Więcej...

Image Line FL Studio 20 - system DAW

Oprogramowanie | 03.10.2018  | Artur Kraszewski
Marka:  Image Line

Wiele osób w naszej redakcji i współpracujących z EiS korzysta z komputerów Mac, zatem pojawienie się FL Studio w najnowszej wersji 20, wreszcie bez konieczności stosowania różnych kombinacji, by móc ją uruchomić w OS X, musiało wzbudzić nasze zainteresowanie.

FL Studio, wcześniej znany jako Fruity Loops, ma obecnie status programu kultowego. Jego odmienność od pozostałych DAW, wynikająca głównie z faktu „mało technicznego” interfejsu graficznego nie odnosi się do funkcjonalności. Wręcz przeciwnie – wiele elementów, które po raz pierwszy pojawiły się w FL Studio jest implementowanych w tzw. profesjonalnych programach DAW, takich jak Live, Bitwig czy ostatnio PreSonus Studio One.

Od samego początku FL Studio był programem dla komputerów Windows, ponieważ taka sytuacja odpowiadała wszystkim – użytkownikom i producentom. Gdy jednak status programu znacząco się podniósł i zaczął być wykorzystywany przez największe gwiazdy muzyki EDM, pojawiło się „ciśnienie” także na wersję Mac. Z tym jednak był problem, bo trzeba było napisać aplikację praktycznie od nowa.

Kompatybilność FL Studio z systemem OS X była zapowiadana już w 2015 roku i miała się pojawić wraz z wersją 12. Ruszyła nawet kampania medialna, której elementem było opublikowanie przez Beatport listy siedmiu hitów, które powstały w FL Studio. Znalazły się na niej utwory takich wykonawców jak Basshunter (Boten Anna), Afrojack (Take Over Control), Feed Me (Silicone Lube), Avicii (Levels), Martin Garrix (Animals), Deadmau5 (The Hive) oraz Daft Punk (Derezzed). Wprawdzie dla każdego innego programu DAW można skonstruować być może bardziej „wypasioną” listę (w zależności od tego, jaką muzykę się preferuje), ale fakt pozostaje faktem – wbrew powszechnej opinii FL Studio aka Fruity Loops jest programem powszechnie wykorzystywanym przez profesjonalistów na etapie komponowania i preprodukcji.

Zagubiona trzynastka

FL Studio 20 tak naprawdę jest wersją trzynastą w kolejności, ale dla uniknięcia zaklętego w tej liczbie pecha i z uwagi na 20-lecie Fruity Loops, zdecydowano się nadać jej numer 20. Wersja dla Mac jest natywnie 64-bitowa, a licencja dla PC i Mac jest ta sama. Zważywszy na fakt, że Imagine Line sprzedaje program z dożywotnią, darmową aktualizacją, oficjalny właściciel dowolnej wcześniejszej wersji FL Studio dla PC może ją pobrać także dla Mac i z obu korzystać jednocześnie na wszystkich swoich komputerach.

 

Wróciła funkcja graficznej edycji poszczególnych kroków w sekwencerze patternowym, co pozwala na łatwe programowanie bardziej zaawansowanych rytmów, partii basu i jednogłosowych melodii.

Jeśli ktoś po raz pierwszy uruchomi FL Studio, mając już za sobą doświadczenia z innych programów DAW, może się poczuć poważnie zagubiony. Pamiętajmy bowiem, że korzenie tej aplikacji tkwią w prostym sekwencerze paternowym, a tworzenie muzyki odbywało się poprzez układanie wcześniej zaprogramowanych paternów. Zmieniło się wiele rzeczy, ale sama idea tego typu tworzenia muzyki pozostała, a użytkownik ma do swojej dyspozycji okna do kreacji elementów, ich aranżacji (tu określanej jako Playlist) oraz miksu. Poszczególne elementy tworzymy w strukturach o nazwie Channel Rack, i mogą być to klipy MIDI, audio lub klipy automatyki. W modułach Channel Rack wybieramy instrumenty i efekty wtyczkowe, a ich wyjścia kierujemy do miksera. Programowanie w nich partii MIDI odbywa się z wykorzystaniem sekwencera paternowego, za który większość użytkowników uwielbia FL Studio. Do bardziej zaawansowanych prac można alternatywnie użyć klasycznego edytora pianolowego.

