Więcej...

Dynaudio Core 7 - monitory aktywne

Sprzęt studyjny | 22.08.2019  | Tomasz Wróblewski
Marka:  Dynaudio

Zaprezentowane oficjalnie na początku tego roku monitory z serii Core są już dostępne, a ich pierwsze egzemplarze trafiły do nas niemal prosto z fabryki. Produkowane są w Danii, zatem dotarły bardzo szybko, ale to też oznacza, że do najtańszych nie należą...

I bardzo dobrze, bo wśród monitorów studyjnych też musi być elita. Nie wszystko sprowadza się do szaleńczej redukcji kosztów w poszukiwaniu granicy, przy której produkt zachowa jeszcze jakąkolwiek użyteczność. Dla tych, którzy oczekują od monitorów czegoś więcej niż niskiej ceny i zadowalającej jakości, wciąż powstają wyrafinowane konstrukcje. Składająca się aktualnie z dwóch modeli seria Core – dwudrożnego Core 7 i trójdrożnego Core 59 – to wysokiej klasy monitory wyposażone w wejścia analogowe i cyfrowe. Przeznaczono je do pracy w bliskim i średnim polu profesjonalnego studia nagrań oraz obiektach, gdzie pracuje się z dźwiękiem otaczającym. Stąd też wysoki poziom SPL, szerokie pasmo przenoszenia, spójność pola reprodukcji i pełna zgodność z profesjonalnymi standardami odnośnie połączeń i poziomów.

Jak deklaruje firma Dynaudio, Core 7 są najbardziej kompaktowymi monitorami w jej ofercie referencyjnych systemów profesjonalnych hi-end. Bazują na własnym DSP, wzmacniaczach w klasie D oraz przetwornikach producenta, w całości wytwarzanych ręcznie w Danii. To właśnie produkcja głośników jest jednym z głównych filarów, na których opiera się Dynaudio. A że wytwarza ich blisko 1,5 miliona rocznie, jest w stanie uzyskać najwyższą jednorodność poszczególnych produktów, przy zachowaniu wzorcowej jakości.

Przetworniki Dynaudio Core 7

W Core 7 zastosowano całkowicie nowy tweeter o nazwie Esotar Pro, przy tworzeniu którego wykorzystano nowe rozwiązania oraz oddany do użytku w ubiegłym roku system pomiarowy Jupiter. Przetwornik bazuje na technologii Hexis, uwzględniającej takie czynniki jak optymalizacja przepływu powietrza, wyrównywanie fluktuacji w paśmie przenoszenia oraz eliminacja rezonansów układu drgającego. Jego korpus jest całkowicie metalowy, włącznie z panelem czołowy i radiatorem magnesu. Gdy się lepiej przyjrzymy miękkiej kopułce przetwornika to zauważymy, że pod nią znajduje się bardzo ciekawa struktura korektora fazy.

Przyglądając się kopułce pod odpowiednim kątem można dostrzec znajdujący się pod nią korektor fazy, którego konstrukcja w znacznym stopniu odpowiada za charakterystyczne brzmienie tweeterów Dynaudio.

Nowy jest także 7-calowy woofer z membraną wykonaną z polimeru krzemianu magnezu, odlewanym koszem i mocnym układem magnetycznym bazującym na magnesie ferrytowym. Wzdłuż osi tego ostatniego biegnie otwór, pozwalający na lepsze chłodzenie i wyrównanie ciśnień między zewnętrzną a wewnętrzną częścią membrany. Głównym zadaniem kopułki z włókna szklanego umieszczonej w środku membrany jest jej usztywnienie. Wbrew zapewnieniom producenta, membrana nie jest przesadnie sztywna (np. w porównaniu do membran stosowanych w wooferach firmy Eve Audio), ale jest za to bardzo dobrze wytłumiona, a zawieszenie bazujące na gumowym resorze zapewnia uzyskanie głębokiego wychylenia osiowego.

Elektronika Dynaudio Core 7

64-bitowy system DSP bazuje na procesorze Analog Devices ADAU1451, który oferuje między innymi dostępne dla użytkownika filtry. Dobrano je tak, by skompensować charakterystykę przetwarzania monitorów przy ich ustawieniu blisko ścian, na konsolecie i trybie podwieszenia. Można też skorygować poziom najwyższych tonów i aktywować odcięcie niskich częstotliwości przy współpracy Core 7 z subwooferem.

Moduł z elektroniką składa się z zasilacza/wzmacniacza firmy Pascal (tu z dodatkową baterią kondensatorów elektrolitycznych dla poprawienia efektywności) oraz bloku DSP na układach Cirrus Logic i Analog Devices.

Sygnał analogowy na wejściu przetwarzany jest do postaci cyfrowej z 24-bitową rozdzielczością i próbkowaniem 192 kHz za pośrednictwem konwertera Cirrus Logic CS8416. Przed konwersją umiejscowiono analogowy układ dopasowania czułości wejściowej do określonego poziomu nominalnego SPL, regulowany w zakresie 24 dB. Jest nawet przełącznik definiujący maksymalną wartość ciśnienia dźwięku, który wytwarza system przy maksymalnym poziomie cyfrowym 0 dBFS (od 88 do 112 dB SPL). Wszystko po to, by usprawnić kalibrację systemu monitorowego np. w przypadku odsłuchu w trybach wielokanałowych. Dla tych samych zastosowań przeznaczony jest port cyfrowy AES, z którego sygnał może podlegać synchronizacji własnej lub z zewnętrznego źródła wordclock. Zasilacz i wzmacniacze bazują na zintegrowanej platformie T-PPRO2 duńskiej firmy Pascal, oferującej moc 500+150 watów i możliwość współpracy z napięciem zasilania od 100 do 240 V.

Konstrukcja Dynaudio Core 7

Korpus monitorów wykonany został z MDF, z grubą, 32-milimetrową płytą czołową i podwójnym wewnętrznym wzmocnieniem. Pokryty lakierem strukturalnym, wyposażony jest w gwintowane wpusty do uchwytów i wgłębienia do przyklejenia dołączonych izolatorów. Monitory mogą być instalowane w dowolny sposób, także w pozycji leżącej lub „głową w dół”. Dostępne są opcjonalne uchwyty dedykowane do instalacji w systemach otaczających, jak Dolby ATMOS.

Wszystkie przełączniki związane z ustawieniami filtrów, trybu zasilania, wyboru kanału przy sygnale cyfrowym AES, a także z czułością nominalną i maksymalnym poziomem SPL umieszczono na tylnym panelu. Jest także wejście analogowe, wejście i wyjście cyfrowe AES3 i wejście synchronizacji wordclock. Złącze USB służy wyłącznie do celów serwisowych.

Konstrukcja akustyczna opiera się na obudowie otwartej bass-reflex z profilowanym, tubowym wylotem wzdłuż dolnej krawędzi płyty czołowej. Mimo kompaktowych wymiarów jest dość głęboka, a zmniejszenie powierzchni panelu czołowego uzyskano przez zbliżenie środków akustycznych drivera i woofera. Głębokość obudowy jest pochodną całkowitego oddzielenia części akustycznej od elektronicznej poprzez płytę z MDF. Natomiast sama część akustyczna jest pierwszą, w której zobaczyłem wytłumienie z pianki Basotect. Pod każdym względem monitory są bardzo starannie wykonane i dopracowane, wręcz dopieszczone. Zadbano o najdrobniejsze szczegóły – mocowania, tłumienia, izolację i połączenia – a jakość zastosowanych materiałów jest pierwszorzędna.

Dynaudio Core 7 w pomiarach

Poza wyrafinowanymi przetwornikami, wejściem cyfrowym, zarządzaniem sygnałem przez DSP, dbałością o zgodność ze wszystkimi normami i wybiegającą daleko poza standardy jakością wykonania, monitory Core 7 nie różnią się konstrukcyjnie od wielu innych. Też są dwudrożne, pracują w trybie bi-amp i mają strukturę bass-reflex, ze wszystkimi jej zaletami, ale i ułomnościami. Bass-reflex nastrojony jest nisko, bo na 38 Hz. Rezonans w stronę wyższych częstotliwości jest bardzo płytki, a że woofer zaczyna odzywać się bardziej stanowczo od 50 Hz, to właśnie bass-reflex odpowiedzialny jest za najniższą oktawę. I wywiązuje się z tego zadania doskonale. Rezonuje w sposób bardzo kulturalny, głęboko i krótko, dając mięsisty, okrągły dźwięk. Szumi nieznacznie – w zasadzie tylko przy częstotliwościach poniżej 40 Hz i bardzo głośnym odsłuchu.

Charakterystyka wypadkowa Core 7 i charakterystyki elementów składowych: bass-refleksu (fioletowa), woofera (niebieska) oraz tweetera (czerwona).

Gdzie jest haczyk? Przy częstotliwości 600 Hz, której połowa długości fali odpowiada dokładnie głębokości tunelu bass-reflex. Pojawia się wówczas dość mocno rezonujący „korek” powietrzny, którego poziom jest o niecałe 10 dB mniejszy od rezonansu zasadniczego. W sumie nic wielkiego, każdy bass-reflex oferuje takie atrakcje często w znacznie większej skali, ale nie pozostaje to bez wpływu na charakterystykę brzmieniową. Na szczęście, wpływ ten jest raczej pozytywny. Zaraz powyżej tej częstotliwości bass-reflex akustycznie się zatyka i obudowa zaczyna pracować jako zamknięta. Woofer o symbolu 84071, na przetwarzaniu którego 600 Hz z bass-refleksu też odciska swoje piętno, jest marzeniem każdego projektanta zestawów głośnikowych. Niemal idealnie gładki od 60 Hz do 2,5 kHz, ze zniekształceniami utrzymującymi się co najmniej 50 dB poniżej sygnału podstawowego jest wzorem najwyższej klasy przetwornika niskich i środkowych tonów. Membrana, choć nieprzesadnie sztywna, ma bardzo dobre tłumienie, czego efektem jest brak jakichkolwiek wybryków fazowych oraz istotnych skoków poziomu zniekształceń. Tutaj nie ma żadnych wątpliwości – doskonały przetwornik i kropka.

Charakterystyki wypadkowe monitora z uwzględnieniem wszystkich pozycji przełączników odpowiedzialnych za filtrację sygnału przy różnym ustawieniu monitorów i trybie pracy (Dark/Bright).

Dynaudio słynie ze swoich driverów, więc po użytym tu nowym modelu 81111 należało się spodziewać samych dobrych rzeczy. I tak też jest w istocie. Pasmo 6-20 kHz przetwarzane jest z precyzją do pojedynczego decybela, zniekształcenia zepchnięte aż do 80 dB w dół, a przetwarzanie od 1 kHz do 6 kHz łagodnie narasta z nachyleniem 6 dB/oktawę. Co więcej, nawet w odchyleniu 45 stopni od osi wyraźny 6-decybelowy spadek można zaobserwować (bo raczej nie da się go usłyszeć) dopiero powyżej 14 kHz. Kolejny ideał. Ale tym, co w znaczącej mierze decyduje o charakterze brzmieniowym monitorów jest zwrotnica, tutaj ustawiona na 2,3 kHz. Charakterystyka przetworników w kierunku punktu podziału zazwyczaj jest subtelnie nachylana w dół, aby uzyskać gładkie i niesłyszalne połączenie. Tu też nie ma zaskoczeń – Core 7 brzmi dokładnie w taki sam sposób, do jakiego ta duńska firma zdążyła nas przyzwyczaić – dostojnie, nieco arystokratycznie, ale gdy trzeba, potrafi tupnąć i krzyknąć.

