Klawiszowiec XXI wieku

17.02.2022  | Synthezaur
Klawiszowiec XXI wieku

Klawiszowiec, keyboardzista, pianer, parapeciarz - za pomocą tych tragicznie brzmiących w języku polskim przydomków staramy się określić muzyka posługującego się instrumentami klawiszowymi, najczęściej takimi jak: elektromechaniczne wynalazki pokroju elektrycznych pianin Wurlitzera czy organów Hammonda; syntezatory analogowe, cyfrowe stage piana, czy instrumenty workstation.

Generalnie, do zbioru instrumentów spełniających kryteria wrzucimy wszystko to, co nie jest zwyczajnym, akustycznym fortepianem. Jednak współczesne realia estradowo-studyjne wymagają od "klawiszowców" umiejętności daleko wykraczających poza opanowanie gry na klawiaturze, doświadczenie w pracy zespołowej czy znajomość harmonii. Przynajmniej od dekady stanowisko klawiaturowe przypomina małe centrum zarządzania kryzysowego a w plebiscycie na najistotniejszy instrument klawiszowego setupu wysunął się laptop z arsenałem pluginów i nienagannie przygotowaną sesją programu DAW. Kim więc musi być klawiszowiec sceniczny i jakie umiejętności są niezbędne w jego pracy?

Zacznijmy od ruchomości. Pomijając kwestie różnic w setupie w zależności od gatunku wykonywanej muzyki czy stosunku sygnałów "żywych" do backing-tracków sprzęt musi być przede wszystkim niezawodny, a klawiszowiec powinien znać jego obsługę od deski do deski. Brzmi jak truizm, jednak kompetencje sprzętowe wśród niektórych muzyków wciąż pozostawiają wiele do życzenia. Znajomość własnych instrumentów to również ogromna oszczędność czasu, a także skuteczny eliminator stresowych sytuacji podczas prób, soundchecków i koncertów.

Podstawowym orężem są oczywiście instrumenty. To dla klawiszowca przedłużenie ciała i pośrednik między słuchem wewnętrznym a wejściem miksera na stanowisku realizatorskim. Warto dbać o stan instrumentów - czyszczenie klawiatury i potencjometrów, wymiana wysłużonych tact switchy czy zwyczajne odkurzanie sprzętu po osadzie ze scenicznej dymiarki to pożyteczne nawyki, które potrafią znacząco wydłużyć żywot sprzętu, a także zwiększyć jego wartość na rynku wtórnym w przyszłości. Z doświadczenia polecam również nieoszczędzanie na kwestiach związanych z case’ami, futerałami i ogólnie pojętą ochroną sprzętu. Kartonowe pudło i koc to rozwiązanie fantastyczne wyłącznie ze względów budżetowych.

Mówi się, że współczesny klawiszowiec to tak naprawdę informatyk potrafiący grać na instrumencie. Nie dziwi więc, że kolejnym urządzeniem będzie komputer, sampler, stacja robocza, Octatrack - powiedzmy, że po prostu urządzenie obsługujące backing-tracki (jeśli takowych zespół używa), ścieżki monitorowe (metronom, voice-pilot, itd.), sekwencer, routing i sygnały MIDI, efekty, synchronizacja wizuali, oraz wszelkiego rodzaju dodatki muzyczne i techniczne, których zespół nie jest w stanie zrealizować na żywo. Popularnym rozwiązaniem jest skorzystanie z programu DAW, a wyborem szczególnie widocznym na scenach jest Ableton Live, prawdopodobnie ze względu na rewelacyjny w warunkach koncertowych tryb Session View, umożliwiający użytkownikowi dowolne kreowanie formy utworu w trakcie występu. Wydłużenie refrenu o dodatkowe 16 przebiegów podczas ognistego seta nie stanowi więc najmniejszego problemu, tak samo jego nagłe skrócenie. W wersji 11 abletonowcy dostali również możliwość synchronizowania tempa projektu do zewnętrznego źródła audio, na przykład wysyłki śladów stopy, werbla i hi-hatu, dzięki czemu środowisko komputerowe dostosowuje się do instrumentów grających “na żywo” bez użycia metronomu czy innych rozwiązań. Użycie DAW otwiera przed nami ogromne możliwości brzmieniowe instrumentów VST, dzięki którym soniczny potencjał teoretycznie nie ma końca. Warto mieć jednak na względzie komplikacje wynikające ze specyficznych routingów MIDI, jeśli chcemy używać instrumentów zarówno jako kontrolerów, jak i syntezatorów. Dla niektórych problematyczny będzie również stres związany z obecnością komputera na scenie. Z tego względu polecam odpuścić sobie 10-cio letni notebook HP z Windowsem Vista i portem USB 1.0… Z drugiej strony, niezawodny komputer nie musi być wcale nowy i drogi; kompetentny użytkownik bez problemu obsłuży skomplikowane sety na 11-to letnim, zadbanym MacBooku.

Jeśli mowa o DAW, w niektórych przypadkach konieczne będzie zaopatrzenie się w wielokanałowy interfejs audio. Jeśli zależy nam na doskonałym miksie, backing-tracki i ścieżki monitorowe powinniśmy podzielić przynajmniej na kilka elementów, na przykład: stereofoniczna grupa bębnów (dodatki perkusyjne, risery, toppery, itp.), stereofoniczna grupa instrumentów klawiszowych (syntezatory wirtualne, sample, efekty specjalne), monofoniczna linia subbasu, monofoniczna linia metronomu i pilota głosowego. Przy powyższej przykładowej konfiguracji musimy być zaopatrzeni w interfejs posiadający conajmniej 6 wyjść monofonicznych. Jeśli naszemu interfejsowi brakuje wyjścia możemy zastosować rozwiązanie polegające na wypuszczeniu sygnału metronomu z innego urządzenia, na przykład telefonu. Dzięki funkcji Ableton Link jesteśmy w stanie zsynchronizować metronom (w aplikacjach takich jak np. Music Stand czy Soundbreener) z przebiegiem naszej sesji i muszę przyznać, że działa to zadziwiająco precyzyjnie. Pamiętajmy, że jest to jedno z bardziej „partyzanckich” rozwiązań i mimo wszystko wciąż nie ma nic pewniejszego i stabilniejszego niż zwykły kabel.

Poza instrumentarium i niezbędnym softwarem potrzebne będą także odpowiednie statywy i kable. Polecam nie lekceważyć znaczenia tych ostatnich i nie oszczędzać ani na jakości, ani ilości przewodów. Od lat stosuję zasadę bezwzględnego duplikatu każdego kabla, jakiego będę używał na scenie – mowa zarówno o kablach audio, MIDI, USB i zasilaczach. Kable nie są szczególnie ciężkie a w przypadku awarii macbookowego zasilacza na koncercie w Kromołowie szansa, że w pobliżu znajdziemy zamiennik jest wyjątkowo niska. Kable warto podpisać bądź posegregować za pomocą ulubionego colorcodingu. Można rozdzielić przewody pomiędzy kilkoma workami w zależności od typu i kategorii. Opaski na rzepy również są wskazane. W bagażniku polecam wozić mini zestaw naprawczy w postaci prostej lutownicy, przewodu i ze 4 jackowych wtyków – na wszelki wypadek. Można się śmiać, lecz biorąc na trasę miniaturową lutownicę kilkukrotnie udało mi się uratować koncert.

Kwestie sprzętowe to nie wszystko; hardware jest bowiem wart tyle, co jego użytkownik. Warto więc zadbać o zestaw niezbędnych w branży umiejętności. Jednym z niezbędnych skilli jest oczywiście sound-design. To dzięki niemu klawiszowiec ma szansę wyróżnić się na tle konkurencji, a także – co najważniejsze – dołożyć swoje 5 groszy do oryginalności brzmieniowej zespołu. Sprawne tworzenie presetów to także szybsze próby i skuteczniejsza praca w studio.

Dziedziną ocierającą się zarówno o kreowanie brzmień jak i wspomniane wcześniej umiejętności akompaniamentu w zespole jest szeroko rozumiana aranżacja. Dopasowanie odpowiednich voicingów do wybranego brzmienia w kontekście sytuacji harmonicznej innych członków zespołu to jedno z najważniejszych zadań operatora klawiatur. Przyda się również producencka intuicja i odrobina mikserskiej świadomości na wypadek, gdybyśmy na przykład pokusili się o dublowanie partii basu, czy też chcieli poszerzyć odpowiednio scenę stereo.

Zobacz także test wideo:
 PreSonus Revelator IO44 - interfejs audio i system DSP
PreSonus Revelator IO44 - interfejs audio i system DSP
Już sam fakt, że możemy spakować w kieszeń cały nasz system zarządzania dźwiękiem, bogato wyposażony w różnego typu procesory i pozwalający skonfigurować wydajny system do nagrywania i strumieniowania, to rzecz niesłychanie istotna. Do tego dochodzi wysoka jakość torów audio, potężny pakiet oprogramowania i doskonała jakość wykonania. A wszystko to w bardzo przystępnej cenie. Znów nie mamy wątpliwości – PreSonus Revelator IO44 w pełni zasługuje na znak Nasz Typ!

W przypadku zespołów korzystających ze ścieżek pilotażowych warto pokusić się o konsultacje zarówno z osobami odpowiedzialnymi za podobną funkcję w innych składach, jak i muzykami posiadającymi szerokie doświadczenie w odbiorze takich ścieżek. Jakiego rodzaju komendy głosowe są pomocne, a które możemy uznać za zbędne? Z jakim wyprzedzeniem należy przekazywać w pilocie informacje? Czy nomenklatura poszczególnych części kompozycji jest odpowiednio ujednolicona? Czy pilot nie jest zbyt „insiderski” i hipotetyczny zastępca zorientuje się w formie i przebiegu utworu? Czy nagranie pilotażowe jest odpowiednio „przezroczyste” i nie przeszkadza w scenicznym wykonawstwie? Myślę, że w kwestii przygotowania pilotów trudno o uniwersalne wskazówki. Najlepszą praktyką jest ciągła konsultacja ich formy z zespołem; zaowocuje to zwiększeniem komfortu gry i pozwoli wybrać formułę, która po setnym wykorzystaniu nie będzie irytująca.

Klawiszowiec to w wielu zespołach „główny ogarniacz”. Trudno się dziwić, biorąc pod uwagę mnogość omawianych powyżej kwestii technicznych. Z tego też powodu warto zaznajomić się także z technicznym setupem kolegów. Częstą sytuacją jest na przykład zmiana presetów efektora wokalnego czy efektów w pedalboardzie gitarzysty za pomocą komunikatów MIDI Program Change. Może zdarzyć się również, że będziemy potrzebowali synchronizacji tempa komputera i arpeggiatora syntezatora basowego zespołowego basisty. Pamiętajmy także, że to komputer klawiszowca często jest jedynym narzędziem umożliwiającym szybką edycję sampli, transportu danych i tym podobnych. Mój osobisty laptop zaopatrzony jest zawsze we wszystkie instrukcje sprzętów kolegów z zespołu, zainstalowałem na nim także niezbędny software do komunikowania się z niektórymi urządzeniami, na przykład program pozwalający na szybki transfer sampli do Rolanda SPD-SX oraz duplikat sampli perkusyjnych używanych w utworach – tak na wszelki wypadek... Poza tym folder z nutami, tekstami i plikami SysEx. Oraz duplikaty w chmurze. Nigdy nic nie wiadomo!

Jak widać lista obowiązków klawiszowca obfituje w zagadnienia technologiczne, hardware'owe, kwestie czysto produkcyjne i te z zakresu obsługi softu. Tak niewiele mówiliśmy o aspektach czysto muzycznych, o których nie można też zapomnieć. Zestawiając ze sobą wszystkie omówione w powyższym tekście cechy, przed oczami klaruje się obraz osoby odpowiedzialnej, ponadprzeciętnie zorganizowanej, przezornej i pracowitej, kompatybilnej ze środowiskiem komputerowym, przy czym czułej na dyskretne niuanse sztuki jaką jest muzyka. Kogoś spijającego śmietankę w o wiele skromniejszych ilościach niż wirtuozowie przesterowanych gitar; kogoś, kto ze względu na stateczny charakter ruchu scenicznego wypada mizernie pod kątem atrakcyjności w zestawieniu z, dajmy na to, frontmanem za mikrofonem. Jednak to jemu, klawiszowcowi, niczym Atlas dźwigającemu brzemię znajomości oznaczeń akordów zawdzięczamy lwią część sukcesu każdego występu. Bo przecież to on, mimo ciężaru odpowiedzialności za zegary MIDI, routing metronomów i rotację potencjometrów odczuwa w duszy największą satysfakcję. I to właśnie jemu, niepozornemu parapeciarzowi stojącemu za statywem w małyszowym telemarku, należą się niedoczekane, acz zasłużone wiwaty.

Star icon
Produkty miesiąca
Native Instruments Maschine - system produkcji muzyki
JBL PRX ONE - przenośny zestaw głośnikowy
Apogee Symphony Desktop - interfejs audio
Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó