Więcej...
Sekrety producentów - Louis Bell
Sekrety producentów - Louis Bell

„Lubię porównywać producenta do osoby, która wskazuje drogę kierowcy samochodu. Celem jest to, byśmy dotarli tam, gdzie chce kierowca, a sposób, w jaki tam docieramy, zależy ode mnie. Artyści, którzy sami produkują swoją muzykę, często znają się na rzeczy. Są jednak także tacy, którzy całkowicie polegają na producencie. W przypadku pracy z Post Malone jest tak, że on także zajmuje się produkcją – nie tylko swojej muzyki, ale także dla innych. Dlatego nasza współpraca układała się dobrze i działaliśmy sprawnie”.

Rozmowa
Paul Tingen
2019-10-21

Louis Bell to jeden z najpopularniejszych producentów ostatnich lat. Jego nazwisko stało się znane niespełna trzy lata temu, ale od tego czasu zdążył nagrać debiutancki album Post Malone Stoney (2016) z wielkim przebojem Congratulations, i wszystkie utwory na płytę Beerbongs & Bentleys (2019), zawierającą hity Rockstar, Psycho czy Better Now, a także albumy takich wykonawców jak Camile Cabello, Selena Gomez, Lorde, Halsey, Cardi B, Rita Ora i Charlotte Lawrence. Bell lubi poetyckie porównania. „Z piosenką jest jak z tornadem. Pojawia się nie wiadomo skąd i może narobić sporego bałaganu. Piosenki wprawiają w ruch wszystko, co znajduje się w pobliżu, oddziałując też na ludzi. Producent i artysta, którzy znajdują się w oku cyklonu, nie widzą tego, co się dzieje wokół, ale gdy kurz opada, zaczynasz się zastanawiać nad tym, co się właściwie wydarzyło. Czy to było coś wyjątkowego, czy właściwie to była tylko jakaś destrukcja”. W ostatnich trzech latach Bell wywołał wiele takich tornad, ale wcześniej był praktycznie nieznany, pomimo faktu, że pracował w tej branży od blisko dwóch dekad. Długo musiał zatem czekać na swój czas, ale dzięki temu zdobył duże doświadczenie.

Bell urodził się w 1982 roku i do czasu swojego poważnego sukcesu w wieku 34 lat zajmował się wszystkim, co wiąże się z muzyką. „Czułem, że mam wręcz nadmiar doświadczenia. Zbudowałem bazę wiedzy i umiejętności, dzięki którym mogłem zajmować się wszystkim. Potrzebna była tylko jedna piosenka, dzięki której mogłem wychylić głowę z wody, w której byłem zanurzony. Taka piosenka, którą wszyscy zauważą i powiedzą: ‘hej, tam ktoś jest! Zabierzmy go na pokład’”. Bell pracował jako kompozytor, producent wokali, inżynier, realizator miksu i producent, a utwór, z którym wypłynął, to Let Me Love You wykonywany przez DJ Snake, z partią wokalną Justina Biebera. W sierpniu 2016 roku to był wielki hit, plasujący się na pierwszych miejscach list przebojów w ponad 12 krajach. „To był wielki sukces, który bardzo mnie ucieszył. Wkrótce po nim rozpocząłem pracę z Post Malone i nawiązałem ponowną kolaborację z Justinem przy produkcji utworu Posta Deja Vu”.

Fruity Loops i Pro Tools

Program Fruity Loops, obecnie znany jako FL Studio, jest osią, wokół której Bell tworzy swoją muzykę w studiu Electric Feel. „FL Studio pozwala na szybkie przełączanie dźwięków i nie zabiera zbyt wiele mocy obliczeniowej. Pozwala mi na wiele już od samego początku, więc jedynie uruchamiam program i już jestem gotowy do pracy kreatywnej. Wszystko w nim brzmi dobrze i nie muszę się skupiać na takich sprawach jak np. korekcja. Elementy całej muzycznej układanki są pod ręką, wszystko działa na zasadzie plug-and-play, a ja mogę się skupić na melodii, akordach i samym utworze, a nie na tym, czy bas dobrze brzmi ze stopą. Na tym etapie nie zajmuję się niuansami, które dopracowuję dopiero potem w Pro Tools. Tworzenie piosenki jest jak mieszanie betonu – pozostaje w stanie półpłynnym, dopóki jest mokry i w ruchu. Nie można jednak mieszać go zbyt długo ani czekać, bo zaczyna twardnieć i nie daje się już tak łatwo kształtować.

W studiu Electric Feel mam laptop Asus z FL Studio i Pro Tools, a do tego Universal Audio Apollo Twin oraz ekspander Quad Core. To wszystko. Jest tam wprawdzie konsoleta API wraz z osprzętem Apogee, wykorzystywana niekiedy przez innych. Ja natomiast pracuję głównie z laptopem oraz kontrolerem Native Instrument S61 Komplete Kontrol. Od zawsze byłem minimalistą w kwestii wykorzystania sprzętu. Korzystam z Apollo Twin od 2014 roku, a wcześniej używałem MBox 3, MBox, a w latach 2003-2006 pracowałem na Digidesign 002. Do nagrywania wokalu wykorzystuję Sony C800, którego uwielbiam. Ma bardzo dużo wysokich częstotliwości, ale mogę je wyrównać korekcją, jeśli jest taka potrzeba. Ustawiłem częstotliwości, które niekiedy mogą powodować problem przy nagrywaniu i dzięki temu mogę uzyskać odpowiedni charakter brzmieniowy dla każdego artysty, z którym współpracuję. Post Malone i Swae Lee korzystali z tego mikrofonu przy nagrywaniu Sunflower, a Camila Cabello zaśpiewała do niego Havanę. Każdy artysta ma jakiś swój ulubiony mikrofon i na pewno są tego konkretne powody. Ale jeśli nie uzyskują optymalnego brzmienia z Neumanna czy innego mikrofonu, wówczas proponuję im, aby przynajmniej spróbowali zaśpiewać do C800. W studiu używam wbudowanych w ścianę monitorów Genelec – to moje ulubione odsłuchy, ale niestety już ich nie produkują. Do swojego studia, które właśnie powstaje, poszukuję małych, kompaktowych zestawów. Chcę tworzyć w domu, mieć swobodę pracy i zapewnić komfort innym. W studiu zawsze pojawia się napięcie w kwestii czasu i pieniędzy”.

Słuch absolutny

Bell dorastał w Bostonie, zaczynając pobierać lekcję gry na pianinie w wieku 13 lat. Jego matka była rysowniczką, grała na gitarze i uczyła w szkole informatyki. W jego domu było mnóstwo komputerów PC, dlatego Bell zajął się tworzeniem bitów we Friuty Loops. „Dorastałem w klimacie hip-hopu, słuchając Eminema, DMX, 2Paca, Biggie i Mobb Deep. Czułem, że w hip-hopie nie obowiązują żadne zasady, twórcy nie bali się niczego, nie mieli ograniczeń i bardzo mi się to podobało. Uwielbiam te rytmy i słowa piosenek, więc w moich żyłach płynął hip-hop, zanim w ogóle zacząłem tworzyć pop. W którymś momencie rap stał się muzyką, którą można było zanucić, a wokal zaczął odgrywać istotną rolę w utworach takich wykonawców jak 50 Cents i Drake. To oni ustawili poziom, na który trudno było wejść innym, zmieniając definicję tego, kim jest raper. Lubiłem także pop, więc bardzo ciekawiło mnie połączenie tych dwu gatunków. Ponadto dużo słuchałem rocka, w tym zespołów Aerosmith, Metallica, Pearl Jam, Nirvana i Red Hot Chili Peppers”. Muzyczny gust i niechęć do przestrzegania zasad ukształtowały sposób, w jaki Bell patrzył na kwestie brzmieniowe. „Nauka gry na pianinie dała mi umiejętność słuchania, rozpoznawania akordów oraz pozwoliła na intuicyjną grę. Słysząc w głowie jakąś melodię, mogę usiąść do pianina i zagrać ją z ręki ze wszystkimi możliwymi progresjami akordów. Uczyłem się gry na pianinie przez wiele lat, a kiedy sześć czy siedem lat temu zająłem się profesjonalną produkcją, miałem wystarczający zasób umiejętności, by móc efektywnie pracować.

