D3W - Połączenie pracy z pasją to najlepsze co mnie spotkało

29.12.2022  | Mateusz Kiejnig
D3W - Połączenie pracy z pasją to najlepsze co mnie spotkało

Biorąc na warsztat producentów, którzy już od paru lat przyczyniają się do rozwoju polskiej sceny hip-hopowej nie można o nim zapomnieć. D3W to producent, który chodząc jeszcze do szkoły średniej zaczął nawiązywać kontakty z czołówką polskiej sceny rapowej. Zapraszamy do lektury jego pierwszego wywiadu, w którym opowiedział nam m.in. o swoich początkach, rynku producenckim czy podejściu do tworzenia.

Zacznijmy z wysokiego C. Jak doszło do Twojej współpracy z Guziorem, przy której wyprodukowałeś prawie połowę jego albumu "EVIL_THINGS"?

D3W: To jest bardzo ciekawa historia. Współpraca z Guziorem przydarzyła mi się na samym początku mojej przygody z tą branżą i w ogóle produkcją muzyki. Tak naprawdę bity, które poszły na jego płytę nie były wcale najlepsze. W dzisiejszych czasach bym ich pewnie wcale nie wrzucił publicznie do internetu. Wtedy to zrobiłem i opublikowałem je na moim SoundCloudzie i tak zaczęła się moja historia. Nie wiem, czy SoundCloud nadal działa tak jak kiedyś, ale wtedy wyglądało to tak, że jak kończył się odtwarzać dany numer to potem leciała jakaś inna losowa piosenka. Właśnie tak trafił na mnie Guzior, bo słuchał innego bitu, a potem przypadkowo włączył mu się mój numer i bardzo mu się spodobał. Napisał do mnie przez e-mail, a ja gdy to zobaczyłem to szczerze mówiąc na początku myślałem, że ktoś sobie robi ze mnie jaja. Nie wiedziałem co odpisać. Miałem wtedy 18 lat, dostałem wiadomość od popularnego rapera, którego sam słuchałem, a dodatkowo bit, który mu się spodobał był jednym z pierwszych jakie wyprodukowałem. Było to dla mnie nierealne. Wysłałem mu jednak bit, a Guzior się nagrał i wysłał mi prewkę. Dopiero jak tego posłuchałem to uwierzyłem, że to naprawdę jest Guzior i tak się zajarałem, że od razu pochwaliłem się moim znajomym. Guzior nagrał 4 różne numery na moich bitach, po czym stwierdził, że jednak to nie to i poprosił, żebym wysłał mu jednak 4 inne bity. Zrobiłem to i te bity zostały już finalnie na płycie. Ciekawostką jest to, że bit, który nazywał się „WiFi” został numerem „WiFi” i analogicznie było z „Ninją”. Tak naprawdę to ja nazywałem te numery. Przy tym drugim pamiętam, że było sporo kombinowania, bo Szpakowi nie podobał się podkład. Głowiłem się jak to zrobić, żeby każdemu podpasować. W końcu wymyśliłem, żeby zrobić płynny switch. “Ninja” to tak naprawdę dwa różne bity połączone w jeden, a przejście następuje od razu jak wchodzi Szpaku. Jemu tak się to spodobało, że powiedział, że chce mnie mieć na swojej nowej płycie. Od tamtego momentu moja kariera ruszyła.

Ostatnio jak rozmawiałem z FantØmem to powiedział mi podobną historię do Twojej. Na samym początku swojej drogi muzycznej złapał kontakt z kimś dużym z branży i tak ruszyła jego kariera.

D3W: Wydaje mi się, że istnieje takie coś jak przeznaczenie. Chociaż też są producenci, którzy bardzo dużo pracują przez wiele lat i pytają się mnie jak mi się udało coś zrobić lub z kimś współpracować. To ciekawe, bo często mają oni o wiele większa wiedzę ode mnie. Taki już urok tej sceny.

A w jaki sposób współpracujesz z raperami? Wolisz wspólną pracę w studio czy jednak wysyłać bit i komunikować się przez maila?

D3W: Prawdę mówiąc to ja jeszcze nigdy nie pracowałem z nikim na żywo w studio. Zawsze wszystko odbywało się wirtualnie. Od roku mieszkam w Warszawie i dopiero planuje połapać tu kontakty i zacząć współpracować w studio, bo słyszałem od wielu osób, że bardzo cenią sobie taką formę pracy. Dla mnie natomiast mogłoby to być może nie tyle co stresujące, a bardziej taką lekką formą pracy pod presją. Jednak musisz wtedy stworzyć dany numer przy innym artyście co może być problematyczne na samym początku. Jak w ogóle zaczynałem moją karierę to miałem najczęściej tak, że tworzyłem gotowy bit, komuś się on podobał i po prostu go sprzedawałem. Ewentualnie dochodził jakiś lekki rearanż, ale nic poza tym. Myślę, że wielu producentów pracuje na podobnej zasadzie

Po przejrzeniu Twojej dyskografii łatwo dojść do wniosku, że masz nosa do współpracowania z przyszłymi gwiazdami. Z Guziorem, Miszelem czy Cichoniem pracowałeś, zanim jeszcze na dobre usłyszał o nich świat. Jak tworzysz utwór z kimś takim, to zdarza Ci się wyłapać, co jest potencjalnym hitem?

D3W: To zależy, ale faktycznie mam czasami poczucie, że dany artysta lub numer mają w sobie tę cząstkę, która pozwoli wyjść im dalej. Tak miałem właśnie m.in. z Miszelem. Wierzyłem w niego od początku, zanim jeszcze zaczął robić szeroko zauważalne numery. W tych czasach wypuścił on parę rzeczy na moich bitach m.in. utwór “Aperitif” z raperem Lav'. Michał dopiero zaczynał swoją karierę, ale już wtedy się wyróżniał i miał mega potencjał. Czułem w nim taki pierwastek gwiazdy jak w Guziorze czy Szpaku. Z Cichoniem natomiast zrobiliśmy numer “Młody C”, do którego bit stworzyłem razem z Pieruunem. Pamiętam dobrze tę współpracę, choć też nie chciałbym przypisywać sobie sukcesów chłopaków. Mogłem się przyczynić do tego, że się wybili, ale czasami jest też po prostu tak, że nagrywasz akurat z osobą, której kariera nagle nabiera tempa. Wtedy Ty jako jej producent także na tym zyskujesz i często jest nawet tak, że raper zostaje przy stałej współpracy z jedną osobą. Tak przecież powstała płyta Tymek/Favst “Piacevole”, czy też płyta “Klubowe” Tymka, którą całą nagrał z C0pikiem. Ten drugi w zasadzie tylko z tym był kojarzony.

Szkoda, że C0pik tego nie pociągnął, bo jego ksywa w pewnym momencie była bardzo rozpoznawalna. Choć w sumie jak już gdzieś się pojawiał to raczej robił bity w tym samym stylu.

D3W: Dokładnie tak. Ja staram się natomiast robić bity w różnych stylach, które tylko potrafię stworzyć. Ostatnio na przykład przerzuciłem się z trapu i drillu na bardziej elektroniczne brzmienia. Planuje je zmieniać co jakiś czas, bo tworzenie ciągle w tym samym gatunku na dłuższa metę nie jest zbyt ciekawe i rozwijające. No chyba, że ktoś jest bardzo dobry w swojej dziedzinie i uwielbia to robić to w sumie dlaczego nie. Zależy od człowieka, bo są tacy, którzy trzymają się jednego gatunku, a są też tacy jak ja, którzy próbują wszystkiego. Wydaje mi się po prostu, że jeśli robi się ciągle takie same bity to przychodzi taka ulga, kiedy możesz zrobić całkowicie inny rodzaj muzyki. Zmieniasz wtedy swój sposób myślenia i próbujesz zmienić też workflow, żeby wychwycić jakieś inne brzmienie. Nie układasz wtedy też perkusji tak samo jak zawsze, eksperymentujesz z basem itp. Myślę, że jeśli wtedy C0pik spróbowałby eksperymentować to do tej pory mógłby być w topce producentów w Polsce.

A jak zapatrujesz się na jakość muzyki drillowej w Polsce?

D3W: Mamy w Polsce bardzo dobrych drillowców oraz producentów, którzy produkują drillowe bity. Można to zauważyć po placementach, które mają zagranicą. Mówię tutaj np. o Swizzym czy Szamzie, którzy są świetni w tym co robią choć nie są czarnoskórymi gangsterami. Mimo to występuje jednak przesycenie tym gatunkiem w Polsce, przynajmniej jeśli chodzi o bity. Drill ma to do siebie, że coś uderza w taki, a nie inny sposób i nie ma za bardzo przestrzeni, żeby wyjść poza te ramy. To przesycenie widać nawet po coraz mniejszej klikalności drillowych type beatów. Jak ktoś chce aktualnie wrzucać type beaty na YouTube to polecam znaleźć swoją własną niszę, bo inaczej ciężko się przebić.

Używasz jakiś zewnętrznych instrumentów, żeby pobudzić swoją kreatywność?

D3W: Czasami nagrywam, ale tylko jakieś pojedyncze dźwięki, bo nie jestem utalentowany muzycznie pod względem korzystania z instrumentów. Ostatnio np. próbowałem dograć ukulele czy pianino elektryczne, a kiedyś zdarzyło mi się też dograć gwizdanie do swojego bitu i naprawdę fajnie się to wtedy wpasowało. Poza tym w 99% korzystam z wtyczek do komputera, które imitują brzmienia różnych instrumentów. Dużo używam Serum do basu, bo choć są to bardzo syntetyczne brzmienia to jednak mi się podobają. Mogę też polecić Analog Lab V od Arturii, Omnisphere czy dużo bibliotek od Kontaktu, które mają bardzo fajne, żywe brzmienia. Korzystam także z T-RackS Classic Compressor, T-RackS Classic Clipper, a do miksu jeszcze RC-20 Retro Color, który jest bardzo popularną wtyczką do reverbu melodii. Poza tym w większości jednak używam pluginów z DAWa, bo uważam, że brzmienie obroni się samo.

Kręcisz własne brzmienia od sinusoidy?

D3W: To zależy. Staram się próbować wszystkiego. Raz próbuje je wykręcić od zera, ale wiadomo, że moje własne presety nie brzmią do końca dokładnie tak jakbym chciał, bo nie jestem aż tak dobry w sound design. Często też layeruje ze sobą dźwięki i to nie tylko z vst, ale też perkusje, snary czy clapy, bo to też czasami dobrze działa.

Na jakim sprzęcie aktualnie pracujesz?

D3W: Jestem przed updatem, więc nadal pracuję jeszcze na swoim pierwszym starym sprzęcie, czyli monitorach Alesis M1 Active MKIII oraz interfejsie Focusrite Scarlett 2i2, który otrzymałem w prezencie od Aviego. Aktualnie zastanawiam się mocno nad zakupem paczki pluginów do mix/masteru od Waves, a w przyszłości na pewno chciałbym także kupić i nauczyć się grać na gitarze. Będę mógł wtedy nagrywać własne sample, co na pewno urozmaici moje produkcje.

Zmieniając trochę temat, chciałbym zapytać skąd się w Tobie w ogóle wzięła zajawka na produkowanie bitów? Chodziłeś do jakiejś szkoły muzycznej?

D3W: No właśnie nie. Szczerze mówiąc to ja nawet nie znam teorii muzyki. Zawsze jednak miałem w sobie coś takiego, że bardzo ciągnęło mnie do tworzenia, dlatego próbowałem swoich sił w video, stronach internetowych czy programowaniu. Jestem po technikum informatycznym i mieliśmy tam podstawy programowania, ale nie były one zbyt dobrze prowadzone. Nie stworzę więc żadnego programu, który by działał od początku do końca. Umiem za to zrobić stronę internetową czy postawić serwer w grach. Ostatnio uczyłem się natomiast React, który porzuciłem w połowie kursu. Kiedyś miałem nawet taki pomysł, żeby wziąć się za tworzenie gier, ale szybko okazało się, że to nie dla mnie… Po tych przeprawach przyszła pora na audio i tworzenie muzyki. Planowo miała to być muzyka elektroniczna typu house, future bass, techno itp. Od razu zderzyłem się jednak z tym, że moje bity nie brzmią tak jak sobie wyobrażałem. Doszedłem więc do wniosku, że jeśli chciałbym już teraz tworzyć, a nie uczyć się podstaw to jedyne na co mnie stać to tworzenie bitów hip-hopowych. Wydawały mi się one wtedy bardzo proste, bo głównie zawierały tylko perkusję, melodię i bas. Zacząłem robić bity z nadzieją, że ktoś na mnie trafi. Trafił właśnie Guzior, a dalej już wiesz co się stało. W tym momencie trochę powróciłem do muzyki elektronicznej, choć nawet moje najpopularniejsze rapowe produkcje są bardziej elektroniczne niż hip-hopowe. Da się to wyczuć np. w moich produkcjach właśnie dla Guziora. To co jeszcze da się wyczuć to nutkę takiego amatora, bo według mnie wiele rzeczy mogło być na nich lepiej dopracowane.

Wielu producentów rzuca podobne hasła, że słysząc swoje utwory po paru latach chętnie by w nich coś zmieniła.

D3W: Tylko właśnie, czy wtedy by to tak siadło? Z czasem doszedłem do wniosku, że rzeczy dzieją się tak jak się mają dziać i lepiej jest w to nie ingerować. Może byłoby inaczej, gdybym poszedł na studia, ale po technikum od razu wystrzeliła mi kariera. Stwierdziłem wtedy też, że ja nie nadaję się do szkoły i wolę wykorzystać to co już osiągnąłem. Myślałem o studiach realizacji dźwięku czy ogólnie jakiś związanych z muzyką, lecz może pójdę na nie jak będę miał wolny czas. Aktualnie nie są mi do niczego potrzebne. Jeśli jednak ktoś jest perfekcjonistą, co u producentów muzycznych jest dość często spotykane, to na pewno będzie mu ciężej zaakceptować jakieś niedoskonałości w swoich produkcjach.

A Ty nim nie jesteś?

D3W: Jestem tak połowicznie, bo często łapię sie na tym, że zapisują 50 wersji danego utworu i ostatecznie wersji finałowych jest paręnaście. Po prostu odsłuchuję go na słuchawkach i zawsze coś mi nie pasuje. Chcę to oczywiście od razu poprawić, ale nie zawszę to robię. Staram się wychodzić z założenia, że nie ma co się spinać, a jeśli ktoś będzie chciał ode mnie wziąć dany bit to i tak go ostatecznie weźmie. Często utwory wielu artystów leżą w szufladach przez to, że ktoś chce coś jeszcze dopracować, a po jakimś czasie nie dają one już tych samych emocji co na początku. Cała praca idzie w błoto.

Myślisz, że takie pierwsze podejście jest najważniejsze?

D3W: Według mnie kluczowy jest ten moment, kiedy zagłębisz się w proces tworzenia i w pewnym momencie złapiesz takie flow, że wszystko układasz z głowy w ciągu kilku minut. Jeśli się z tego wytrącisz to możesz już potem do tego nie wrócić. Nieraz próbowałem zapisać projekt i dokończyć go innego dnia, bo po prostu nie miałem zarysu całości. Często to już potem nie wychodziło, bo miałem już inny pomysł w głowie niż poprzedniego dnia. Ważne jest, żeby swój pomysł na gorąco wrzucić do programu i zapisać, bo tam to już nie przepadnie. Natomiast na pewno są tacy ludzie, którzy lubią coś dokańczać po chwili przerwy, bo ja też kiedyś tak robiłem, gdy miałem już mniej więcej zarys całego bitu. Jeśli jednak nie masz tego zarysu w głowie tylko jedynie parę elementów to już zależy od Twojego workflow i tego jak pracujesz. Ja wolę zawsze na raz zrobić wszystko od początku do końca, przynajmniej jeśli chodzi o takie fundamenty.

A jak ważna jest dla Ciebie przestrzeń i sprzęt, na którym pracujesz?

D3W: Jestem zdania, że jeśli chcesz tworzyć muzykę to tak naprawdę potrzebne Ci jest minimum, czyli komputer i jakikolwiek odsłuch. Jeżeli jesteś początkującym, czy nawet już tym zaawansowanym producentem to ostatecznie Ty i tak nie będziesz miksował swojego utworu. Dlatego akustyka pomieszczenia w tym przypadku jest według mnie średnio ważna. Chyba, że od samego początku chcesz sam miksować swoje rzeczy lub być pełnoprawnym producentem muzycznym, który wszystko robi od początku do końca. Jeśli jednak chcesz po prostu robić muzykę to nie jest ważne gdzie, jak i na czym tylko żebyś po prostu miał pomysł i go zrealizował.

Też na polskim rynku wydaje mi się, że często przeciągany jest ten moment. Ludzie trochę za późno orientują się, że nie muszą wypuszczać idealnego brzmieniowo utworu.

D3W: Tak, to prawda. Jak ma bujać to będzie bujać. Słuchając hitów sprzed paru/parunastu lat już nie raz złapałem się na tym, że miks po prostu nie domagał i ja bym w życiu tego nie wypuścił w tej formie. Ale kiedyś nie zwracano aż tak na to uwagi, a utwory wykręcały ogromne liczby. Tak naprawdę większość słuchaczy nie słyszy miksu i nie potrafiłaby wyłapać, że coś brzmi nie tak jak powinno. Myślę, że po prostu większość producentów czy ludzi związanych z branżą to słyszy. Jeśli coś ma załapać to najprawdopodobniej i tak załapie nawet na złym miksie. Jeśli jednak ktoś chce coś wypuścić, ale blokuje go słaby miks to myślę, że lepiej już komuś zapłacić te kilkaset złotych i niech sie zajmie tym ktoś, kto robi to na wysokim poziomie. Wtedy nie będziemy mieli podobnych problemów.

A Ty miksujesz swoje rzeczy czy oddajesz komuś z zewnątrz?

D3W: Czasem nawet piszą do mnie ludzie, czy im coś zmikuję, ale ja nie chcę się za to brać. Nie mam takiego sprzętu, ani akustyki pomieszczenia, które pozwalałyby mi to zrobić tak, żebym z czystym sercem mógł powiedzieć, że się pod tym podpisuję. Nie mam też takiej wiedzy, żeby brać za to takie pieniądze jakie biorą profesjonaliści. Natomiast wszystkie swoje bity, które wrzucam na YouTube czy SoundCloud miksuje sam lub nawet w ogóle ich nie miksuję. Jeżeli ktoś kupuje ode mnie bit w ścieżkach to już potem po jego stronie jest oddanie całości do miks/masteru.

Jak tworzysz utwory z dużymi artystami to trafia do Ciebie także propozycja miksu? Masz możliwość jeszcze wtedy coś zasugerować?

D3W: To już zależy indywidualnie od rapera, ale w większości nie mam do tego wglądu. Dostaje oczywiście prewkę i mogę napisać, że coś mi nie siedzi, ale przy takich ludziach jak Szpaku czy Guzior raczej nie zdarza się, żeby coś było nie tak. To już jest na tak wysokim poziomie, że nie ma się do czego przyczepić. Gdy usłyszałem swoje pierwsze utwory po miksie to byłem pod ogromnym wrażeniem. Nie wiedziałem, że mój bit może brzmieć tak dobrze, da się z niego wyciągnąć takie rzeczy i znaleźć tyle przestrzeni. Pozdrawiam serdecznie Grrracza, który miksował wtedy moje bity.

Jeśli już mówisz o poziomie to chciałbym zapytać, jak Tobie udało się nauczyć produkcji bitów? Oglądałeś poradniki na YouTube, czy raczej używałeś metody prób i błędów?

D3W: W moim przypadku było tak, że próbowałem ułożyć cokolwiek w programie, czasem nawet losowo klikałem po ekranie, odtwarzałem i patrzyłem jak to będzie brzmieć. Jak coś nie grało dobrze to od razu starałem się to wyciągnąć i coś z tego ułożyć. Przy pierwszych bitach kompletnie nie korzystałem z poradników. Niestety bardzo szybko się frustrowałem, gdy tylko mi coś nie wychodziło. Wysyłałem te bity moim znajomym, żeby oni je oceniali i powiedzieli, czy dla nich są spoko. Niestety oni też się za bardzo nie znali, więc zawsze mówili, że wszystko brzmi super, choć w rzeczywistości brzmiało tragicznie. Gdy już na serio przerzuciłem się na bity hip-hopowe i zacząłem dostawać różne feedbacki od innych producentów na grupach na Facebooku to dopiero wtedy ogarnąłem, że w ogóle istnieje takie coś jak poradniki w internecie. Zacząłem je oglądać, ale nie było to na samym początku, tylko powiedziałbym, że już w drugiej jego części.

A miałeś tak, że siłą rzeczy za bardzo się nimi inspirowałeś i przenosiłeś je na swoje projekty?

D3W: Tak, faktycznie były takie sytuacje. Wydaje mi się, że wielu ludzi tak ma, że po usłyszeniu jakiegoś bitu chcieliby zrobić coś, co będzie bardzo podobne. Ja na początku miałem tak, że próbowałem zrobić taki sam bit, jaki przed chwilą usłyszałem i który bardzo mi się podobał. W procesie jego tworzenie po prostu naturalnie robiłem go w swoim stylu. Finalnie nie przypominał on w ogóle bitu referencyjnego. Często robiłem z kimś numer na bicie, który był autorską próbą odtworzenia zasłyszanego bitu. Jeżeli natomiast ktoś chciał ode mnie bit w jakimś konkretnym stylu to zawsze próbowałem zostawić w nim po sobie jakiś ślad, żeby było wiadomo, że to faktycznie moja produkcja, a nie bit od jakiegoś losowego amerykanina.

Zdarzały Ci się sytuacje, że raperzy wysłali Ci bit referencyjny i chcieli, żebyś po prostu go odtworzył?

D3W: Tak i to bardzo często. Powiem więcej, była nawet taka sytuacja, że ktoś chciał kupić ode mnie bit, ale że nie było go na to stać to wysyłał go do mojego znajomego producenta, żeby go odtworzył. Nie wiedział jednak o tym, że się znamy. Co najlepsze to ten mój znajomy zrobił mu ten bit, bo nie wiedział, że on jest mój. Finalnie jednak ten utwór się nigdzie nie ukazał, bo nie wyszła im ta kooperacja. To jest najlepszy przykład na to, że dzieją się takie sytuacje i według mnie jest to po prostu patologia. Ja niestety również w tym uczestniczę, ale staram się to ograniczać do minimum i zawsze zostawiać coś po sobie, zmieniać bit, żeby nie był on taki sam jak referencyjny. Takie sytuacje wynikają z coraz częściej spotykanej zaniżonej stawki za bity. Ktoś chce kupić od kogoś bit, ale producent powie mu kwotę X, która dla rapera będzie za wysoka. Wtedy raper udaje się do jakiegoś innego producenta i zleca mu remake tego bitu za dwa razy niższą cenę. Nie powinno tak być, bo producenci w Polsce zarabiają przez to naprawdę śmieszne pieniądze. Nawet topowe gwiazdy zlecają swoim producentom remake bitu, który spodobał im się z paczki innego producenta.

Jak bardzo według Ciebie są doceniani producenci w Polsce?

D3W: Według mnie są bardzo niedoceniani względem ludzi którzy np. zajmują się produkcją video, teledyskami itp. Nieraz złotą płytę dostaje człowiek od video, a nie dostają ich ludzie od bitu czy mix/masteru. Dodatkowo 10 razy większe pieniądze dostaje człowiek od teledysku, który dodatkowo kręci produkcje kosztującą kilkadziesiąt czy kilkaset złotych. Bit w tym samym teledysku potrafi kosztować 1000 zł i to jeszcze po negocjacjach. Dla mnie jest to śmieszne, bo jeśli puścisz muzykę bez video to dalej możesz jej słuchać, a samego video bez muzyki już nie bardzo. Jeśli więc dany utwór dostaje wyróżnienie to powinno pamiętać się także o producentach, bo bez nich te utwory nigdy by nie powstały.

A czy przy współpracach z raperami oprócz kwoty za sprzedaż bitu przysługuje Ci również ZAiKS?

D3W: Tak. Od roku jestem w ZAiKSie i sądze, że jest to super sprawa dla ludzi, którzy mają już jakieś placementy na profesjonalnej scenie. Możesz wtedy liczyć na jakieś fajne dodatkowe pieniądze, które po prostu Ci się należą. Dodatkowo ostatnio wybrałem się także do siedziby STOART-u. Polecam wszystkim się tym zainteresować i odbierać należne tantiemy. W momencie kiedy sprzedajesz bit po niższej cenie to dzięki takim organizacjom możesz odzyskać część pieniędzy i wyjść na swoje.

Spotkałeś się z sytuacjami, że osoba z którą współpracowałeś próbowała umniejszać Twój procent w ZAiKSie?

D3W: Słyszałem na pewno o takich sytuacjach. Z tego co wiem to wytwórnie muszą odprowadzać jakieś płatności przy produkcji płyty. Zdarza się więc, że mają podpisaną umowę z artystami, w której widnieje zapis, że ich artyści nie mogą rejestrować swoich utworów w organizacjach zbiorowego zarządzania. Dla mnie to jest bardzo dziwne i nie wiem czy jest to zgodne z prawem autorskim i prawem generalnie. W takiej sytuacji jeśli masz z kimś takim utwór to nie potwierdzi on w ZAiKS-ie swojego autorstwa, bo po prostu nie będzie miał tam konta. Wtedy pieniądze przeznaczone na ten utwór będą zablokowane, choć według członkostwa ZAiKS musisz rejestrować wszystkie swoje utwory. Zdarzały mi się sytuacje, że ktoś mówił mi, że skoro mam ZAiKS to on zapłaci mi kilkaset złotych mniej za bit. Absurdalna sytuacja. Pamiętajcie, że ZAiKS zawsze się Wam należy i nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej.

Największym minusem ZAiKSu jest właśnie to, że utwór nie może zostać rozliczony dopóki wszyscy współtwórcy nie potwierdzą autorstwa.

D3W: Tak, ale z tego co słyszałem to w STOART-cie na szczęście tak nie jest. Tam poświadczysz prawdę i bycie współautorem danego utworu, a jeżeli coś jest niezgodne z prawdą to po prostu za to odpowiadasz. W ZAiKS-ie natomiast jest tak jak mówisz i sam czekam od roku na pewną osobę, która jeszcze nie potwierdziła autorstwa jednego utworu. Pieniądze masz tak naprawdę koło nosa i wystarczy się tylko po nie schylić. Nie rozumiem takiego blokowania współtwórcom dojścia do pieniędzy. To strasznie słabe zagranie według mnie, ale już nie chce się bardziej rozdrabniać.

Myślisz, że producenci powinni bardziej walczyć o swoje?

D3W: Wydaje mi się, że prawa producentów będą się powoli zwiększać, bo czuć już takie  przebudzenie w tej kwestii. Na pewno powinni walczyć o swoje, ale ciężko stwierdzić czy wyjdzie to na dobre. Cieszę się, że wielu ludzi zainteresowało się muzyką i aktualnie jest mnóstwo młodych producentów, którzy chcieliby coś osiągnąć. Niestety przez to, że chcą się pokazać to zaniżają stawki za swoje amatorskie bity, co odbija się na profesjonalnych producentach, którzy chcą sprzedać bit po normalnej cenie. Robi się więc przeciwieństwo tego co chcemy osiągnąć, bo jeśli coś jest ogólnodostępne to jest też po prostu mniej warte. Jeśli więc ktoś chce sprzedawać swoje bity po niskich stawkach to polecam sprzedawać leesy, a nie prawa ekskluzywne. Wtedy nie będą się tak często pojawiać sytuacje, że raperzy będą przychodzić do profesjonalnych producentów i wymagać od nich takiej samej stawki, jaką usłyszeli od początkującego producenta.

Ostatnio jak rozmawiałem z PSR-em to powiedział on, że jeśli ktoś potrafi walczyć o swoje to na pewno mu sie krzywda nie stanie.