Mikser FL Studio nie pełni takiej samej roli, jak w innych programach DAW. To raczej element, do którego trafiają wyjścia poszczególnych Channel Racków. Ponadto klipy (czy też Patterny wg FL Studio) również nie są przywiązane do jednego Racka, mogąc w tym samym czasie wysyłać komunikaty do każdego innego. Widać zatem wyraźnie podstawową różnicę między FL Studio a liniowymi sekwencerami DAW. Tutaj klipy, ścieżki, linia czasu w aranżacji i kanały miksera nie stanowią jednolitego systemu, będącego odzwierciedleniem typowego studia z magnetofonem wielośladowym i mikserem. Wszystko ma swój początek w bardzo łatwych do programowania Patternach, które dopiero potem komutujemy zgodnie z naszą koncepcją i wykorzystujemy jako elementy na liście odtwarzania, określającej miejsce i czas uruchomienia każdego z nich.

 

Zaczęło się od Porntris...

Kariera FL Studio zaczęła się w Belgii i związana jest z dwoma programistami, którymi są Jean-Marie Cannie i Frank Van Biesen. Mając już spore doświadczenie programistyczne po 7-letniej pracy dla Pavell Software, postanowili w 1992 zacząć tworzyć gry. I to nie byle jakie, bo znaczący sukces odnotowali z Tetrisem przeznaczonym dla dorosłych (gra nazywana była Porntris). Produkcja gier z oznaczeniem For Adult Only zajmowała im jeszcze jakiś czas, już pod marką Image Line, która pojawiła się w 1994 roku. Zwycięstwo w konkursie o nazwie Da Vinci, którego celem było stworzenie gry dla IBM (wygrali go, odpowiednio przerabiając swoją grę „dla dorosłych”), pozwoliło im zdobyć nie tylko darmowego laptopa (w dodatku z kolorowym wyświetlaczem, co wtedy było marzeniem każdego!), ale też zaowocowało zatrudnieniem młodego, utalentowanego programisty Didiera „Gol” Dambrina, wówczas 19-latka. Tworząc jeszcze przez jakiś czas gry i programy do fakturowania, panowie zaczęli przyglądać się innym obszarom działalności. Dambrin w tym czasie zainteresował się takimi aplikacjami jak Hammerhead, Rubberduck i Rebirth 338, tworząc prostą maszynę perkusyjną bazującą na sekwencerze krokowym. Zaprezentowana na przełomie 1997 i 1998 roku bezpłatna wersja demo Fruity Loops 1.x natychmiast przyciągnęła uwagę osób, które tworzyły muzykę w oparciu o komputery. Potrzebując pieniędzy na opłacenie coraz bardziej obciążonych serwerów Imagine Line zdecydowano się na stworzenie klonu popularnego wówczas programu EJay, który został nazwany FruityTracks (inne jego nazwy to Pro-DJ oraz Radio 538 Music Machine), a także na współpracę programistyczną z producentem zabawek Mattel.

Wyjątkowo prosty w obsłudze Fruity Loops zaczął się intensywnie rozwijać, przyciągając uwagę głównie młodych, początkujących twórców, dla których takie aplikacje jak Logic, Digital Performer, Cakewalk czy wreszcie Pro Tools były zbyt trudne lub nieosiągalne.

Dużym przełomem okazała się premiera utworu Crank Dat, autorstwa Soulja Boy, który sam przyznał, że zrobił go w demo Fruity Loops w 10 minut i zarobił na nim 10 milionów dolarów. Czy na początku nowego wieku potrzebna była lepsza rekomendacja? To samo mówił o Fruity Loops 9th Wonder, programujący bity dla takich artystów jak Little Brother i Jay Z, i wielu innych: Hit-Boy, Metro Boomin, Young Chop czy Hudson Mohawke. Fruity Loops, już jako FL Studio, pojawiał się też w produkcjach takich artystów jak Justin Bieber, The Weeknd, Miley Cyrus, Gucci Mane, Chief Keef i Future. Sonny Digital przyznaje, że jego partie z tej aplikacji słychać w Same Damn Time (Future), Birthday Song (2 Chainz i Kanye West) i Tuesday (iLoveMakonnen). Przykłady można mnożyć.

Zmiana nazwy z Fruity Loops na FL Studio została po części wymuszona przez prawników firmy Kellogg’s, producenta płatków śniadaniowych o nazwie Froot Loops. Didier „Gol” Dambrin w rozmowie z magazynem Vice przyznaje, że oryginalna nazwa programu była rzeczywiście inspirowana tym produktem, ponieważ chciano, aby była zabawna. Poza tym „Gol”, twórca Fruity Loops i osoba będąca przez długie lata spiritus movens FL Studio mówi otwarcie, że muzyka nie jest jego najważniejszym hobby. I, co tu kryć, w FL Studio to widać. Program jest bardzo atrakcyjny wizualnie, prosty w obsłudze, ponadprzeciętnie funkcjonalny, ale trochę nie pasuje wizerunkowo do innych aplikacji pro-audio.

A że większość muzyków i producentów muzycznych ma silne skłonności do mitologizowania i tworzenia „prawd obiektywnych”, utarło się, że FL Studio jest dla początkujących, że jest nieprofesjonalny, wręcz śmieszny, i że produkcja muzyki w tej aplikacji to jakaś forma obciachu. To tak, jakby powiedzieć, że gra na gitarze z pomalowanym na czerwono korpusem zrobionym z litego drewna, zamiast z pudłem rezonansowym i strunami z jelit zwierzęcych, bo tak się przez wieki przyjęło, jest totalnie niepoważna...

Podobne różnice

Najbardziej tradycyjny, w odniesieniu do innych programów DAW, jest tu mikser, w którym po zaznaczeniu kanału mamy dostęp do zawierającej 10 slotów sekcji efektów insertowych, tradycyjnych manipulatorów, takich jak tłumik, panorama, solo i wyciszenie, a także bardzo ciekawej opcji komutacji międzykanałowej, rozwiązanej w wyjątkowo przejrzysty sposób za pomocą wirtualnych kabelków (dyndających podobnie jak w Reasonie).

Grafikę nowej wersji FL Studio można oceniać różnie. W mojej opinii wygląda bardzo atrakcyjnie i przejrzyście, nawet pomimo tego, że aplikacja oparta jest na oddzielnych oknach do realizacji poszczególnych zadań. Zastosowanie technologii wektorowej sprawia, że skalowanie okien dokonuje się bardzo płynnie, a one same zachowują doskonałą wyrazistość. Odnosi się to także do natywnych wtyczek FL Studio (spróbujcie to zrobić z niektórymi wtyczkami Logic Pro X...). Nie da się jednak ukryć, że podczas pracy nasza myszka ma szansę nagrzać się do czerwoności od ciągłego przesuwania i skalowania okien.

 

Na linii czasu w widoku aranżacji możemy osadzać znaczniki metrum. To samo odnosi się też do patternów. Dzięki temu możemy się pokusić o kreowanie struktur polirytmicznych.

Praca w samym centrum FL Studio, jakim są paterny, jest natomiast czystą przyjemnością, zwłaszcza jeśli chodzi o tworzenie rytmów. Można tu znacznie szybciej uzyskać ciekawe efekty i nieszablonowe rozwiązania niż w jakimkolwiek innym typie sekwencera. Raz, że struktura paternu jest bardzo przejrzysta, dwa, że wszystkiego można dokonywać w locie – w trybie solo lub w kontekście innych elementów aranżacji. To ogromnie ułatwia pracę, zwłaszcza w muzyce o powtarzalnym charakterze, zbudowanej z bloków rytmicznych i opartej na jednolitej strukturze. Gdy jednak mamy do czynienia z bardziej rozbudowanymi aranżacjami, gdzie dzieje się dużo i następują częste zmiany, to konieczność otwierania oddzielnych okien dla każdego elementu – sekwencji, ustawień instrumentu/efektu, automatyki itd. – bywa frustrująca. Trzeba jednak zaznaczyć, że tylko dla tych, którzy przywykli do liniowej struktury aranżacji i komasacji wszystkich elementów w obszarze ścieżek. I dlatego na FL Studio przechodzi bardzo mało osób, które wcześniej pracowały w innych aplikacjach – diametralna zmiana sposobu myślenia na temat aranżacji może dla niektórych być nieakceptowalna.

Z drugiej jednak strony FL Studio udostępnia wszystkie narzędzia przyspieszające pracę, takie jak współpraca z kontrolerami MIDI (także poprzez własne wtyczki mapujące), skróty klawiaturowe, a nawet wielodotykowa obsługa w systemach, które na to pozwalają. I jeśli komuś ten program odpowiada pod względem funkcjonalności, dobrze się w nim czuje i nic nie ogranicza jego kreatywności, to rozwój umiejętności obsługowych jest bardzo dobrą inwestycją.

Syntezatory, głupcze

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech programu i tym, za co wiele osób nie zamieniłoby go na żaden inny, jest zestaw pokładowych instrumentów i wtyczek. Pod tym względem FL Studio może być porównywalny tylko do takich narzędzi jak Logic Pro X, często bijąc je na głowę. Procesory i syntezatory Image Line charakteryzują się najwyższą jakością dźwięku i doskonałą funkcjonalnością. Ich umieszczanie w wybranych miejscach sesji odbywa się poprzez przeciągnięcie, podobnie jak przypisanie np. kluczowania sidechain. Żadnych kombinacji, definiowania wysyłek i powrotów – po prostu jeden ruch myszą. Mamy bogatą kolekcję pogłosów, ze znakomitym Convolverem na czele, efektów delay, efektów przesterowania, korektorów i filtrów, procesorów dynamiki, a także szeregu efektów narzędziowych, jak wirtualne kontrolery, narzędzia do komutacji, skalowania poziomów, pełnoekranowy spektrograf, korektor intonacji, a nawet wtyczkę, która... usuwa inne wtyczki.

Inspirująco prezentują się tzw. generatory, a wśród nich BassDrum, Fruit Kick, Fruity Slicer i szereg innych. Na podorędziu mamy samplery – DirectWave, Granulizer, Sampler – a przede wszystkim fantastyczne instrumenty, w tym Harmor, Morphine, Toxic Biohazard, Transistor Bass, Sawer, Poizone czy Sakura. Problem w tym, że ich zdecydowana większość dostępna jest jedynie w najdroższej wersji FL Studio; w innych możemy co najwyżej korzystać z wersji demo, które co jakiś czas przerywają pracę.

Dla osób, które znajdują inspirację w półautomatycznych generatorach zdarzeń przeznaczone są takie narzędzia jak Riff Machine oraz wracający w glorii i chwale paskowy edytor zdarzeń w edytorze paternowym, który pozwala programować takie parametry jak wysokość nuty, Velocity i szereg innych. Dzięki temu programowanie sekwencji, pochodów, riffów czy rytmów przebiega znacznie szybciej i bywa znacząco łatwiejsze niż w klasycznym edytorze pianolowym.

 

 

Wersje i kontrowersje

FL Studio 20 nie jest programem przesadnie tanim. Wprawdzie wersja Fruity kosztuje jedynie 349 zł, ale oferuje jedynie kilka podstawowych wtyczek i nie obsługuje klipów i nagrywania audio. Miejmy jednak na względzie fakt, że nie ma żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o liczbę kanałów i współpracuje z zewnętrznymi wtyczkami VST (Windows) oraz VST i AU (Mac). Do tworzenia rytmów, bitów i aranżacji opartych na instrumentach MIDI jest to obecnie jedna z najtańszych opcji na rynku DAW.

Wersja Producer różni się od Fruity tym, że w pełni obsługuje audio, oferuje rejestrator i edytor audio Edison, ma procesory Audio Clip Generator i Slicex, syntezatory FlowStones i Sytrus, procesor dynamiki Maximus oraz wtyczki Convolver i Vocodex. Producer będzie nas kosztował 645 zł i naszym zdaniem ma najlepszą proporcję funkcjonalności do ceny.

Kosztujący 995 zł Signature oferuje wszystko oprócz syntezatorów Drumaxx, Groove Machine, Harmor, Morphine, Ogun, Poizone, Sakura, Sawer, Toxic Biohazard i Transistor Bass, czyli w sumie najbardziej apetycznych kąsków. I wreszcie tzw. „full wypas”, czyli All Plugins Bundle, za który zapłacimy... 3.559 zł.

Ta ostatnia cena może porażać, bo przebija ceny innych programów DAW dostępnych na rynku, niekiedy nawet dwukrotnie. Wynika to jednak z faktu, że w jej ramach są wszystkie najlepsze syntezatory Image Line. Często to właśnie ich brzmienia usłyszycie w wielu klubowych hitach, a kupowane oddzielnie (ponieważ są też dostępne jako wtyczki nie tylko dla FL Studio, ale też innych programów), kosztują znacznie drożej.

Ponadto Image Line jest jedną z nielicznych firm software’owych pro-audio, o ile nie jedyną, która sprzedaje oprogramowanie z dożywotnią licencją obejmującą wszystkie kolejne, bezpłatne aktualizacje. Innymi słowy – kupujemy raz na zawsze i nie zapłacimy ani grosza za kolejne update’y czy upgrade’y. I to nie tylko na program, ale też na wszystkie syntezatory. Poza tym program można instalować na wszystkich posiadanych przez nas komputerach (dostępna jest też wielostanowiskowa wersja edukacyjna) i mamy bezpłatny kontakt z działem wsparcia firmy Image Line. Jeśli zatem ktoś jest mocno przywiązany do swojego FL Studio, to jest to cena, którą warto zapłacić.

Nowe frukty

FL Studio 20, oprócz możliwości pracy na komputerach Mac i obsługi makowych wtyczek VST i AU, oferuje też szereg dodatków, z których będą zadowoleni dotychczasowi, wyłącznie windowsowi użytkownicy tej aplikacji. W ramach każdego projektu możemy obecnie stworzyć dowolną liczbę alternatywnych wersji Playlist i swobodnie się między nimi przełączać. W ten sposób jeden projekt może zawierać szereg aranżacji będących elementami większej całości, np. oddzielną dla rozbudowanych partii basu, inną dla rytmu, a jeszcze inną dla akordów czy wokalu. Aranżacje można łatwo klonować, nadając im inne nazwy i poddawać edycji, a także konsolidować na trzy sposoby: osadzać jedną w drugiej w trybie szeregowym, równoległym lub ją zastępować, ze wskazaniem miejsca – początek, kursor lub koniec.

Zwiększono liczbę dostępnych ścieżek Playlisty ze 199 do 500, dodając funkcję ukrywania grup ścieżek. Podczas nagrywania dźwięku bezpośrednio do Playlisty mamy możliwość oglądania przebiegu, a przy nagrywaniu w pętli każde kolejne podejście jest kopiowane na nową ścieżkę, by po zakończeniu zapisu wszystkie zgrupować.

 

Nowa funkcja eksportu audio obejmuje poszczególne ścieżki aranżacji, jej fragmenty, a także wyjścia z modułów Channel Rack.

Oddzielnie dla paternów i całej listy odtwarzania możemy aplikować zmiany metrum, wyznaczane za pośrednictwem specjalnych markerów (Alt+Shift+T). To daje nam zdecydowanie większe możliwości w zakresie tworzenia partii o bardziej złożonym rytmicznie charakterze niż dotychczas, i do tego znacznie mniejszym nakładem sił.

Dużym ułatwieniem jest funkcja zgrania do pliku audio niemal każdego elementu sesji – od paternu, poprzez ścieżki, do fragmentu całej aranżacji. Dostępnych jest przy tym szereg formatów plików i parametrów dodatkowych, jak np. uwzględnienie ogonów pogłosu. Poprawiono działanie wielu wtyczek i zwiększono funkcjonalność innych (np. dodając Speed we Fruity Reeverb 2 czy wyposażając Convolver w funkcję pozwalającą na wykorzystanie go w charakterze korektora z liniową fazą).

A skoro mowa o wtyczkach, to warto wspomnieć o poprawionej funkcji automatycznej kompensacji ich latencji w ramach projektu. Wciąż jednak pozostał problem opóźnień w przypadku stosowania automatyki, zatem na tych ścieżkach trzeba latencję korygować ręcznie. Z tego właśnie względu producent udostępnia obie opcje – ręcznej i automatycznej kompensacji (PDC).

Podsumowanie

Mimo prowadzonej swojego czasu przez firmę Image Line kampanii, której celem było przekonanie potencjalnych użytkowników, że FL Studio można wykorzystać do pracy z każdego typu muzyką, nie znam praktycznie nikogo, kto tworzyłby w tej aplikacji np. rock czy indie. Z pewnej szufladki nie da się wyrwać i FL Studio, jeśli tylko nie zmieni w sposób dramatyczny swojej postaci (na co się nie zanosi), pozostanie programem do „robienia bitów” i muzyki EDM, bo takie jest DNA jego kodu, grafika i sposób obsługi. Poza tym jest w tym naprawdę bardzo dobry.

FL Studio 20 to aplikacja dla tych, którzy chcą pójść śladami takich twórców jak Avicii (w kontekście muzycznym, rzecz jasna), Deadmau5, Daft Punk i wielu innych gigantów parkietów, a jeszcze nie zdążyli lub nie mieli okazji wciągnąć się w takie aplikacje jak np. Live, Logic czy Reason. Po zainstalowaniu FL Studio jeszcze tego samego dnia zrobią w nim swój pierwszy utwór, a potem program zafascynuje ich do tego stopnia, że zmianę na inny może wymusić tylko presja otoczenia, z jakichś powodów uprzedzonego do Fruity Loops.

Jeśli natomiast ktoś już pracował z innymi programami DAW i chciałby spróbować tego samego z FL Studio, to może się poczuć zagubiony jak dziecko we mgle. Tory w mikserze nie są tymi, które pojawiają się w aranżacji, audio nagrywa się w zupełnie inny sposób, a konwencja budowy utworu z klipów, a nie ścieżek, nie przekonuje. Zapewniam jednak, że jeśli ktoś mimo wszystko spróbuje zrobić w nim choćby partię bębnów i basu do swojego utworu, to FL Studio, po krótkim okresie frustracji, potrafi wciągnąć. My sami natomiast uznamy, że programy DAW, z których dotychczas korzystaliśmy, powinny mieć kilka rozwiązań z FL Studio – choćby generator paternów czy znakomicie rozwiązana komutacja. I wreszcie cała ta kolorystyka, ikony, kursor pod postacią palca wskazującego i widoczna na każdym kroku animacja być może nie wyglądają na ortodoksyjnie profesjonalne, ale za to oddziałują relaksująco na użytkownika.

 

Nasze spostrzeżenia

+ dostępna wersja dla Mac, która od posiadacza wersji PC nie wymaga zakupu dodatkowej licencji
+ intuicyjna obsługa na poziomie kreowania paternów i innych elementów sesji
+ wszechstronne środowisko kreatywne, niewymagające zewnętrznych narzędzi
+ bardzo szybkie przejście od pomysłu do jego realizacji
+ doskonałe brzmienie procesorów i syntezatorów
+ wyjątkowo prosta komutacja oraz aplikowanie kluczowania sidechain
+ dostępność wielu sesji w ramach jednego projektu
+ możliwość stosowania zmian metrum
+ dożywotnie, bezpłatne aktualizacje

- zaawansowana obsługa wymaga nauki wielu skrótów klawiaturowych
- wersja dla Mac nie pracuje jako wtyczka VST i w trybie ReWire
- najciekawsze instrumenty dostępne są tylko w najdroższej wersji
- rozbicie struktury sesji na oddzielne okna paternów, sesji i miksera
- nowa kompensacja latencji wciąż ma problemy z automatyką

 

Zakres zastosowań

- wszechstronny program do tworzenia rytmów, podkładów i struktur muzycznych MIDI, nawet w najtańszej, nieobsługującej audio wersji
- w pełnej wersji stanowi idealne środowisko do kompleksowej produkcji muzyki bazującej na rytmie i powtarzalności

 

Informacje

Wymagania systemowe Windows 7 i wyższy, OS X 10.11 i wyższy, min. 4 GB przestrzeni na dysku, min. 4 GB RAM
Zabezpieczenie konto na stronie Image Line
Obsługa wtyczek własny format, VST (Win), VST/AU (Mac). FL Studio dla Windows może pracować jako wtyczka VST w programach DAW i łączyć się z nimi przez ReWire (funkcjonalność obecnie niedostępna w wersji Mac)
cena 349-3.559 zł
Producent Image Line Software BVBA
Dystrybucja Sound Station (www.flstudio.pl)