Martin Garrix - FL Studio jest dla mnie jak instrument
Martin Garrix - FL Studio jest dla mnie jak instrument

Wprawdzie nie jest to klasyczna historia „od pucybuta do milionera”, ale już sam przeskok 17-letniego wówczas Martina Garrixa z małego studia na poddaszu domu w Niderlandach na największe areny świata robi wrażenie. Każdy kto śledzi muzyczne nowości z pewnością zauważył zaprezentowany w 2013 roku utwór "Animals", który niemal od razu stał się numerem jeden w Wielkiej Brytanii. Jego wersja instrumentalna została określona archetypem przeboju w stylistyce EDM.

Rozmowa
Paul Tingen
2021-04-01
Louis van Baar

Martin nie spoczął na laurach i nie został bohaterem jednego przeboju. Pracował nad kolejnym hitami z takimi artystami jak Afrojack, Usher, Tiësto, Bebe Rexha, Ed Sheeran, Dua Lipa, David Guetta i Macklemore. Występował jako główny wykonawca na imprezie kończącej olimpiadę w 2018 roku, a jego kolejne utwory regularnie trafiały na pierwsze miejsca DJ Mag Top 100. Założył własną wytwórnię płytową STMPD RCRDS, a w ubiegłym roku uruchomił w Amsterdamie imponujący kompleks studyjny STMPD Recording Studios. W wywiadach często mówi, że jego życie jest „nieprawdopodobne, nierzeczywiste i szalone”.

Dziś, mając już (albo dopiero) 24 lata wciąż nie może uwierzyć w swoje szczęście. „To, co się stało w ciągu tamtych kilku tygodni, całkowicie zmieniło moje życie” – mówi Garrix. „I to szaleństwo wciąż trwa. Owszem, do pewnych rzeczy można się przyzwyczaić, ale wciąż muszę się od czasu do czasu uszczypnąć, aby przekonać się, że to się dzieje naprawdę”.

FL Studio już na zawsze...

Garrix, czyli Martijn Gerard Garritsen, a także stylizacja jego pseudonimu jako Mar+in Garrix lub +x, stał się globalną marką. Opowiadając o tym, w jaki sposób do tego doszedł, Garrix chętnie mówi o swoich pierwszych inspiracjach. „Dorastałem w rodzinie z tradycjami muzycznymi. Tata gra na gitarze, mama na pianinie, a siostra na skrzypcach i pianinie. Ja natomiast zacząłem od gitary flamenco. Mój pierwszy kontakt z muzyką elektroniczną miał miejsce w wieku 8 lat, w 2008 roku, podczas występu Tiësto na ceremonii olimpijskiej. To zmieniło moje życie. Porwała mnie energia muzyki Tiësto – od razu zdobyłem FL Studio i zacząłem pierwsze eksperymenty. Na początku to było zwykłe hobby, ale istotne okazało się wsparcie moich rodziców. Bez ich wiary we mnie, nigdy by mnie tutaj nie było. Zgodzili się także na to, abym zaczął naukę w Herman Brood Academy. Inspirujące było już samo to, że mogłem siedzieć w klasie z takimi samymi pasjonatami muzyki jak ja”.

Herman Brood Academy jest szkołą średnią w Utrechcie, gdzie uczniowie w wieku ok. 16 lat uczą się zarówno przedmiotów standardowych, jak i wszelkich aspektów muzyki popularnej, w tym także produkcji studyjnej i realizacji koncertów. Garrix należy do grona jej najsłynniejszych absolwentów. W czasie nauki w HBA wciąż korzystał z FL Studio.

„FL Studio był bardzo ważnym programem na początkowym etapie mojego muzycznego rozwoju. Uczyłem się tej aplikacji metodą prób i błędów, dużo eksperymentując i oglądając klipy na YouTube. Z kolei w Herman Brood Academy zdobywałem wiedzę z zakresu muzyki, a zwłaszcza technik studyjnych, z których wiele wykorzystuję do dziś.

Moimi pierwszymi monitorami były KRK Rokit 5, a za interfejs audio służyła karta wbudowana w komputer PC. Gdy zaoszczędziłem trochę pieniędzy, zamieniłem Rokit 5 na KRK Rokit 6. Poza tym w naszym domu panowała reguła, zgodnie z którą pracując w nocy musiałem używać słuchawek. FL Studio pozostał jednak w centrum mojego systemu i dziś potrafię obsługiwać go bardzo sprawnie. Niemal natychmiast po pojawieniu się pomysłu w mojej głowie jestem w stanie przenieść go do sesji. To sprawia, że praca z tym programem jest czystą przyjemnością”.

(fot. Louis van Baar)

STMPD Recording Studio

Oprócz wielowymiarowej działalności muzycznej, Garrix aktywnie działa na polu biznesowym, mając własne wydawnictwo i studio nagrań. To ostatnie nosi nazwę STMPD, wymawianą „stamped”. Wzięła się ona od działalności ojca artysty będącego współorganizatorem największych na świecie aukcji dla filatelistów. Renowacja budynku na potrzeby studia nagrań zakończyła się w 2020 roku. To wyjątkowo ambitny projekt, obejmujący osiem studiów, z których jedno przeznaczone jest do miksu na potrzeby produkcji filmowych. Co ciekawe, ma ono certyfikat Dolby Atmos Premier Studio jako jedno z dziewięciu obiektów studyjnych na świecie.

Zobacz także test wideo:
Tierra Audio Boreal FET Compressor - jednokanałowy kompresor FET
Tierra Audio Boreal FET Compressor - jednokanałowy kompresor FET
Jeśli luksusowe samochody mogą mieć elementy kokpitu i foteli wykonane z drewna, to dlaczego ma być inaczej w przypadku sprzętu pro-audio? Jakieś 60 lat temu minęły czasy, gdy musiał on spełniać normy sprzętu militarnego i można chyba sobie pozwolić na odrobinę ekscentryzmu. Oto nasz wideotest kompresora Tierra Audio Boreal FET Compressor.

„Cały proces tworzenia tego kompleksu był wyjątkowy” – mówi Garrix. Wcześniej było to studio o nazwie FC Walvisch, a pracowało w nim wielu znanych wykonawców. Odwiedziłem to miejsce kilka lat temu, ponieważ David Guetta zawsze wynajmował tam studio. Wówczas nagrywałem jeszcze w swoim studiu na poddaszu i to, co zobaczyłem, bardzo mi zaimponowało. A teraz, po kilku latach, jestem właścicielem tego obiektu. Czyż to nie jest szaleństwo?

Zdecydowaliśmy o pozostawieniu Studia 3 bez zmian, poddając renowacji całą resztę. Każde studio ma inny wystrój i charakter. Podobnie jak w moim domu, akustyka kompleksu została opracowana i wykonana przez Pinna Acoustics. W kontekście struktury, studio jest hybrydowe, łącząc analogową funkcjonalność z cyfrową bazą. Sprowadza się to np. do tego, że za pomocą kabla USB możesz podłączyć swojego laptopa do wejść i wyjść konsolety Neve, sterując jej automatyką poprzez wtyczki w twoim programie DAW.

Ci sami ludzie, którzy zaprojektowali wystrój wnętrza w moim domu, pracowali też nad przestrzenią wewnątrz kompleksu. Z tego właśnie powodu jest ciepło i przytulnie. Biura STMPD RCRDS znajdują się nad studiami, a pracuje w nich wielu artystów nagrywających dla naszej wytwórni. Dzięki temu atmosfera w pracy jest wręcz rodzinna. Sam też korzystam z tego studia, gdy chcę mieć dostęp do bardziej zaawansowanych opcji. Dla przykładu, tutaj właśnie nagrałem chór gospel do mojego utworu Dreamer.

Chcemy zaoferować całej scenie muzycznej Amsterdamu miejsce pracy, w którym istnieje możliwość realizacji każdej idei, a branży postprodukcyjnej zapewnić najwyższy standard. Studio gościło już wielu różnych artystów, od zespołów indie do dużych nazwisk w świecie dance i pop.

Oczywiście nie uniknęliśmy problemów w związku z pandemią, ale nie mamy podstaw do narzekania. Z uwagi na ograniczenia nie możemy rezerwować miejsca dla większych grup, ale cały czas ktoś się u nas pojawia. Rzeczywisty debiut studia filmowego zapewne będzie nieco opóźniony, jednak mamy już wstępnie zarezerwowane sesje”.

Szybkie szkicowanie

Obecnie Garrix pracuje najczęściej w studiu zbudowanym w jego domu. „Mam tutaj duże monitory PMC MB3a-XBD i mniejsze Genelec 8351 w bliskim polu. Z tych ostatnich korzystam od trzech lat – znam je bardzo dobrze i ufam im całkowicie. W moim studiu mam także mikrofon Sony C800G, kompresor Tube-Tech CL-1B i przedwzmacniacz Neve 1073. Kombinacja tych trzech elementów brzmi znakomicie i jest studyjnym standardem przy nagrywaniu popowego wokalu. Jeżdżąc po świecie i odwiedzając różne studia nagrań widzę zwykle ten sam zestaw, co znacznie ułatwia pracę nad wokalami nagrywanymi poza moim studiem.

Mam FL Studio i Pro Tools. Ten ostatni jest przeze mnie wykorzystywany do nagrywania instrumentów i wokalu, ponieważ świetnie sprawdza się przy rejestracji i montażu, zwłaszcza jeśli chodzi o kompilację ujęć wokalnych. Z kolei FL Studio oferuje łatwość obsługi i szybkość programowania. Pozwala bardzo sprawnie przenieść pomysł na rzeczywisty projekt. To trochę tak jak z malowaniem – jeśli nie pracujesz odpowiednio szybko, farby zaczynają schnąć. To samo odnosi się do pracy z muzyką. Bardzo istotna jest możliwość szybkiego stworzenia szkicu, który później można rozwijać i udoskonalać. Spędzając zbyt dużo czasu nad pierwotną koncepcją możesz utracić tę swoistą magię chwili.

Chętnie korzystam z edytora pianolowego FL Studio, używając go do tworzenia melodii. FL Studio jest dla mnie jak instrument. Ponadto ma kilka doskonałych wtyczek i jest świetnie zorganizowane. Po nagraniu i montażu wokalu w Pro Tools, renderuję go do plików audio, które importuję do FL Studio. Tam dokonuję miksu i finalizacji całej piosenki. Taki schemat pracy świetnie sprawdza się w przypadku muzyki, nad którą pracuję. Wcześniejsze wersje FL Studio miały kilka problemów, z którymi musiałem się zmagać, ale jestem w stałym kontakcie z ich zespołem programistów, dzięki czemu wszystkie niedoskonałości zostały wyeliminowane. Jako DAW, FL Studio jest obecnie świetnym narzędziem.

Moim ulubionym syntezatorem pozostaje Spectrasonics Omnisphere 2. Oferuje tak wiele brzmień, że nigdy się nie znudzi, a do tego brzmi fantastycznie. Korzystam także z Native Instruments Kontakt, głównie z uwagi na dostępność rewelacyjnych bibliotek z próbkami fortepianu, smyczków i dźwięków atmosferycznych. Często korzystam z Synapse Audio The Legend, który świetnie nadaje się do partii basowych, oferując ciepły, analogowy klimat soniczny. Doskonale sprawdzają się także U-he Diva oraz Lennar Digital Sylenth 1, którego używam nieprzerwanie od lat.

„W moim domowym studiu, gdzie pracuję najczęściej, mam duże monitory PMC MB3a-XBD i mniejsze Genelec 8351” (fot. Louis van Baar)

Od niedawna nagrywam dużo analogowych dźwięków w STMPD Recording Studios, w którym znajdują się takie instrumenty jak Minimoog, Dave Smith Prophet Rev2 i Dave Smith OB-6. To zupełnie inny, fascynujący tryb pracy, a że zawsze podobał mi się sprzęt analogowy, dlatego zakupiliśmy kilka tego typu urządzeń. Są mało praktyczne, ale oferują możliwość tworzenia muzyki w inny sposób, bo nie możesz radykalnie zmienić czegoś, co już zostało nagrane. Niektórych analogowych brzmień nie da się odwzorować cyfrowo. Tak jest w przypadku Mooga – jego wersje wtyczkowe nie są w stanie zbliżyć się do oryginału. Oczywiście, przeciętny słuchacz nie zauważy żadnej różnicy, ale możliwość eksperymentowania z dźwiękiem poza komputerem bardzo mnie pociąga”.

Solo i w zespole

Choć STMPD Recording Studios jest doskonałą alternatywą jako środowisko pracy, to Garrix najczęściej korzysta ze swojego domowego studia. „Mam w domu wiele zakątków, gdzie mogę postawić mikrofon i nagrywać. Bardzo lubię rejestrować w ten sposób różne zagrywki gitarowe, a następnie wyszukiwać w dokonanych nagraniach najciekawszych fragmentów. Niemal każdy mój utwór powstał na bazie gitary lub fortepianu. Mam w domu model Yamaha C6 – w pełni omikrofonowany i gotowy do nagrywania.

Lubię tworzyć piosenki od zera, czy to pracując samodzielnie, czy z innymi. Mam tendencję do tego, by nie kończyć piosenek, bo gdy utknę w jakimś miejscu, to znacznie łatwiej jest mi zacząć pracę nad nową kompozycją. Gdy jednak z kimś współpracuję, to zjawisko to ma miejsce znacznie rzadziej, głównie z uwagi na to, że wzajemnie się inspirujemy. Najciekawszym aspektem współpracy jest to, że można uczyć się od siebie i od razu poznawać czyjąś opinię lub wymieniać się pomysłami.

Rozważając współpracę z innym artystą, zwracam uwagę na to, czy pojawia się między nami chemia. Jeśli nie, to taka kombinacja nie zadziała. Ponadto kolaboracja może się odbywać na szereg różnych sposobów, a każdy proces współpracy jest inny. Z niektórymi artystami spędzam czas w studiu, a z innymi, jak to miało miejsce przy mojej najnowszej produkcji Fire, realizowanej z Elderbrookiem, robiliśmy wszystko przez FaceTime i WhatsApp. Preferuję jednak kontakt osobisty. Jest coś magicznego w tych momentach, kiedy powstaje wspólnie tworzona, nowa muzyka”.

STMPD RCRDS

Garrix założył wytwórnię STMPD RCRDS w 2016 roku. Jest to label skupiony na publikacji muzyki EDM, mający w swoim portfolio 60 artystów, w tym tak znanych jak Brooks, Julian Jordan, Justin Mylo, DubVision, Dyro i, oczywiście, Garrix.

„Punktem wyjścia była koncepcja stworzenia firmy muzycznej, która służy artystom i gdzie są traktowani przyjaźnie. Skupiamy się przede wszystkim na wykonawcach i ich muzyce. Zbyt często widziałem artystów, których muzykę podziwiałem, ale na których nikt nie zwracał uwagi. Dlatego też chcę, aby moja platforma dała im punkt oparcia i zapewniła rozpoznawalność, na którą zasługują.

Nie lubimy szufladkować muzyki i jesteśmy otwarci na wszelkie jej formy, bez względu na brzmienie i gatunek. STMPD RCDRS ma fantastyczny zespół, który robi wszystko od A&R po marketing. Jego członkowie biorą udział w innych produkcjach i należą do grona naszych artystów. Sam również chętnie pracuję z wykonawcami, którymi się opiekujemy, ponieważ wiem, że są bardzo dobrzy i jestem ich wielkim fanem!”.

W samolocie i w hotelu

Garrix opisuje proces powstawania swoich najbardziej znanych kompozycji, zaczynając od Forbidden Voices – opublikowanego w 2015 roku numeru w stylu progressive house, z samplem melodii śpiewanej przez Martinę Sorbarę z grupy Dragonette.

„Miałem wersję a cappella, w której podobał mi się głos, ale melodia i słowa już mniej. Odwróciłem i odstroiłem ten materiał w FL Studio, następnie pociąłem na fragmenty, które wykorzystałem do stworzenia melodii. Efekt okazał się wręcz hipnotyczny. Całą piosenkę stworzyłem podczas lotu z Amsterdamu na Dominikanę. Dokończyłem go potem w domu korzystając już z głośników, bo wcześniej pracowałem tylko na słuchawkach. Mogę jednak stwierdzić, że zdecydowana większość produkcji powstała w samolocie!”.

Wydany w 2019 roku Summer Days to utwór dance-pop, nagrany z udziałem Macklemore’a i Patricka Stumpa, wokalisty Fall Out Boy.

„Miałem już surową wersję instrumentalną, pod kątem której zorganizowałem sesję z Brianem Lee (piszącym utwory dla takich artystów jak m.in. Post Malone i Selena Gomez – przyp. PT) oraz oraz Jaramye Danielsem (Beyoncé, Lukas Graham – przyp. PT). Zaczęliśmy od frazy ‘I got this feeling on a summer day, know it when I saw her face’. Pod kątem innego utworu umówiłem jednodniową sesję z basistą, ale wpadłem na pomysł, że mógłby też dodać jakiś żywy element do Summer Days. Skończyliśmy z linią basu, która okazała się najbardziej rozpoznawalnym elementem piosenki. To było bardzo ciekawe, ponieważ nie było wcześniej zaplanowane i odbyło się w sposób bardzo spontaniczny”.

„Jedno ze studiów w STMPD jako jedno z dziewięciu obiektów studyjnych na świecie ma certyfikat Dolby Atmos Premier Studio” (fot. Louis van Baar)

Także pochodzący z 2019 roku No Sleep to kolejny utwór dance-pop z mocnym dropem EDM, autorstwa szwedzkiego kompozytora o pseudonimie Bonn.

„Jak sugeruje tytuł, piosenka jest o problemach z zasypianiem. Bonn i ja byliśmy wówczas na etapie premiery naszego utworu High on Life i na końcowym etapie produkcji Tomorrowland. Byliśmy mocno naładowani adrenaliną, a piosenkę tę napisaliśmy w hotelu. Miałem ze sobą gitarę, a cały utwór to swoista ekspozycja naszych ówczesnych emocji, inspiracji i oczekiwań”.

Ubiegłoroczny Higher Ground jest utworem progressive house, w powstaniu którego wziął udział inny szwedzki wokalista i kompozytor, John Martin.

„Utwór od samego początku do końca został stworzony przy fortepianie. Mając już wszystkie melodie i słowa, nagrałem go, wrzuciłem do komputera i na tej bazie rozpocząłem produkcję. To bardzo ciekawa rzecz, móc obserwować, w jak różny sposób powstają wszystkie te utwory. Nie ma w tym żadnych reguł, a inspiracją może być dosłownie wszystko”.

Kompleksowa obsługa

Końcówka pracy nad utworem jest wielkim wyzwaniem dla wielu beatmakerów. Garrix przyznaje, że nie jest wyjątkiem, ale mimo wszystko woli zdać się na samego siebie.

„Aktualnie wykonuję około 98% miksów i masteringów moich utworów. Kiedyś próbowaliśmy współpracy z zewnętrznymi realizatorami miksu, ale dziś decydujemy się na to tylko wtedy, kiedy mam jakiś brzmieniowy problem ze skończeniem produkcji. Z mojej perspektywy można sobie poradzić z każdym miksem, jeśli tylko dysponuje się wystarczającą ilością czasu i pracuje w sposób zorganizowany.

Na samym początku pracy z utworem szczególnie istotna jest szybkość. Dopiero potem można zacząć się zastanawiać, kto ma się pojawić w piosence i w jakim kierunku ma pójść produkcja. Jeśli wszystko jest jasne, a wydawnictwo daje zielone światło, można przejść do trybu wykonawczego. Dlatego mam wiele nieskończonych utworów, ponieważ produkcja zajmuje dużo czasu, zwłaszcza gdy chce się tego dokonać na wysokim poziomie. Wokale miksuję w Pro Tools, a potem przenoszę je do FL Studio na potrzeby finalnego miksu. W Pro Tools korzystam z takich wtyczek jak UAD, Sonnox, Valhalla i SoundToys. Bardzo podobają mi się także Xfer OTT i Cytomic The Glue – jeden z najlepiej brzmiących kompresorów”.

„Chcemy zaoferować całej scenie muzycznej Amsterdamu miejsce pracy, w którym istnieje możliwość realizacji każdej idei, a branży postprodukcyjnej zapewnić najwyższy standard” (fot. Louis van Baar)

A skoro mowa o Xfer OTT i The Glue, to nie sposób nie wspomnieć o kwestii maksymalizacji głośności odczuwalnej w muzyce pop i EDM. Biorąc pod uwagę fakt, że Garrix sam dokonuje masteringu własnych utworów, warto poznać jego zdanie na ten temat.

„Nie będę zaprzeczał, że od samego początku brałem czynny udział w tym procederze. Dla przykładu, utwór Poison pod względem głośności znalazł się niemal na granicy szaleństwa. Z drugiej jednak strony, takie wtedy obowiązywały kanony brzmieniowe. Miało być energetycznie, a efekt pompowania powinien być wyrazisty. Dźwięk ten sprawdzał się na żywo, brzmiąc mocno i tłusto.

Cieszę się jednak z tego, że wojna głośności zmierza do szczęśliwego końca, bo w wielu aspektach nie pozwalała wykorzystać zakresu dynamiki. Teraz jest to możliwe, a w przypadku rzeczywistych instrumentów, z których korzystam coraz częściej, pojawia się opcja zaprezentowania ich pięknego brzmienia. Osobiście jest mi wszystko jedno, czy utwór jest cichszy czy głośniejszy tak długo, jak długo ma swoją wewnętrzną dynamikę. Poza tym wszystkie serwisy strumieniowe wyciszają nagrania do jednakowego poziomu, co pozwala skorzystać ze znacznie szerszego spektrum dynamiki i daje miejsce na oddech w utworach.”

Błąd czy odkrycie?

Martin Garrix unika pomyłek, bo, jak sam mówi, „Doskonałą rzeczą w muzyce jest to, że nie sposób popełnić błędu! Czy takim błędem jest jakieś przypadkowe zagranie, które okazało się korzystne dla całości? Często przez pomyłkę importuję plik MIDI przeznaczony dla innego instrumentu, a potem okazuje się, że wyszła z tego intrygująca partia. Jest mnóstwo reguł odnoszących się do stosowania kompresji, korekcji oraz innych efektów, ale jeśli uzyskasz dobre brzmienie zupełnie się do nich nie stosując, to czy można to nazwać błędem? Podczas masteringu mojego utworu Poison miałem dwa różne tory sygnałowe. Zgrałem utwór, odtworzyłem go i zdębiałem – brzmienie było fantastyczne. Gdy zacząłem badać, z którego toru pochodził ten sygnał, okazało się, że zgrał się równolegle z obu. To była kolosalna pomyłka, bo nikt przy zdrowych zmysłach by czegoś takiego nie zrobił! W tym wypadku jednak ta zwariowana sytuacja pozwoliła uzyskać wyjątkowo energetyczny dźwięk. To dowód na to, że jeśli efekt końcowy jest dobry, to sposób, w jaki go uzyskano nie może być błędem. Określiłbym go raczej mianem odkrycia”.

Urlop w czasach pandemii

Obszar zainteresowań Garrixa systematycznie się rozszerzał i obecnie jest on nie tylko artystą, ale też producentem, beatmakerem, autorem piosenek, realizatorem miksu i masteringu, a także właścicielem wytwórni i studia nagrań. Cały czas tworzy, mając na swoim koncie 71 singli (niektóre pod pseudonimami GRX oraz YTRAM) oraz 4 publikacje w formacie EP. Osobiście pojawia się w 47 klipach wideo. Jego kanał na YouTube ma 14 milionów odwiedzających i zawiera ponad 180 klipów, a na Instagramie śledzi go ponad 16 milionów osób. Jeśli dodamy do tego 19 nagród i działalność w zakresie filantropii, to niektórzy mogą się zastanawiać, czy on w ogóle kiedykolwiek śpi.

A wszystko to pomimo faktu, że jako DJ, występujący w charakterze gwiazdy na największych festiwalach świata, w tym Coachella, Electric Daisy Carnival, Ultra Music Festival, Tomorrowland i Creamfields, od marca 2020 roku praktycznie nie funkcjonuje.

„Tak, Covid-19 wywrócił moje życie do góry nogami. Z jednej strony rzecz ma aspekt dla mnie pozytywny, bo po raz pierwszy od lat pozwoliłem sobie na urlop. Zdaje się, że ostatni wolny czas miałem w wieku 15 lat... Mogłem zatem dużo przebywać w towarzystwie rodziny i przyjaciół.

Z drugiej jednak strony, sytuacja w branży jest krytyczna, choć na szczęście mnie nie dotyczy w sposób aż tak istotny. Niemniej przykro jest patrzeć, jak największe firmy w branży zwalniają najlepszych ludzi, a i tak ich przyszłość pozostaje niepewna. Mam nadzieję, że w 2021 roku wrócą koncerty i będzie to moment, który wszyscy zapamiętają. Wyzwolona wówczas energia i wolność będą niesamowite!”.

(fot. Louis van Baar)

Artykuł pochodzi z
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
styczeń 2021
Kup teraz
Star icon
Produkty miesiąca
MIPRO MI 58 — cyfrowy system bezprzewodowy IEM
Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó
Copyright © AVT 2020 Sklep AVT