Wtyczki do zadań specjalnych
Wtyczki do zadań specjalnych

Żyjemy w czasach, w których każdy może nagrać płytę w domu. Przynajmniej w teorii, bo to, że może nagrać nie oznacza, że będzie ona brzmiała dobrze. Dlatego reanimowanie kiepsko nagranych ścieżek to chleb powszedni inżynierów dźwięku, a wtyczki ułatwiające to zadanie są na wagę złota. Oto subiektywne zestawienie tych, które nie raz uratowały nam skórę, choć sprawdzają się też świetnie w przypadku dobrze nagranego materiału i zwyczajnie skracają czas ślęczenia przed komputerem, gdy trzeba pracować szybko.

Technologia
Marcin Staniszewski
2020-10-14

Soundtheory Gullfoss

Gdy ta wtyczka pojawiła się na rynku, nie paliłem się do jej testowania, bo mam alergię na wszelkie narzędzia z „intelligent” w nazwie i lubię mieć kontrolę nad tym, co robię. Jednak wielu kolegów przekonywało mnie do Gullfossa i jestem im dziś za to wdzięczny. Wtyczkę należy postrzegać jako narzędzie do balansowania miksów i stemów, a nawet indywidualnych ścieżek, a nie jako „korektor na sterydach”. W działaniu przypomina trochę Soothe w tym sensie, że może usuwać problematyczne rezonanse, choć raczej na poziomie masteringowym. Jednocześnie potrafi zwiększyć klarowność miksu oraz zmieniać jego balans spektralny, np. rozjaśniając go lub przyciemniając.

Nie mamy tu do czynienia z typową korekcją, ale zaawansowaną technologią. Dość powiedzie działa to jak magia i nie udało mi się jeszcze popsuć tym żadnego miksu, za to kilka już znacznie poprawiłem. Wtyczka analizuje w czasie rzeczywistym materiał dźwiękowy pod kątem potencjalnie maskujących się instrumentów i pasm, adaptacyjnie aplikując odpowiedni algorytm, dzięki któremu nasz mózg odbierze dany utwór jako bardziej klarowny i przejrzysty (stąd zresztą hasło reklamowe „Reveal Your Sound”).

Gullfoss, czyli Złoty Wodospad, znajduje się w południowo-zachodniej części Islandii. W każdej sekundzie przepływa przez niego 400 metrów sześciennych wody.

Brzmienie wody

David Pringle, założyciel i główna siła napędowa firmy Soundtheory, jest z wykształcenia fizykiem jądrowym, przez kilkanaście lat badającym naturę percepcji dźwięku w oparciu o takie dziedziny jak teoria kwantowa, geometria nieprzemienna, geometria różnicowa oraz teoria informacji. Głównym źródłem inspiracji przy tworzeniu procesora Gullfoss było jednak dzieło natury o nazwie... Gullfoss. Jest to słynny wodospad, będący jednym z celów podróży turystów na Islandię. Charakterystyczny szum wody, który jest wyjątkowo przyjazny dla naszego słuchu, ma spektrum zbliżone do szumu różowego. Punktem wyjścia do dalszych działań była konstatacja, że zarówno dźwięk wodospadu jak i szum różowy dostarczają wszystkich informacji potrzebnych naszemu słuchowi do pełnego odbioru dźwięku. Z kolei zadaniem wtyczki Gullfoss jest taka organizacja informacji w sygnale, aby końcowy rezultat okazał się znacznie bardziej interesujący brzmieniowo niż przed obróbką.

Ten zaawansowany kombajn do polepszania jakości obsługuje się zaledwie pięcioma parametrami. Recover przywraca do życia materiał dźwiękowy ukryty przez maskujące się instrumenty. Tame jest odwrotnością tego procesu, czyli usuwa nadmiar energii, działając trochę na modłę wspomnianego Soothe. Co ciekawe oba parametry nie wykluczają się i w bardzo wielu sytuacjach sprawdza się aplikacja obu procesów jednocześnie. Czasami jednak algorytm nie jest pewien czy dane pasmo powinno być osłabiane czy wręcz przeciwnie. Aby mu pomóc i dostroić jego działanie, używamy parametru Bias – zwiększanie oznacza skręt w stronę Recover, zaś zmniejszanie to ukłon w stronę Tame. Dwa ostatnie parametry można postrzegać jako elementy zaawansowanego korektora masteringowego. Brightness, zgodnie z nazwą, rozjaśnia górne pasmo – im wyższa wartość, tym większy wpływ parametrów Tame i Recover na amplitudę wysokich tonów. Z kolei Boost to regulator „wirtualnej głośności”. Im wyższe ustawienie, tym niższy poziom tejże głośności, co skutkuje jej kompensacją poprzez dodanie większej ilości góry i dołu. Z powyższego opisu wyraźnie widać, że działają tu całkiem inne mechanizmy, niż w przypadku zwykłego korektora.

Co ciekawe, działanie algorytmu można zawęzić do konkretnego pasma (bądź je wykluczyć) za pomocą dwóch czerwonych markerów przesuwanych w poziomie. Zasada działania jest podobna jak w popularnych kompresorach wielopasmowych. Oznacza to dziesiątki ciekawych zastosowań – od sprzątania bałaganu w niskim paśmie, po bardzo transparentny de-essing czy zwiększanie przejrzystości gitary akustycznej. Gullfoss genialnie sprawdza się też przy niwelowaniu problemów fazowych w plikach stereofonicznych. Grupa gitar rozstawionych szeroko w panoramie brzmi jakby nałożono na nią kiepskiej jakości chorus? Wystarczy konkretne podkręcenie parametru Tame i niebiosa otwierają swe podwoje. Ta wtyczka nie ma prawa brzmieć tak dobrze, a jednak brzmi. W dodatku jej obsługa nie może być prostsza i naprawdę trudno nią coś zepsuć, za to wiele można naprawić. (cena: 750 zł)

Więcej informacji TUTAJ.

Artykuł pochodzi z
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
wrzesień 2020
Kup teraz