Black Lion Audio Seventeen - jednokanałowy kompresor FET

Sprzęt studyjny | 23.11.2020  | Tomasz Wróblewski
Marka:  Black Lion Audio

„Seventeen nie jest kompresorem typu 1176, na którym nagrywał Twój dziadek”, jak możemy przeczytać w opisie produktu. Świetnie, a zatem czym jest?

Ogólnie rzecz biorąc jest produkowanym w USA, a dokładnie w Chicago, jednokanałowym kompresorem typu FET o stałym progu kompresji, półprzewodnikowym, z transformatorowym wyjściem. Firma istnieje od 2006 roku i przez te kilkanaście lat zdążyła sobie wyrobić markę w środowisku profesjonalistów jako producent wysokiej klasy urządzeń dostępnych w rozsądnej cenie – w tym wypadku 3.499 zł.

Różnice między 1176 a Black Lion Audio Seventeen

Choć wygląd gałek i ogólne wzornictwo przywodzą na myśl kompresor typu 1176, to konstrukcja BLA, poza ogólną ideą i sposobem realizacji tłumienia, z oryginalnym produktem Urei nie ma zbyt dużo wspólnego. Przede wszystkim wyposażona jest w przełączany filtr sygnału kierowanego na tor sidechain, co pozwala wyłączyć z oddziaływania na tłumienie częstotliwości poniżej 100, 200, 300 lub 400 Hz. Regulator Comp Mix służy do ustawienia proporcji między sygnałem po kompresji a sygnałem czystym, w praktyce realizując kompresję równoległą już w samym urządzeniu. Dodano też coś, czego zazwyczaj nie robi się w kompresorach – załączane na wyjściu filtry HPF 100 Hz i LPF 10 kHz. Oba pracują z łagodnym nachyleniem 6 dB/okt., a ich zadaniem jest oczyszczenie sygnału z najniższych i najwyższych częstotliwości. Ratio możemy wybrać spośród czterech opcji – 4:1, 8:1, 12:1 i 20:1 – a także ich kombinacji. Jest to zatem coś w rodzaju znanej z 1176 funkcji all-buttons-in, ale o poszerzonych możliwościach.

Choć genetycznie Seventeen nawiązuje do klasyka Urei, to funkcjonalnie dostosowano go do współczesnych realiów, gdzie kompresor nie pełni już jedynie funkcji kontroli dynamiki, ale służy do kreatywnego kształtowania dźwięku. A wszystko to z wykorzystaniem tranzystora FET w roli elementu tłumiącego i pracą ze stałym progiem kompresji, której głębokość zmieniamy regulacją poziomu sygnału wejściowego. W przeciwieństwie do wyposażonych w regulator Threshold kompresorów typu VCA, implementacja stałego progu pozwala wprowadzać zniekształcenia o poziomie wprost proporcjonalnym do głębokości tłumienia.

Wszystkie funkcje przełączane są realizowane przekaźnikowo, co pozwala uniknąć stuków i trzasków, jednocześnie wydłużając żywotność urządzenia.

Jeszcze innym wyróżnikiem Seventeen jest rezygnacja z transformatorowego wejścia na rzecz wysokiej klasy układów operacyjnych – w tym wypadku układów Burr-Brown INA 134. Taka konfiguracja, wraz z kondensatorami elektrolitycznymi Nichicon, ma sporo wspólnego z produktami Lindell Audio, a w projektowaniu Seventeen brał udział sam Tobias Lindell. Z kolei układ wyjściowy to dość klasyczna konfiguracja przeciwsobna na tranzystorach mocy, z zaprojektowanym przez Black Lion Audio transformatorem wyjściowym jako obciążeniem. Co ciekawe, realizacją wszystkich funkcji przełączanych zajmują się przekaźniki, co eliminuje problemy wynikające z potencjalnego zanieczyszczenia styków i znacząco wydłuża żywotność urządzenia. Użyciem przekaźników można tłumaczyć zastosowanie przeciętnej jakości (ale za to podświetlanych) przycisków Ratio, filtrów i włączenia kompresji. Na szczęście włącznik zasilania jest wyjątkowo solidny, urządzenie podłączane jest prosto do sieci zasilającej, a każdy potencjometr działa skokowo.

Podobieństwo do oryginalnego 1176 przejawia się natomiast w tym, że regulatory czasu działają wspak – czym bardziej w prawo, tym czasy ataku i powrotu są krótsze. To taki swego rodzaju folklor związany z oryginalnym produktem Urei, w rzeczywistości wynikający z konieczności zastosowania potencjometrów o specjalnej charakterystyce. A że takie rzeczy bywają dość drogie, wielu producentów wybiera rozwiązanie z 1176, gdzie odpowiednią charakterystykę uzyskano przez odwrotne podłączenie potencjometrów tańszych i bardziej dostępnych.

Black Lion Audio Seventeen w praktyce

Przed pierwszym podłączeniem kompresora upewnij się, że przełącznik napięcia na tylnym panelu na pewno ustawiony jest na 230, a nie 115 V, bo zmiany jego pozycji można dokonać nadspodziewanie łatwo, a głupio byłoby uszkodzić sprzęt już na samym początku. Potem należy wybrać jakąś wartość Ratio. Bez tego kompresor działa w trybie 1:1, czyli nie działa, choć sygnał przezeń przechodzi. O gotowości do tłumienia informuje nas miernik wychyłowy, prezentujący 0 na górnej skali. Odchylenia wskazówki w lewo pokazują uśrednioną wartość tłumienia (w decybelach) wprowadzanego do sygnału przez złącze dren-źródło tranzystora FET.

Kompresor działa dokładnie tak, jak tego oczekujemy od tego typu narzędzi. Czas ataku regulujemy w bardzo wąskich granicach od 20 do 800 µs, więc kompresor znakomicie sprawdza się tam, gdzie zależy nam na mocnym wyeksponowaniu transjentu, np. w bębnach lub partii basowej. Czas powrotu ustawiamy od 50 do 800 ms – w większości przypadków zakres ten się sprawdza, ale jeśli chcemy użyć długo powracającej kompresji w stylu Massive Attack w tempach wolniejszych niż 120 BPM, to jedynym sposobem na wydłużenie tego czasu jest po prostu ustawienie głębszej kompresji lub eksperymenty z mieszanymi wartościami Ratio (np. wciśnięcie przycisków 20 i 4).

Charakterystyki częstotliwościowe kompresora z tłumieniem 3 dB, uwzględniające pracę bez filtrów oraz z filtracją HPF 100 Hz i LPF 10 kHz. Uwagę zwraca wyraźne rozjaśnienie brzmienia w paśmie powyżej 5 kHz przy pracy bez filtracji.

Sidechain HPF z wdziękiem „odczula” kompresor na niski bas (np. stopy) i moim skromnym zdaniem 100 i 200 Hz w zupełności wystarczy. Niektórzy konstruktorzy lansują jednak filtrację 300 a nawet 400 Hz, jak tu. W przypadku bębnów to się w ogóle nie sprawdza, bo takie odfiltrowanie sygnału kluczującego przy głębokiej kompresji wywołuje zjawisko dławienia się sygnału, ale w przypadku wokalu i gitar warto tę opcję wypróbować. Pozytywnie zaskoczyło mnie działanie filtrów HPF i LPF dla sygnału po kompresji. Potrafią one efektywnie usunąć wszelkie artefakty, jakie mogą się pojawić przy tłumieniu większym niż 6 dB, cały czas zachowując ciekawą dynamikę dźwięku. Eksperymenty z mieszanymi ustawieniami Ratio są ze wszech miar wskazane – zwłaszcza wciśnięcie wszystkich przycisków. Kompresor wchodzi wówczas w dość nieprzewidywalny stan pracy, ale regulacja czasów ataku i powrotu z grubsza działa, pozwalając odpowiednio uformować obwiednię sygnału, także z uwzględnieniem filtracji w kluczowaniu.

Implementacja przetwarzania równoległego bezpośrednio w kompresorze to duże ułatwienie, pozwalające zaoszczędzić jeden tor sygnałowy w naszym systemie. Pamiętać jednak trzeba, że regulator Output odnosi się wyłączenie do sygnału poddanego kompresji, a nie czystego. To sprawia, że ustawienie odpowiednich proporcji Wet/Dry będzie wymagać regulacji czułości wejściowej urządzenia, do którego podłączamy wyjście z Seventeen. Ponadto przy ustawieniach proporcji innych niż 100% Wet może być problem z miarodajnym porównaniem sygnału czystego i po przetworzeniu (Comp On). Nie obraziłbym się wcale, gdyby producent przewidział miejsce na dodatkową regulację samego poziomu Dry.

Charakterystyki dynamiczne Seventeen z uwzględnieniem Ratio 4:1, 8:1, 12:1, 20:1 oraz trybu all-buttons-in. Jak wyraźnie widać, różnice w nachyleniu nie są duże, zatem Ratio pełni tu bardziej funkcję regulacji kolana charakterystyki niż współczynnika kompresji.

Seventeen to kompresor o bardzo krótkim czasie ataku, wprowadzający głębokie tłumienie i mający co najmniej 20 dB zapasu wzmocnienia na kompensację poziomu sygnału po kompresji. To sprawia, że działa bardzo efektownie i efektywnie. Jednocześnie w ciekawy sposób nasyca sygnał, czyniąc to dynamicznie. Dźwięk zachowuje sprężystość i jeśli tylko nie zepsujemy czegoś np. zbyt długim czasem powrotu, to wszystko, co przez niego przejdzie, brzmi interesująco. Dlatego uwielbiam wskazówkowe mierniki poziomu tłumienia, które bardzo sugestywnie informują o stanie, w jakim znajduje się kompresor. Jeśli wskazówka porusza się w rytm sygnału, to oznaka, że dźwięk żyje, a kompresor wykonuje swoją pracę. Jeśli natomiast tkwi w miejscu, to kompresor działa tylko jako tłumik. Balistyka wskazówki z kolei odzwierciedla sposób oddziaływania aktualnego ustawienia Release. Zawsze warto ustawiać ten parametr tak, aby wychylenie wskazówki było jak najgłębsze. Dzięki temu zawodowcy potrafią ustawić dobrej klasy kompresor metodą „na wskazówkę”, nawet nie słuchając efektów jego pracy. Seventeen także pozwala na takie działanie.

Podsumowanie

Test produktu to nie jest koncert życzeń, ale przydałby się większy zakres regulacji czasu ataku i oddzielny potencjometr poziomu sygnału czystego. Jednak i bez tego Black Lion Seventeen to sprzęt warty uwagi zawodowców. Pod postacią „siedemnastki” mamy urządzenie realizujące klasyczną kompresję typu FET, mocno przypominającą swoim charakterem brzmieniowym to, co oferują oryginalne 1176. Konstruktorzy poszli jednak znacznie dalej, eliminując wiele wad urządzeń Urei i dodając funkcje na miarę sprzętowego kompresora XXI wieku.

Zobacz także test wideo:
Polyend Tracker - sprzętowy sampler
Polyend Tracker - sprzętowy sampler
Najnowszy sampler polskiej firmy Polyend może sprawiać wrażenie urządzenia przypominającego stare trackery, ale oferuje znacznie więcej możliwości.

Rezygnacja z wejścia transformatorowego oraz realizacja torów sygnałowych na wysokiej klasy układach operacyjnych znacząco zwiększyła zakres dynamiki i zmniejszyła poziom szumów – wielkiego problemu leciwych 1176. Możliwość swobodnego aktywowania różnych wartości Ratio oznacza natomiast większą kontrolę nad trybem all-buttons-in – zarówno pod względem czasów pracy jak i wskazań głębokości redukcji. Niepozorne filtry HPF i LPF dla sygnału przetworzonego doskonale sprawdzają się w praktyce, wygładzając mocno „najeżony” dźwięk po bardzo głębokiej kompresji. I wreszcie regulator głębokości kompresji równoległej, pozwalający zrównoważyć mocne tłumienie domiksowaniem dźwięku czystego.

Warto zwrócić uwagę na wyważoną cenę produktu, zważywszy na fakt, że jest on produkowany w USA, ręcznie montowany, wykorzystuje wysokiej klasy podzespoły i brzmi znakomicie. Jeśli jeden z wielu klonów 1176 znajdujących się obecnie na rynku z jakiegoś powodu nie spełnia Twoich oczekiwań, to znacznie bardziej wszechstronny Seventeen może być dokładnie tym, czego szukasz. A gdy już koniecznie musi to być wierna kopia oryginału Urei, to Black Lion Audio ma w swojej ofercie model Bluey, za który jednak trzeba zapłacić 1.000 zł więcej niż za Seventeen. 

 

Nasze spostrzeżenia

+ charakter brzmieniowy klasycznego kompresora FET z daleko większą funkcjonalnością
+ niski poziom szumów i duży zakres dynamiki
+ filtracja w torze kluczowania, filtry HPF i LPF, przetwarzanie równoległe i all-buttons-in na sterydach
+ wysoka jakość wykonania i rozsądna cena

- przeciętna jakość przycisków (na plus trzeba zaliczyć ich podświetlanie)
- tendencja do zatykania przy Sidechain HPF na 400 Hz
- uboga dokumentacja

 

Zakres zastosowań

- klasyczny a jednocześnie bardzo funkcjonalny kompresor typu FET do realizacji mikrodynamiki, czyli pracy na pojedynczych ścieżkach instrumentalnych i wokalnych

 

Informacje

Funkcja jednokanałowy kompresor/limiter FET z transformatorowym wyjściem i możliwością synchronizacji toru kluczowania z drugim urządzeniem
Filtry HPF 100 Hz, 6 dB/okt.; LPF 10 kHz, 6 dB/okt
Czasy kompresji Attack – 20 µs-800 µs; Release – 50 ms-800 ms
Sidechain HPF wyłączony, 100, 200, 300 lub 400 Hz
Zasilanie sieciowe, 115/230 V
Wymiary 438x88x250 mm
Waga 8 kg

Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó