Więcej...

Moog Grandmother - syntezator analogowy

Sprzęt studyjny | 07.12.2018  | Tomasz Wróblewski
Marka:  Moog

Ten instrument Mooga był sporym zaskoczeniem. Jeśli jednak ktoś uważnie śledzi rozwój tej firmy, to bez wątpienia dopatrzy się wielu podobieństw do wcześniej zaprezentowanych modeli.

Pod względem gabarytów i ogólnego wyglądu Babcia bardzo przypomina Concertmate MG-1 z końca lat 70. Poszczególne moduły Grandmother pochodzą natomiast w prostej linii od klasycznego Moog Modular – tak przynajmniej deklaruje producent. Coś w tym jest, gdyż pomimo faktu, że Grandmother zasilany jest z zewnętrznego zasilacza, jego waga, przy stosunkowo niedużych gabarytach, jest całkiem spora. Szybko też zorientujemy się, że wewnątrz coś brzęczy, a tym czymś jest najprawdziwsza sprężyna pogłosowa – rzecz wyjątkowo rzadko spotykana we współczesnych syntezatorach.

Sam instrument jest wyjątkowo solidny, nawet pomimo tego, że jego boki wykonane są z tworzywa (swoją drogą bardzo odpornego na wszelkiego typu udary i otarcia). Od samego początku zaufanie wzbudza 32-klawiszowy manuał – pełnowymiarowy, lekki, bardzo wygodny i reagujący na velocity. Ten ostatni parametr nie jest jednak bezpośrednio uwzględniany w generowanych dźwiękach. Instrument ma dedykowane wyjście Kbd Vel Out, które można wykorzystać do modulacji innych parametrów poprzez zastosowanie okablowania. Grandmother jest w pełni funkcjonalny także w trybie bez kabli; korzystamy z nich wtedy, gdy chcemy zaingerować w jego strukturę za pośrednictwem 41 punktów krosowniczych. W tym kontekście Babcia jest monofonicznych syntezatorem półmodularnym z analogowymi oscylatorami, filtrem i układami kształtowania obwiedni.

Istotną cechą instrumentu jest wbudowany sekwencer pozwalający nagrać i odtwarzać sekwencje o długości do 256 nut. Nie można też przejść obojętnie wobec wejścia Instrument In, z którego sygnał trafia do miksera, a potem do filtru i pogłosu sprężynowego. Zresztą pod względem modulacji, sterowania i konfiguracji Grandmother oferuje wyjątkowo dużo, w tym PWM, FM, Sample&Hold oraz pełną funkcjonalność w zakresie współpracy z systemami modularnymi oraz MIDI (poprzez DIN-5 i USB).

Struktura Moog Grandmother

W swoje podstawowej formie Moog Grandmother wytwarza dźwięk w oparciu o dwa identyczne oscylatory fal trójkątnych, piłokształtnych, prostokątnych lub szpilkowych, przy czym te dwa ostatnie podlegają modulacji szerokości impulsu. Oscylatory można przełączać w czterech zakresach oktawowych, zaś oscylator 2 ma płynną regulację częstotliwości w zakresie 7 półtonów w górę lub w dół i podlega synchronizacji do częstotliwości oscylatora 1.

W mikserze sumujemy sygnały z obu oscylatorów oraz niepodlegającego regulacji generatora szumu białego. Całość trafia na drabinkowy filtr dolnoprzepustowy z regulacją częstotliwości odcięcia, rezonansu, głębokości oddziaływania obwiedni (w górę lub w dół) i keytrackingiem działającym w proporcji 1:1 lub 1:2. Ta druga opcja lepiej sprawdza się, gdy filtr lub jego obwiednia ustawione są dość wysoko i górne dźwięki mogą zabrzmieć kłująco. A mogą, bo filtr jest wyjątkowo dziarski i rezonuje naprawdę ostro. Zwłaszcza gdy mocniej wysterujemy wejścia miksera, który daje się efektownie nasycać przy gałkach poziomu oscylatorów ustawionych powyżej połowy zakresu regulacji.

Oprócz współpracy z urządzeniami ze sterowaniem napięciowym CV/Gate Moog Grandmother może współdziałać ze sprzętem MIDI przez porty DIN-5 oraz USB.

Taki sygnał trafia następnie na obwiednię ADSR, w której parametr Sustain regulujemy profesjonalnym tłumikiem działającym tak, jak crossfadery w didżejskich konsoletach dla skreczerów. Do sumarycznego sygnału możemy dodać sprężynowego pogłosu, przy czym ustawienie Spring Reverb poza 1/4 zakresu regulacji to już jest bardzo głęboki pogłos, a przy ustawieniu maksymalnym w sygnale nie ma w ogóle dźwięku czystego.

Sprężyna pogłosowa w Grandmother to jest ten element, który jak żaden inny potrafi przywołać klasyczne brzmienia pierwszych syntezatorów. Ponadto sprężyna mocno wygładza soniczne kanty i daje dźwiękom posmak estetyki eksperymentu. Dzięki swoistej pierwotności brzmieniowej może być tym elementem brzmienia, z którego będziemy wyjątkowo chętnie i często korzystać, bo jest apetyczne, oryginalne i efektywnie przykurzone. Połączenie analogowej surowości z łagodnie metalicznym charakterem sprężyny pogłosowej, niezmiernie rzadko wykorzystywane we współczesnej muzyce pop, prezentuje się niesamowicie sugestywnie i świeżo.

I to jest w zasadzie koniec podstawowego toru syntezy, ale cała zabawa zaczyna się, gdy zaangażujemy sekcję modulacji. Mamy w niej oscylator, który pracuje w zakresie od fal wolnozmiennych do częstotliwości słyszalnych (ok. 2 kHz), generując sinus, trójkąt, piłę lub kwadrat. Za pośrednictwem trzech gałek możemy skierować jego sygnał do obu oscylatorów (zmiana wysokości dźwięku oraz wypełnienia przebiegów prostokątnych), a także filtru (zmiana częstotliwości odcięcia). Ustawiając oscylator modulacji w zakresie częstotliwości słyszalnych i mocno modulując odcięcie filtru możemy zmienić jego charakter ze „zwykłego” LPF na przypominający formantowy.

Doskonałymi partnerami dla Grandmother mogą być inne instrumenty półmodularne Mooga, jak Mother-32 czy DFAM, dla których dostępne są opcjonalne stelaże na dwa lub trzy moduły.

Wyróżniona żółtym kolorem sekcja ARP/SEQ jest jeszcze jednym elementem zwiększającym nasze możliwości. Tryb arpeggiatora nie wymaga szerszej prezentacji. Poszczególne dźwięki trzymanego akordu są odtwarzane w tempie ustawionym gałką Rate (lub nabitym przyciskiem Tap), w jednym z trzech trybów sekwencji i w zakresie jednej lub dwóch oktaw. Ten sam przełącznik trybów sekwencji arpeggiatora działa też dla sekwencera, pozwalając wybrać jeden z trzech zaprogramowanych pochodów.

Kolorowymi przyciskami nad kółkami modulacji i odstrojenia obsługujemy sekwencer, uruchamiając go (wówczas gra zaprogramowaną sekwencję od tego dźwięku, który trzymamy na klawiaturze), a także włączając jej zapętlenie (Hold). W tym drugim trybie syntezator pracuje jak keyboard – każdym dźwiękiem uruchamiamy przypisaną do niego sekwencję, która gra „na okrągło”, a my w tym czasie możemy się zająć np. obsługą filtrów czy modulacji. Zważywszy na fakt, że mamy możliwość zaprogramowania trzech sekwencji o długości do 256 kroków z wykorzystaniem funkcji akcentowania, łączenia nut, wprowadzania pauz oraz aplikowania legato, zyskujemy w ten sposób bardzo kreatywne narzędzie do szybkiego uruchamiania różnego typu „gotowców”.

Co z tą Babcią?

Brytyjscy recenzenci zwracają uwagę na pewien szczegół związany z nazwą instrumentu, która – mówiąc eufemistycznie – nie do końca się udała i chyba nie przejdzie do annałów jako szczególnie godna zapamiętania. Jak twierdzą przedstawiciele firmy Moog, chodziło o to, aby uwypuklić fakt pochodzenia wielu elementów instrumentu od historycznego Moog Modular. A skoro poprzedni syntezator tego producenta był „matką wszystkich syntezatorów”, to ten jest jeszcze bardziej „korzenny”.

Problem w tym, że fraza „the mother of...”, która legła u podstaw całej filozofii związanej z nazewnictwem nowych monofonicznych syntezatorów Mooga ma swój głębszy sens tylko w Stanach Zjednoczonych oraz w... Polsce i na Bliskim Wschodzie. Zaś wszędzie tam, gdzie dominuje brytyjska, a nie amerykańska wersja języka angielskiego fraza ta w ogóle nie niesie z sobą pozytywnie rozumianych konotacji i praktycznie nie ma żadnego sensu. Ponadto została ona rozpropagowana przez Saddama Husseina, który przed Wojną w Zatoce w 1991 roku ogłaszał wszem i wobec, że to starcie będzie „matką wszystkich bitew”.

Sama fraza ma swoje źródło w Koranie, gdzie „matką wszystkich miast” (Umm al-Qura) określana jest Mekka. Sformułowanie to powszechnie przyjęło się w krajach islamskich jako określenie czegoś naprawdę ważnego i będącego ponad wszystko inne. Poprzez Turków i Tatarów trafiło potem do Rzeczpospolitej Obojga Narodów i zostało na naszych ziemiach przyjęte jako swoje, bo kto jak kto, ale matka zawsze ma u nas miejsce szczególne.

I w ten oto sposób okazało się, że z nazwami nowych syntezatorów Mooga mogą najbardziej utożsamiać się wyznawcy islamu, potem – w kolejności historycznej – Polacy, Litwini i Rusini, a na samym końcu Amerykanie, u których zwrot „the mother of...” stał się popularny dopiero na początku lat 90. minionego wieku i którzy przyjęli go jako swój, nie do końca zdając sobie sprawę z jego prawdziwego pochodzenia.

Moog Grandmother modularnie

Gdyby funkcjonalność Grandmother miała się na tym skończyć, to w konfrontacji z ceną instrumentu zapewne czulibyśmy pewien niesmak. Na szczęście tak nie jest, a znajdujące się w zestawie po dwa kable o trzech długościach (w sumie jest ich sześć) pozwalają jeszcze bardziej rozszerzyć możliwości instrumentu. I to jeszcze zanim zaczniemy go wykorzystywać wraz z innymi elementami systemu modularnego CV, jeśli takowe posiadamy.

Każdy oddzielony graficznie moduł na panelu czołowym ma przynajmniej trzy punkty krosownicze, dzięki którym możemy zmieniać aktualną konfigurację syntezatora. Jest też dedykowany moduł Utilities, który w przypadku pracy „bez kabli” nie ma zastosowania, a który może nam posłużyć jako przydatny element własnej konfiguracji.

Wszystkie syntezatory Mooga są budowane ręcznie w amerykańskiej siedzibie firmy. Tu możemy zobaczyć, jak wygląda sprężyna pogłosowa wykorzystana w Grandmother.

I tak, część panelu oznaczona jako ARP/SEQ ma wyjście zegara taktującego i dwa wyjścia z klawiatury syntezatora: wysokość dźwięku i velocity. Modulator natomiast pozwala wyprowadzić sygnał swojego LFO i sygnał Sample & Hold, dostępny tylko tą metodą. Własne wyjścia mają także oba oscylatory, mikser, filtr, obwiednia ADSR (zgodne fazowo i przeciwne). W grupie Utilities znajdziemy natomiast prosty rozdzielacz/sumator na cztery punkty oraz wyposażone we własne wejścia i wyjścia filtr górnoprzepustowy oraz regulator poziomu (tłumik).

W zakresie modulacji na pierwszy plan wybijają się oscylatory: w pierwszym możemy modulować wysokość dźwięku oraz szerokość impulsu prostokątnego, a w drugim wysokość dźwięku i samą częstotliwość, czyli w praktyce realizować prostą syntezę FM. Tylko oscylator podlegający modulacji FM ma możliwość regulacji częstotliwości, więc modulowanie go drugim oscylatorem trochę mija się z celem, ale od czego mamy oscylator w sekcji Modulation, który może wytwarzać częstotliwości słyszalne! Dzięki temu droga do tworzenia metalicznie brzmiących basów stoi otworem.

Jedynym problemem jest to, że taka konfiguracji modulacji FM działa w oparciu o statyczny częstotliwościowo modulator, zatem brzmienia poszczególnych dźwięków mogą się znacznie różnić. Odniosłem też wrażenie graniczące z pewnością, że parametr Rate dla sekcji Modulation (podobnie jak szereg innych funkcji kontrolnych) działa w trybie skokowym. Są one ujęte w implementacji kontrolerów MIDI, co może świadczyć o tym, że ich praca odbywa się ze sterowaniem cyfrowym. To z kolei oznacza, że syntezator nie jest w pełni analogowy i sporo jego elementów w warstwie sterującej (w tym czas Glide, częstotliwość oscylatora 2 i kółko modulacji) bazuje na technologii cyfrowej.

Przedstawiciele firmy Moog dają do zrozumienia, że moduły wykorzystane w Grandmother pochodzą w prostej linii od oryginalnych rozwiązań zastosowanych w Moog Modular.

Włożenie wtyczek w gniazd wejść i wyjść oscylatorów nie zmienia ich funkcjonalności, zatem pochodzący z nich sygnał można kierować w wybrane miejsca bez destrukcji aktualnego ustawienia. Rozłączane są dopiero wtedy, gdy użyjemy wejść Osc w mikserze, które domyślnie są stworzone po to, by podać na niego sygnały z innych źródeł niż wewnętrzne oscylatory. Możemy też dla wybranego źródła dźwięku ominąć mikser i filtr, kierując dźwięk bezpośrednio na VCA lub wręcz bezpośrednio na pogłos. Gdy sygnałem tym jest sygnał bramkujący albo S&H możemy uzyskać bardzo ciekawe dźwięki o charakterze dronowym.

A skoro o dronach mowa, warto zauważyć, że w VCA możemy uruchomić tryb Drone, w którym po puszczeniu klawisza dźwięk nie zanika, co sprawdza się szczególnie dobrze, gdy przetwarzamy przez instrument sygnał wchodzący na wejście Instrument.

W zakresie współpracy ze światem zewnętrznym, poza wspomnianymi już wcześniej punktami krosowniczymi w poszczególnych modułach instrumentu, mamy też wyjście audio z Grandmother oraz wyjście po pogłosie (oba jako „eurorackowe” TS 3,5 mm). Jeśli natomiast chcemy sterować nasz syntezator zewnętrznym sygnałem z sekwencera napięciowego, to na tylnym panelu znajdziemy przewidziane do tego wejścia Clock, On/Off i Reset. Dzięki temu Babcia staje się wręcz wymarzonym instrumentem do pracy z posiadanym systemem modularnym. Bo nie dość, że może być głównym napięciowym kontrolerem klawiaturowym (niezależnie od swojej funkcjonalności MIDI) to jeszcze jest rasowym modularnym Moogiem z jego najbardziej klasycznymi elementami: dwoma oscylatorami i filtrem drabinkowym.

Moog Grandmother w praktyce

O brzmieniu Grandmother trudno jest mówić, bo będzie po prostu takie, jakie ustawimy... Niemniej trzeba zaznaczyć, że oscylatory brzmią znakomicie zarówno w zakresie niskich basów jak i wysokich tonów. Ich moc i charakter słychać wyraźnie zwłaszcza wtedy, gdy mocniej wysterujemy mikser, bardzo efektownie wchodzący w nasycenie.

Filtr jest ostry jak brzytwa, ale potrafi być też zaskakująco gładki. Niesamowite wrażenie zrobiło na mnie jego brzmienie przy modulacji częstotliwości odcięcia sygnałem audio. Niewiele instrumentów ma taką możliwość, a jeśli nawet, to niezmiernie trudno jest uzyskać taki efekt jak w Grandmother.

Regulator poziomu pogłosu sprężynowego zastosowanego w instrumencie został wyróżniony umieszczeniem go na czerwonym tle.

Ale jednym z najmocniejszych elementów tego instrumentu, wziąwszy pod uwagę fakt, że składa się on wyłącznie z najmocniejszych elementów (...), jest sprężyna pogłosowa. Kręcąc gałką przenosimy się sonicznie do lat 60-tych, kiedy pogłos sprężynowy wraz z generatorami sygnałowymi oraz intrygującymi dźwiękami z taśm bywał wykorzystywany w wielu powstających wówczas kompozycjach o charakterze eksperymentalnym.

Syntezator wykonany jest bardzo solidnie, choć słowa krytyki należą się za wtyk zewnętrznego zasilacza, który nie jest przykręcany do gniazda, a samo połączenie nie licuje z klasą instrumentu. Nie spodobały mi się też przełączniki przechyłowe – są mizerne, mają za mały skok, a nasadki na ich dźwigniach spadają już po pierwszym dniu pracy. Cała reszta nie budzi żadnych zastrzeżeń – manuał, kółka modulacji, przełączniki obrotowe, potencjometry i podświetlane przyciski są takie, jakie powinny być w syntezatorze marki Moog.

Podsumowanie

Grandmother ma duży potencjał i bez wątpienia jest rasowym syntezatorem analogowym skazanym na sukces. Tak po prawdzie, jego uroda jest cokolwiek problematyczna, a za doborem kolorów panelu czołowego stała idea, którą nie wszyscy, w tym także piszący te słowa, są w stanie pojąć. Ale to w końcu Babcia, więc ma zagwarantowane prawem zwyczajowym swobody na płaszczyźnie etycznej i estetycznej.

Półmodularność tego instrumentu przeniosła go pod względem funkcjonalnym o co najmniej jeden poziom w górę, a możliwość współpracy z systemami modularnymi o kolejny. W tym kontekście pstrokacizna szaty graficznej syntezatora może się okazać właśnie tym elementem, który pozwoli nowemu Moogowi doskonale wkomponować się w standard braku standardów estetycznych, szeroko rozpowszechniony wśród modułów Eurorack.

 

Nasze spostrzeżenia

+ mocne, wyraziste brzmienie oscylatorów i filtru
+ sprężyna pogłosowa
+ możliwość integracji z systemami modularnymi oraz MIDI (także przez USB)
+ półmodularność instrumentu znacząco zwiększa jego funkcjonalność w zakresie kreowania barw
+ programowany sekwencer, funkcje Hold oraz Drone

- niepewnie działające gniazdo zasilacza
- mizerne przełączniki przechyłowe

 

Zakres zastosowań

- wszechstronny, analogowy syntezator monofoniczny do kreowania wszelkiego typu brzmień – od użytkowych po eksperymentalne
- doskonałe uzupełnienie i centralny element systemu modularnego CV

 

Informacje

Funkcja półmodularny, monofoniczny syntezator analogowy
Klawiatura syntezatorowa, 32 pełnowymiarowe klawisze z velocity
Synteza 2 oscylatory, generator szumu, zewnętrzne wejście, filtr drabinkowy 24 dB/okt., obwiednia ADSR, sprężyna pogłosowa
Arpeggiator/sekwencer krokowy 256 kroków, trzy pliki sekwencji
Połączenia 41 punktów krosowniczych (21 wejść, 16 wyjść, 4 gniazda równoległe)
MIDI In, Out, Thru (DIN-5), USB
Zasilanie zewnętrzny zasilacz 12 V, 2 A
Wymiary 548x362x140 mm
Waga 7,25 kg
Dystrybucja Audiostacja
Producent Moog