Dynaudio Core 7 w praktyce

Ostrzyłem sobie uszy na te monitory już od jakiegoś czasu, bo pod każdym względem są zbliżone do moich PMC TB-2. A te w swojej kategorii wagowej nie znalazły lepszych rywali od ponad 10 lat. Nie zawsze były to zwycięstwa przez nokaut, bywało, że wygrywały subiektywnie, na punkty, ale nigdy nie zdecydowałem się zamienić ich na inne. Teraz pojawił się naprawdę zacny pretendent – znacznie młodszy, pełny werwy, bardzo aktywny i mający cyfrowe wejście. Są trzy marki monitorów, których brzmienie rozpoznam w ciemno: PMC, Genelec i Dynaudio. Jest z nimi jak z gitarami elektrycznymi – mają swój charakter wynikający z budowy, zastosowanych przetworników, ustawienia zwrotnicy i preferencji projektantów. Dynaudio są tymi lekko konturowymi, ale zawsze brzmiącymi efektownie. To nie jest najbardziej pożądana cecha monitorów bliskiego pola, bo one nie mają być ładne brzmieniowo, tylko bezlitośnie pokazywać wady dźwięku. Ale Core 7, podobnie jak wiele najwyższych modeli tego producenta, w magiczny sposób godzi te dwie cechy. Doskonale pokazuje moment, kiedy brzmienie z ładnego zmienia się w okropne i, co ciekawe, robi to bardziej stanowczo niż PMC. Wystarczyło pół godziny odsłuchu kilku miksów, by usłyszeć, gdzie jest za jasno, a gdzie za mało basu. Drobne korekty sprawiły, że dźwięk na Core 7 się uspokoił, a na monitorach PMC, Eve Audio, Genelec i Focal nie odnotowałem, by coś stało się zbyt ciemne lub zbyt basowe.

Membrana woofera zawieszona jest na gumowym resorze zewnętrznym i usztywniona wewnątrz kopułką z włókna szklanego. Kolejna udana konstrukcja Dynaudio.

Z powyższego wynika, że Dynaudio są wyjątkowo precyzyjne, a jeśli chcemy zmniejszyć tę precyzję, to wystarczy przełączyć je w tryb Dark. Wbrew nazwie dźwięk nie staje się „ciemny”, ale mniej zrywny w prezentowaniu niedoróbek. A gdy chcemy zwiększyć ostrość i jaskrawość odsłuchu, to przełączamy w pozycję Bright. Dla mnie są wówczas zbyt jasne, ale nie można wykluczyć, że staną gdzieś w jakimś mocno „przepiankowanym” wnętrzu i tą metodą trzeba będzie ratować miksy przed przejaskrawieniem. A skoro o wnętrzu mowa – Core 7 wymagają co najmniej dobrej akustyki i bardzo precyzyjnego ustawienia. Są pod tym względem wyjątkowo czułe, zwłaszcza jeśli chodzi o niski środek i kierunkowość wysokich częstotliwości w pionie. I choć mogą pracować ułożone na boku, to w mojej opinii nie jest to wskazane – w pionie sprawdzają się znacznie lepiej. Producent zadbał o dostępność filtrów pozwalających skorygować charakterystykę przy ustawieniu monitorów blisko ścian, na konsolecie i przy montażu sufitowym. Jak zawsze – nie mam nic przeciwko tego typu ułatwieniom tak długo, jak długo nie trzeba z nich korzystać. Akustyki wnętrza nie da się skorygować filtrami w monitorach, a kupując takie zestawy jak Core 7, etap adaptacji akustycznej powinniśmy już mieć dawno za sobą.

Podsumowanie

Core 7 są doskonałym przykładem profesjonalnego, doskonale skonstruowanego i wykonanego produktu przeznaczonego dla wymagających użytkowników. Możliwość tworzenia własnych głośników zaowocowała bezkompromisowością w kontekście jakości i parametrów. Monitory są kosztowne, ale jak na systemy tej klasy wyprodukowane w Danii, nie są abstrakcyjnie drogie. Wprawdzie z ceną 6.990 zł plasują się w górnej strefie stanów wyższych, gdzie można już szukać rozwiązań trójdrożnych (jak np. Neumann KH310, Eve Audio SC407 czy KS Digital C88), ale jednocześnie wciąż pozostają tańsze od podobnych konstrukcyjnie produktów szwajcarskiej firmy PSI Audio (A17) czy fińskiej Genelec (8350), mając od nich zdecydowanie większą moc i oferując wyższy poziom SPL, przynajmniej jeśli chodzi o A17.

Brzmienie zawsze pozostaje kwestią subiektywną, jednak konstruktorzy Core 7 zrobili wszystko, by wspiąć się na szczyt jakości. Monitor jest totalnie bezkompromisowy i w zakresie dwudrożnych rozwiązań bass-reflex można go uznać za prawdziwie referencyjny. Gdyby jeszcze miał możliwość integracji z siecią, byłby współczesnym monitorem doskonałym. Ja zaś chętnie bym widział jakikolwiek włącznik zasilania – czuję się znacznie lepiej, wiedząc, że mogę galwanicznie odłączyć sprzęt od źródła napięcia.

A jeśli ktoś jest ciekawy wyniku starcia PMC vs Dynaudio, to skracając całą relację napiszę jedynie, że walka była emocjonująca, niezwykle wyrównana, a jej losy toczyły się bardzo różnie. Ostatecznie jednak PMC przekonał mnie (znowu) swoim „brytyjskim” środkiem i zrównoważonym basem, choć jeśli chodzi o finezję góry, sprężystość dźwięku i ogólną jego prezencję słychać już było różnicę lat i technologii. Podobno starych drzew się nie przesadza, a ja coraz bardziej jestem skłonny rozszerzyć to powiedzenie również na ulubione monitory. Jeśli jednak ktoś nie nabawił się jeszcze takich sentymentów, to małe, zgrabne, nowocześnie arystokratyczne Dynaudio Core 7 wyznaczają poziom, do którego powinny równać inne monitory tego typu.

 

Nasze spostrzeżenia

+ bezkompromisowa konstrukcja bass-reflex, oparta na znakomitych przetwornikach i elektronice
+ bardzo efektowne, naturalne brzmienie, sygnalizujące jednocześnie wszystkie niedociągnięcia w miksie
+ wysoki poziom SPL
+ pełna kalibracja w zakresie czułości i wartości maksymalnego ciśnienia dźwięku
+ przydatna funkcja Dark/Bright

- brak fizycznego włącznika napięcia
- wysoka cena, jak na dwudrożny odsłuch bliskiego pola

 

Zakres zastosowań

- w pełni profesjonalny monitor do najbardziej wymagających zadań w produkcyjnych studiach nagrań, studiach montażu i produkcji dźwięku otaczającego oraz studiach postprodukcyjnych
- w mniejszych obiektach może funkcjonować jako monitor masteringowy

 

Informacje

Funkcja dwudrożny monitor bliskiego pola, bi-amp, bass-reflex, z wejściem analogowym i cyfrowym AES3, bazujący na DSP
Przetworniki 7-calowy mid-woofer, 1-calowy tweeter z syntetyczną kopułką i wewnętrznym korektorem fazy
Przetwarzanie 24-bitowa konwersja z próbkowaniem 192 kHz, DSP Analog Devices, zasilanie i wzmacniacze cyfrowe Pascal (klasa D, 500+150 W)
Maks. poziom SPL 112 dB (pojedynczy zestaw, 1 m, pomiar szumem różowym w paśmie 80 Hz-8 kHz)
Podział częstotliwości 2,3 kHz, cyfrowa zwrotnica aktywna
Pasmo przenoszenia 44 Hz-21 kHz (-3 dB)
Zasilanie sieciowe, zasilacz impulsowy 100-240 V
Wymiary 220x370x390 mm
Waga 14,7 kg
cena 6990 zł (za sztukę)
Dystrybucja Audiostacja
Producent Dynaudio A/S