Tak naprawdę pierwsze działania producenckie podjąłem mając 19 lat. Żałuję, że nie zacząłem wcześniej, ale technologia muzyczna była wówczas w powijakach. Wtedy potrzebowałbym konsolety, zewnętrznych urządzeń oraz syntezatorów, których ceny były bardzo wysokie. Zacząłem zatem od tworzenia bitów we Fruity Loops i do dziś tak pracuję. Pierwszy syntezator jaki kupiłem, to był Roland Fantom-X6. Zaczynałem od komponowania w głowie, a potem siadałem do klawiatury i nagrywałem kilka warstw z różnymi dźwiękami. Mam słuch absolutny, więc gdy słyszę w głowie jakiś dźwięk, natychmiast wiem co to za nuta i w jakiej tonacji jest melodia, co bardzo pomaga przy harmonizacji”. Bell kontynuował swoją edukację w kierunku produkcji, samodzielnie ucząc się teorii muzyki, rapując i tworząc we Fruity Loops, by wreszcie otworzyć własne studio. Współpracował w nim z raperami i artystami hip-hopowymi. Wśród nich pojawił się Mike Stud, który w 2013 roku zaprosił go do swojego studia w Los Angeles. Gdy Bell znalazł się w Kalifornii, nie musiał długo czekać na pracę ze znanymi artystami. Tam poznał muzyka i producenta Andrew Wyatta, który znał Justina Biebera. Miał także znajomego, który przedstawił go DJ Snake’owi, z którym Bell napisał Let Me Love You. Już na początku podpisał kontrakt z Austinem Rosenem, menadżerem, prezesem i założycielem Electric Feel Management. Ta koneksja otworzyła przed Bellem wiele drzwi – poznał Posta Malone i zaczął pracować w Electric Feel Studio.

Dwa akordy

„Sporo moich pomysłów na piosenkę zaczyna się od partii wokalnej, którą od razu nagrywam w smartfonie w formie notatek głosowych i wysyłam do siebie mailem. Gdy jestem w studiu, przypominam sobie sytuację związaną z notatką, dodaję akordy i jeśli okazuje się, że pojawia się jakaś magia, to kontynuuję pracę. Jeśli jednak coś mi nie pasuje, to przechodzę do kolejnego pomysłu, który od razu staram się umuzycznić. Czasem piosenka składa się z czterech akordów, czasem z dwóch. God’s Plan w wykonaniu Drake’a bazuje na dwóch akordach, choć pojawiają się w nim dodatkowe nuty, jak np. nony, które urozmaicają całość. Utwór Michaela Jacksona Remember The Time także oparto tylko na dwóch akordach, ale są bardzo złożone, dając w efekcie interesującą strukturę muzyczną.

Początkowa melodia piosenki i pierwsze słowa są dla słuchacza najważniejsze. Dopiero później można sobie pozwolić na nieco bardziej skomplikowaną linię basu, przejścia akordów itp. Wolę, gdy te elementy tworzą muzyczną całość, a nie są losowym zestawieniem brzmień. Wtedy o wiele łatwiej wpasować w nie melodię i stworzyć coś świeżego. W utworach w połowie śpiewanych, a w połowie rapowanych nie ma potrzeby zmiany akordów w poszczególnych sekcjach”.

Praca na pętlach

Bell kontynuuje swoją opowieść o procesie powstawania przeboju, zaczynając od samego początku. „Uwielbiam pracować z Native Instruments Kontakt, ponieważ powstało mnóstwo ciekawych bibliotek dla tego samplera. Czasem znajdę jedno czy dwa ciekawe i trochę dziwne brzmienia, jak na przykład flet czy klawesyn, albo chór czy orkiestra dęta. Uwielbiam wszystkie brzmienia padów i syntezatorów z lat 80., pochodzących z takich instrumentów jak Prophet, Oberheim, Clavinet i Linn Drum. Gdy znajdę coś ciekawego, zapisuję to brzmienie i trochę je podkręcam. Dla Kontakta stworzono brzmienia, w których jest wszystko, czego potrzebuję. Do barw syntetycznych stosuję Spectrasonics Omnisphere 2.5, ponieważ ma całą kolekcję brzmień, w tym także syntezatorów z lat 80. Lubię z nim pracować, bo pozwala zaprojektować brzmienie od podstaw i dopracować jego najdrobniejsze szczegóły z wykorzystaniem syntezy granularnej. Udało im się zaimplementować syntezę z oryginalnych syntezatorów. Mam wrażenie, że w przypadku brzmień cyfrowych odwzorowali algorytmy, na których bazują poszczególne barwy, co daje większe możliwości kontroli. Podczas pracy twórczej ważne jest zachowanie ciągłości i płynności pracy, dlatego koniecznie trzeba mieć jakiś jeden podstawowy syntezator, by niepotrzebnie nie ładować wielu innych. Często też wyszukuję pojedynczych dźwięków w różnych bibliotekach, a następnie przetwarzam je za pomocą wtyczek, by uzyskać coś, czego jeszcze nie słyszałem. Potem nakładam taką barwę na bardziej tradycyjny dźwięk, aby stworzyć intrygujący kontrast.

„Post Malone lubi pogłos w swoich wokalach. Dzięki temu głos staje się hymnowy, podniosły, jakby z koncertu na dużym obiekcie”

Gdy już zapanuję nad brzmieniami, zaczynam pracę z melodią i akordami – niekiedy melodia inspiruje powstanie pętli, a czasem pętla jest źródłem dla melodii. W ciągu dnia pracuję nad kilkunastoma pętlami, a kolejnego powstaje ich dalszych kilkanaście. Po kilku dniach wracam do nich i słuchając z innej perspektywy oddzielam te, które wymagają dalszej pracy od tych, które wydają się gotowe. Pracuję szybko, bo jeśli skoncentruję się na jednym utworze zbyt długo, tracę inspirację i mam poczucie, że pogarszam zamiast ulepszać. Lubię korzystać z dobrze zorganizowanych materiałów, dlatego pętle opisuję zgodnie z datą powstania”. Spytany co dokładnie ma na myśli mówiąc o pętli, Bell wyjaśnia, że to jego określenie na krótkie muzyczne fragment, które sam zaprogramował. „Nie korzystam z pętli z komercyjnych pakietów, bo zawsze zastanawia mnie, ilu ludzi użyje tego samego sampla. Wolę tworzyć je sam, bo uwielbiam programować brzmienia. Dlatego mówię o tym, jak ważnym jest to, aby mieć wszystko pod ręką: bębny, akordy oraz inne elementy, które sprawiają, że pętla prezentuje się interesująco. W FL Studio chcę stworzyć możliwie najbardziej złożone aranżacje, swoiste zestawy konstrukcyjne. A kiedy wiem, że wszystkie te elementy współbrzmią ze sobą, mam bazę, z której mogę korzystać. Zaczynam od bitów w FL Studio, ale zawsze eksportuję je do Pro Tools i już nie wracam do Fruity Loops. Nie korzystam z sekwencera tego programu – zanim trafi do Pro Tools wszystko jest zagrane z ręki i zaprogramowane do postaci cztero- lub ośmiotaktowej pętli. Dopiero w Avidzie zaczynam pracę z korekcją i wtyczkami, tworząc całą strukturę utworu. To oznacza, że sesja Pro Tools istnieje w zasadzie od samego początku. W rzeczywistości zatem utwór powstaje w Pro Tools, w którym dokonuję też szeregu zabiegów aranżacyjnych. Mam w tym celu przygotowany specjalny szablon, uwzględniający wtyczki, kolory ścieżek i mapowanie”.

Artystyczny poker

Wspaniałe pętle i doskonałe pomysły na piosenki nie mają racji bytu bez wokali, słów i wokalistów. „Gdy po tygodniu lub miesiącu wracam do swoich pomysłów, wybierając te najciekawsze, nie robię tego z myślą o konkretnym wykonawcy. Po prostu pozwalam tym utworom dojrzewać w oczekiwaniu na to, by ktoś dał im zaistnieć. Miałem też takie pomysły, które czekały na swój moment blisko trzy lata i w końcu okazały się hitami. Nie chcę dawać moich utworów przypadkowym wykonawcom. Chcę mieć pewność, że włożyłem w nie maksimum energii, a najbardziej kręci mnie to, gdy takie utwory mogę podpisać swoim nazwiskiem. Dokładnie pamiętam, jak powstawał konkretny utwór i sądzę, że to bardzo wymowne. Jeśli masz tę umiejętność, to także oznacza, że potrafisz się cofnąć do jakiegoś momentu z przeszłości i przywołać odpowiednie emocje, które pomagają stworzyć atmosferę. Dzięki temu, że opowiesz artyście jakąś historię, która może przywołać te skojarzenia, jego wykonanie może nagle być o niebo lepszy od poprzedniego. Wielu artystów to ludzie z empatią, mogą zatem pobudzić w sobie określoną strunę, która wpłynie na to, jak wypadną podczas nagrania. Rolą producenta jest nakierowanie wykonawców na tę jedyną, właściwą drogę”. Bell najwyraźniej jest magikiem, który wywołuje tornada używając konkretnych składników: pętli, bitów, aranżacji, odczuć, energii oraz inspiracji. „Kiedyś wysyłałem swoje numery różnym ludziom, ale dziś podchodzę do tego jak do budowy domu. Najważniejsze jest to, by znaleźć kogoś, kto będzie chciał w nim mieszkać. Lubię wykorzystywać zróżnicowane materiały: cegłę, marmur, drewno, słomę, a gdy pojawia się artysta, pytam go o to, jak chciałby ten dom urządzić. Niektórzy doskonale wiedzą, czego nie chcą i jeśli mówią, że nie podobają im się akordy, to automatycznie wszystkie bębny w tej aranżacji przestają mieć sens i trzeba znaleźć inną strukturę.

Louis Bell, Camila Cabello oraz Frank Dukes wspólnie pracowali nad wydaną w 2018 roku pierwszą solową płytą Cabello (znaną z wcześniejszych występów w Fifth Harmony), pt. Camila.

Od jakiegoś czasu lubię pracować z wykonawcami w domu. Zaczynam od zagrania moich pętli, obserwując mowę ciała artystów. Lubię wiedzieć, że są podekscytowani i zawsze czekam na reakcję w stylu ‘mój Boże, to jestem ja, to mój utwór!’. Potrafię rozszyfrować, kiedy wokalista chce mi słodzić, a kiedy mówi prawdę. Czasem po prostu czują presję, by chwalić moją muzykę, ale ja nie zamierzam ich pchać w tę stronę. W trakcie pierwszego odsłuchu na ogół jestem w stanie coś zmienić i podkręcić w odpowiedzi na ich reakcję. To jak gra w pokera, kiedy musisz wyczytać to, co ktoś próbuje ukryć. Muszę wiedzieć, co mają w głowie, zrozumieć ich gesty, posłuchać głosu. Obserwuję bacznie i próbuję nawiązać rozmowę, jeśli czuję, że coś jest nie tak. Bywają sytuacje, że konieczne może się okazać tworzenie bitów wraz z artystą, który znajduje się w pomieszczeniu. Zazwyczaj wrzucam do szablonu w FL Studio materiał z brzmieniami, które pasują do danego wykonawcy i jego stylu. Stworzyłem w tym celu specjalną bibliotekę pętli, które korespondują ze sobą i tworzą spójną całość. Bywa tak, że jest w niej np. dziewięć różnych werbli, które mogę szybko przełączać, by znaleźć ten, który najbardziej pasuje. Gdy masz obok siebie artystę, dla którego to robisz, pojawia się swoista synergia. Whitney Houston czy Elvis Presley śpiewali piosenki, które ktoś dla nich pisał. Byli niezwykłymi wykonawcami, więc potrafili zinterpretować te emocje i przetłumaczyć na swój język. Dziś artyści od razu chcą czuć więź ze swoimi przebojami i dlatego warto zadbać o to, by byli obecni przy powstawaniu tych nagrań od samego początku”.

Melodyne i AutoTune

Gdy piosenka jest gotowa, wokale kompletne, Bell rozpoczyna swoją samotną pracę. „Najwięcej czasu poświęcam na słuchanie poszczególnych ujęć wokalu, montaż, strojenie i kompilację. Myślę, że ta obsesja może wynikać z jakichś moich zaburzeń, ale mam poczucie, że jeśli tego nie przesłucham dokładnie, mogę coś pominąć. To ja wprowadzam każdy element, cięcie i montaż. Niestety nie da się zatrudnić kogoś, kto miałby mój gust muzyczny, więc muszę to robić sam. Gdy skończę, przesyłam wykonawcy swoją wersję do zatwierdzenia i w większości przypadków są zadowoleni. Moje standardowe wtyczki do wokali to UAD 1176, która sprawia, że głos brzmi cieplej, głośniej i znacznie przyjemniej, oraz Waves CLA Vocals, który stosuję jako korekcję, dzięki czemu szybko i łatwo wprowadzam zmiany. 1176 to mój podstawowy kompresor. Gdy ustawi się odpowiednie Ratio i wszystko już brzmi dobrze, to wokal staje się mocny i stabilny. CLA natomiast daje mi to, czego w danym momencie potrzebuję, np. więcej jasności, zwartości czy dołu. Moim ulubionym pogłosem jest RVerb, dający klasyczne brzmienie. Z kolei UAD SPL Vitalizer MK2 pozwala mi wydobyć górny zakres częstotliwości i harmoniczne – działa wręcz magicznie.

Strojenia wokalu dokonuję w Melodyne, a później włączam Antares AutoTune, który subtelnie dostraja dźwięki tak, by otrzymać oczekiwany efekt. Nawet po obróbce w Melodyne mogą się pojawić pewne drobiazgi, które wyrówna AutoTune. Wielu ludzi myśli, że Post Malone korzysta z bardzo głębokiej obróbki w AutoTune, ale to głównie robota Melodyne – AutoTune funkcjonuje tu wyłącznie jako efekt, dając coś w rodzaju flangera czy slap delay. Korzystam z tych narzędzi nie dlatego, że Post Malone nie potrafi śpiewać, ale po to, by uzyskać określone brzmienie. Ponadto niektórzy sądzą, że charakterystyczne wibrato, słyszalne np. w Rockstar, to AutoTune, ale Post tak naprawdę śpiewa. Lubi korzystać z AutoTune gdy robi freestyle. To pozwala mu lepiej wczuć się w melodię i odpowiednio ją uformować. Ale potem AutoTune nie jest mu już potrzebny. Staram się zachować unikalny, futurystyczny charakter jego wokalu, ze specyficzną szczerością i głębią, którą ma. Dodaję tylko pogłos, bo Post lubi ten efekt w swoich wokalach. Dzięki temu głos staje się hymnowy, podniosły, jakby z koncertu na dużym obiekcie. Ogólnie wokale Posta mają sporo pogłosu, ale zanim prześlę je do Manny Marroquina do finalnego miksu, zdejmuję go nieco, w zależności od tego, co dzieje się w utworze”.

Powracający sen

Wszystkie produkcje Bella mieszczą się na granicy muzyki pop i urban, zatem najniższy dół jest kluczowy i zdominowany przez dźwięk 808 oraz stopę, często bez żadnej linii basu. „Uwielbiam UAD Brainworx bx_subharmonics na niskich częstotliwościach, szczególnie przy 808 i na stopie. Ta wtyczka sprawia, że stopa brzmi tak, jakby pod nią znajdował się dodatkowy bas. Podobnie działa Waves LoAir. Lubię także wykorzystywać UAD Raw, dodając zniekształceń, a potem wycinając wysokie częstotliwości, gdy dźwięk staje się zbyt ostry. Jeśli nie słyszysz basu, to oznacza, że brakuje w nim częstotliwości w zakresie 100Hz i wtedy doskonale sprawdza się Waves RBass. Warto jednak być ostrożnym przy włączaniu tej wtyczki, zwłaszcza jeśli chcesz to zrobić za pomocą automatyki. Jeśli w utworze pojawia się 808, muszę się upewnić, że dźwięki te będą też czytelne w innych warunkach odsłuchowych. Generalnie w przypadku linii basu staram się uzyskać brzmienie przypominające bas grany na żywo. Lubię emulować feeling towarzyszący grze na basie, ale dodaję więcej dołu, którego basista nie uzyska. Na dźwiękach basu często zdejmuję początkowy atak, chyba że jest on konieczny do zachowania określonego charakteru brzmieniowego. Często emuluję typowe brzmienie basu Giorgio Morodera z lat 80. Lubię je mieszać z ostro grającym 808 i mam wrażenie, że nikt poza mną nie stosuje takiego zabiegu.

„Staram się zachować unikalny, futurystyczny charakter wokalu Posta, ze specyficzną szczerością i głębią, którą ma”

Sunflower, utwór Posta i Swae, zaczyna się właśnie od takiego basu, który powstał po przetworzeniu brzmienia syntezatorów z lat 80. przez procesory sprawiające, że jest jakby rozstrojony. Potem natomiast pojawia się słyszalny w niższej warstwie 808. Chciałem zachować między nimi optymalny balans, aby utwór miał hip-hopowy styl. Nie zależało mi na tym, aby piosenka brzmiała jak z lat 80., ale by była bardzo współczesna. Staram się nie myśleć o tym, czy dany utwór coś mi przypomina, bo można się wtedy za mocno wkręcić. Z muzyką jest jak z powracającym snem, który próbujesz odtworzyć, bo podobały ci się towarzyszące mu emocje. I nigdy nie wiesz, czy dążysz do tych samych dźwięków, które już znasz, czy podczas grania tym brzmieniem pojawia się coś zupełnie nowego. Można się trochę w tym zatracić”. Bardzo rozsądne przemyślenia i równie celne nawiązania do tornado, snów, betonu, budowy domów... W każdym razie Louis Bell zdecydowanie wie, w jakim kierunku zmierza, doskonale orientuje się w realiach i potrafi się w nich poruszać. Zapewne jeszcze nie raz o nim usłyszymy.