D3W: Zgadzam się z tym. Jeśli ktoś ma głowę na karku, będzie walczył o swoje i konsekwentnie budował swoją markę to na pewno sobie poradzi. Niestety łatwiej mówić, trudniej zrobić. Sam żałuję wielu swoich produkcji i współprac, które odbyłem tylko po to, żeby mieć co do gara włożyć. Są to rzeczy, których zapewne nikt nie zna i wolałbym, żeby nie poznawał. Jak się wpisze w internet moją ksywę to pojawiają się produkcje, które zdecydowanie nie powinny sie tam pojawiać. To były rzeczy tworzone po to, żeby po prostu się gdzieś pojawiać i cokolwiek sprzedać. Mówię tutaj o tych wszystkich bitach, które sprzedałem randomowym osobom po 300-400 złoty. Powinny one wszystkie zniknąć, a najlepiej jakby się w ogóle nie pojawiły. Jeśli mógłbym cofnąć się w czasie to nie robiłbym głupich współprac i budowałbym swoją markę na pracy z artystami, z którymi naprawdę chciałbym być kojarzony.

Z drugiej strony pewnie Ci mali raperzy szczycą się, że mieli takiego producenta na tracku, który teraz tworzy z największymi w kraju.

D3W: Oczywiście, że tak. Z jednej strony pewnie też bym tak robił. Miałem raz nawet sytuacje, że mały raper, z którym stworzyłem numer zapowiadał mnie chyba z pięcioma postami na swoich social mediach. Pisał tam, że bit stworzył wielki producent. Przyznam, że trochę mnie to śmieszyło.

Jesteś w stanie wysłyszeć, czy bit zrobił właśnie wielki producent czy amator, którego produkcje są bardzo typebeatowe?

Tak. Ja takie bity nazywam zamulistymi. Myślę, że ciężko się z tym nie zgodzić bo początkujący producenci tworzą takie nudne, właśnie przymulone bity, które mają wspólny mianownik. Często jest to np. bas poza tonacją. W dzisiejszych czasach ważna jest też aranżacja, bo kiedyś mało było takich przejść między loopami itp. Aktualnie wszystko jest naszpikowane efektami, musi się zmieniać, ewoluować i rozwijać.

Czy dla Ciebie aranżacja utworu jest jednym z jego fundamentów?

Wydaje mi się, że są ważniejsze elementy od aranżu. Jednak on sam może dodać ciekawego zwrotu, zmiany energii. Często sama pauza i ponowne wejście stopy zmienia wydźwięk całego bitu. Moja odpowiedź brzmi więc nie, ale tak. Aranż to taka wisienka na torcie, które może zmienić jego smak jeśli dobrze się ją ustawi.

A co cenisz sobie najbardziej w samej produkcji muzyki?

D3W: Przede wszystkim to, że możesz się uzewnętrznić jednocześnie tworząc jakąś sztukę i na tym zarabiając. Połączenie pracy z pasją to najlepsze co mnie spotkało. Początki natomiast nie były kolorowe, ale zawsze kombinowałem i starałem się nie chodzić do jakiś randomowych prac. Gdy zaczynałem produkować bity pracowałem 2 tygodnie na magazynie w Amazonie. Ten krótki czas, który tam spędziłem uświadomił mi, że produkcja muzyki to coś czym chcę się zajmować i już nigdy nie chce wrócić do pracy na magazynie. Myślę, że każdemu przyda się taka przeprawa, jeśli nie jest pewny czy chce dalej uprawiać swój artystyczny zawód. Jak pójdzie do normalnej pracy to od razu wróci mu cała wena i chęć do tworzenia. Pamiętam, że jak ja skończyłem pracę w Amazonie to stworzyłem moje jedne z najlepszych bitów. Wydaje mi się, że poszły one nawet na płytę Miszela.

Dużo masz takich utworów, które stworzyłeś pod wpływem impulsu?

D3W: Ostatnio trochę ładowałem baterie, więc nie robiłem za bardzo utworów, ale mam w planach zacząć właśnie pracować w ten sposób. Dotychczas robiłem bity jak taśma produkcyjna. Co wyszło to wyszło. Nie tworzę muzyki codziennie, ale staram się codziennie chociaż włączyć FL-a, coś tam poszperać, zrobić melodię, perkusje czy dokończyć coś przy poprzednim bicie. Nie zawsze da się stworzyć cały bit w jeden dzień. Staram się jednak narzucać sobie jakieś zadania, bo bycie producentem muzycznym i nie chodzenie codziennie do pracy jest rozleniwiające. Trzeba sobie narzucić swoje własne schematy pracy, żeby jakoś to działało. Wydaje mi się, że przez bycie swoim szefem mój ostatni rok wyglądał tak jak wyglądał. Ostatnio się dopiero obudziłem, że trzeba się ogarnąć i wrócić na właściwe tory. Ktoś musi te bity robić, a jak nie ja to kto. Do dzisiaj mam jednak tak, że większość moich bitów mi do końca nie siada. Nie jestem w stanie ich słuchać i cieszyć się, że bujają. Zawsze czegoś mi w nich brakuje. Mam nadzieję, że zrobię kiedyś taki bit, przy którym stwierdzę, że to jest w 100% to. Jak na razie zawsze mam wrażenie, że moje bity są dobre, ale zawsze mogłyby być lepsze.

A miałeś takie sytuacje, że z paczki bitów ktoś wybierał takie, które według Ciebie były najgorsze?

D3W: Często mam tak, że wysłałem komuś jakiś super bit i on nie siada. Potem wysyłam mu najgorszą rzecz z paczki i nagle ta osoba jest zachwycona. Właściwie to większość moich placementów tak wygląda, że z dziesięciu bitów, które są idealne skrojone pod daną osobę, ktoś wybiera ten jedenasty, który wrzuciłem mu od niechcenia jako odrzut.

Wracając trochę do tematu z początku. Pamiętasz jakie uczucie towarzyszyło Ci, gdy Twoje pierwsze bity zaczęły robić miliony wyświetleń?

D3W: Tak. Chodziłem wtedy jeszcze do technikum i nie raz spotykałem się z sytuacjami, że ktoś na dworze z głośnika puszczał nutę Guziora ze Szpakiem. Miałem ochotę podejść do tych osób i powiedzieć, że to mój bit, ale byłoby to dość dziwne. Ogólnie te sytuacje też dodawały mi motywacji, żeby się rozwijać w produkcji muzyki.

A jak to potem poszło dalej? Był Guzior, Szpaku, a potem Ty szukałeś kontaktu do raperów, czy oni sami się do Ciebie odzywali?

D3W: Generalnie to raczej oni pisali do mnie. Tylko w pojedynczych sytuacjach ja odezwałem się pierwszy. Tak jak mówiłem już wcześniej dużo ludzi pyta się mnie jak mi sie udało złapać takie placementy. A u mnie po prostu wyszło to tak naturalnie. Ludzie widzieli moją ksywę na produkcjach dla Guziora czy Szpaka i później sami sie do mnie odzywali, bo im siadła jakaś nutka. Słyszałem też prywatnie od raperów, że ludzie mnie polecają w środowisku, więc bardzo prawdopodobne, że rozeszło się to też pocztą pantoflową.

Planujesz jakieś ruchy w najbliższym czasie?

D3W: Staram się nic sobie nie narzucać, ale tak jak wspomniałem planuje trochę podkręcić tempo i pojawiać się trochę częściej na trackach. Chciałbym też popracować nad miksem, żeby może w przyszłości brzmiał tak dobrze jak miks Enzu. Fajnie byłoby osiągnąć taki efekt, ale myśle, że wymaga to ode mnie jeszcze naprawdę dużo pracy. Takim moim małym celem jest też zdobycie diamentowej płyty. Nie wiem czy uda mi się to w 2023 roku, choć płyta Szpaka „Atypowy” jest już naprawdę niedaleko. Dodatkowo jestem zmotywowany, żeby moja ksywa znowu zawidniała w mainstreamie.

Masz już coś ponagrywane?

D3W: Jest parę pobocznych projektów jak udział na albumie jednej artystki z Sony, na pewnym YouTuberskim projekcie czy parę małych dodatkowych rzeczy. Nie będę mówił o tym szerzej, bo nie ma to za bardzo sensu. Miałem też już parę zamówień na bity od topowych polskich raperów, ale jeszcze nie wiadomo czy coś z tego wyjdzie. Dużo ludzi rezerwuje bity, ale część z tych współprac nie dochodzi niestety do skutku.

W jakim klimacie stworzyłeś ten numer dla artystki z Sony?

D3W: Zdecydowanie w popowo-gitarowym. Wydaje mi się, że może to nawet polecieć w radiu. To była miła odmiana zrobić coś innego niż bit hip-hopowy. Podkłady popowe są według mnie bardziej wymagające, bo wszystko musi być pieczołowicie wyczyszczone. Dodatkowo posiadają one o wiele więcej ścieżek w porównaniu z bitami hip-hopowi, na które często składa się tylko perkusja, melodia i bas. Uważam, że pop to fajny gatunek, choć nie zawsze go czuję, bo budowa jego bitu jest trochę inna. Czasem jednak fajnie jest pozmieniać gatunki i zrobić taki pop, R'n'B czy nawet numer podchodzący pod metal rap.

A sam czego słuchasz na co dzień?

D3W: Słucham wszystkiego, choć mam fazy na dany gatunek. Czasem włączę radio i poleci jakaś Sanah, a czasem odtwarzam tylko na Spotify przeróżne playlisty. Kiedyś intensywnie zgłębiałam muzykę elektroniczną, a teraz mam podobnie z hip-hopem. Ja przede wszystkim polecam artystów z wytwórni bitbird. Polecał ich także Valky na łamach waszego portalu. Znam w ogóle jego muzykę i sam kiedyś chciałem coś podobnego robić, ale u mnie poszło to kompletnie w inna stronę.

Star icon
Produkty miesiąca
MIPRO MI 58 — cyfrowy system bezprzewodowy IEM
JBL PRX ONE - przenośny zestaw głośnikowy
Apogee Symphony Desktop - interfejs audio
Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó