Bitwa maszyn perkusyjnych
Bitwa maszyn perkusyjnych

Oto zestawienie ośmiu najlepszych automatów i syntezatorów perkusyjnych dostępnych aktualnie w sprzedaży. Mamy nadzieję, że pomoże Wam w znalezieniu najlepszego urządzenia do Waszych zastosowań.

Technologia
2021-06-15

Sprzętowe automaty perkusyjne odegrały istotną rolę w kształtowaniu współcześnie nam znanej muzyki elektronicznej. To one tworzyły, w sensie dosłownym, puls wielu gatunków muzycznych, generując robotyczny rytm wczesnych eksperymentów z elektronicznym popem spod znaku Kraftwerk, napędzając syntetyczny funk klasycznego house i techno, oraz dostarczając ciężkich brzmień stopy i metalicznych tryli hi-hatowych, które definiują brzmienie nowoczesnego rapu.

Automaty perkusyjne powstawały w rozmaitych odmianach. Różne style automatów perkusyjnych przez lata pojawiały się i wychodziły z mody. Pierwsze konstrukcje były uproszczone i ograniczone funkcjonalnie, często projektowane jedynie w celu zastąpienia perkusisty na potrzeby nagrań podkładów muzycznych, a jednocześnie używano ich we wczesnych utworach pionierów elektroniki. Postęp w dziedzinie samplingu i technologii cyfrowej, jaki nastąpił w latach 80. i 90., sprawił, że te pierwsze automaty znacząco straciły na popularności na rzecz stacji roboczych, samplerów i oprogramowania.

Jednak nieprawdziwe byłoby stwierdzenie, że automaty perkusyjne zupełnie zniknęły ze sceny. Kultowe dziś brzmienie maszyn Roland TR-808 i TR-909 stało się rdzeniem muzyki klubowej i hip-hopu, pozostając nim do dziś. A gdy ceny oryginalnych urządzeń na rynku wtórnym zaczęły dochodzić do granic przyzwoitości, ich brzmienia trafiły do nowoczesnych studiów nagrań pod postacią sampli i programowych emulacji oryginalnych rozwiązań sprzętowych. Podobnie jak w przypadku syntezatorów, historia zatoczyła koło. Współcześnie produkowane sprzętowe automaty perkusyjne stały się bardziej przystępne cenowo, w rezultacie czego powróciły na półki sklepowe pod różnymi postaciami – od budżetowych maszyn analogowych, poprzez samplery, aż po najwyższej klasy rozbudowane syntezatory perkusyjne.

Czy zakup automatu perkusyjnego ma sens?

Tak jak w przypadku niemal wszystkich rodzajów urządzeń do tworzenia muzyki, zagorzali zwolennicy pracy w komputerze twierdzą, że z użyciem sprzętu nie da się zrobić nic, czego nie można byłoby osiągnąć łatwiej i szybciej za pomocą wtyczek. I jest w tej argumentacji wiele prawdy; dzięki technologii samplingu, syntezy i emulacji programowe automaty perkusyjne pozwalają uzyskać takie same efekty, jak ich fizyczne odpowiedniki. Jednocześnie oferują wiele udogodnień, takich jak zapisywanie/przywoływanie brzmień, swoboda komutacji czy łatwość przesyłania sampli. W tworzeniu muzyki za pomocą instrumentów sprzętowych pozostaje jednak coś wyjątkowego. Po części sprowadza się to do interakcji twórcy z urządzeniem – wbijanie bitów w sekwencerze, wystukiwanie rytmu palcami na padach i regulowanie parametrów za pomocą fizycznych pokręteł tworzy poczucie namacalnej, rzeczywistej kreacji. Jest ono trudne do odtworzenia i osiągnięcia w przypadku oprogramowania. Ponadto zatwardziali puryści twierdzą, że w samym brzmieniu jest coś charakterystycznego i wyjątkowego. Debata na temat jakości dźwięku oryginalnego 808 w porównaniu z którąkolwiek z jego wielu emulacji, czy też zalet klasycznego analogu w porównaniu z nowoczesnym sprzętem cyfrowym, nie ma końca. Faktem jednak jest, że proces programowania sekwencji i nagrywania rzeczywistego instrumentu przynosi subtelne, ale charakterystyczne efekty. Częściowo sprowadza się to do obecności szumu. Nawet najbardziej zaawansowany sprzęt analogowy wprowadza niewielką jego dawkę, nadając dźwiękowi specyficzny charakter. Pewną rolę odgrywa tu również timing. Chociaż synchronizacja USB i MIDI w nowoczesnych instrumentach jest o wiele precyzyjniejsza, niż we w pełni analogowych konfiguracjach sprzętowych z przeszłości, to istnieją subtelne różnice w taktowaniu i swing. To one pozwalają nadać maszynowo tworzonym rytmom nieco swobodniejszego charakteru.

Nie da się ukryć, że teraz jest dobry moment na zakup sprzętowego automatu perkusyjnego. Podobnie jak w dziedzinie syntezatorów, ostatnia dekada przyniosła prawdziwy boom na nowy sprzęt – w dużej mierze przystępny cenowo. Od najwyższej klasy maszyn po kompaktowe instrumenty, których ceny ledwo przekraczają barierę 500 złotych, wybór jest obecnie większy, niż kiedykolwiek przedtem. Dziś na rynku rządzi konsument, więc szukając repliki starego, klasycznego instrumentu albo czegoś o bardziej współczesnym bądź wyjątkowym charakterze, masz do dyspozycji różne opcje.

Trudny wybór maszyny perkusyjnej

Skonfrontujemy kilka naszych ulubionych automatów perkusyjnych, starając się wyłonić najlepszy z najlepszych. Biorąc pod uwagę bogactwo oferty rynkowej narzuciliśmy sobie pewne ograniczenia. Uwzględniliśmy wyłącznie sprzęt nowy i szeroko dostępny. Nie ma tu więc maszyn klasycznych ani wycofanych z produkcji. Ograniczyliśmy się również do jednego automatu perkusyjnego każdej marki. To oznacza, że niektóre instrumenty zostały wyeliminowane na rzecz innych – na przykład nie znajdziecie tu Elektrona Model:Cycles/Samples, ale jest Analog Rytm. Ponadto staraliśmy się trzymać wybierać rasowe automaty perkusyjne, pomijając samplery, takie jak Digitakt; wielofunkcyjne grooveboxy, np. Novation Circuit; samodzielne urządzenia, jak MPC czy Native Instruments Maschine+; a także całą gamę modułów w formacie Eurorack.

Celowaliśmy w sprzęt z różnych przedziałów cenowych – od takiego o wartości ponad 5.000 zł, po instrumenty znacznie tańsze, jako dolny limit ustalając 500 zł. To natomiast oznacza, że pominęliśmy świetne, aczkolwiek nieco ograniczone funkcjonalnie urządzenia Teenage Engineering Pocket Operator. Bezpośrednie porównywanie każdego automatu z każdym byłoby niesprawiedliwe – wszak Rytm za 7.250 zł jest znacznie lepiej wyposażony niż UNO Drum za 1.199 zł – dlatego ocenimy każdy na podstawie jego zalet oraz działania w kontekście ceny i zakresu zastosowań.

1.

Arturia DrumBrute Impact

DrumBrute Impact to tańsza i bardziej kompaktowa wersja DrumBrute, pierwszej maszyny perkusyjnej marki Arturia. Nie jest to jednak zwyczajne odchudzenie pierwowzoru – pod względem brzmieniowym Impact stanowi bowiem udoskonalenie większego kuzyna, oferując mocniejszy dźwięk i zwiększoną elastyczność, co zawdzięcza możliwości wyboru wariacji Color. Impact daje dostęp do 11 analogowych brzmień, w tym kanał perkusyjny z syntezą FM, strojeniem nośnej i generatorami modulacyjnymi. Na pokładzie znajdujemy 64-krokowy sekwencer z randomizerem i regulacją swingu na każdej ścieżce. Jedynym efektem pokładowym jest natomiast mięsisty, globalny distortion. W sprzedaży od: 2018 (cena: 1.450 zł)

www.arturia.com
www.audiotechpro.pl

2.

Behringer RD-8

Nie sposób nie zauważyć, że Behringer RD-8 to efekt silnej inspiracji najbardziej klasyczną z klasycznych maszyn perkusyjnych, jaka jest Roland TR-808. Znajdziemy tu wszystkie brzmienia i narzędzia, jakie oferuje pierwowzór – od powłóczystych, głęboko basowych dźwięków stopy po potężnie brzmiące tomy i cowbell. Instrument jest jednak na tyle innowacyjny, że nie można go uznać za zwyczajną kopię. Wyposażono go m.in. w przyciski wyboru dla wszystkich brzmień, funkcje probabilistyczne i powtarzania kroków sekwencji. Jest też filtr analogowy oraz szyna efektowa. W sprzedaży od: 2019 (cena: 1.500 zł)

www.behringer.com
www.soundtrade.pl

3.

Elektron Analog Rytm MkII

Rytm to najwyższej klasy automat perkusyjny firmy Elektron i, podobnie jak wszystkie urządzenia tej marki, ma bardzo wiele do zaoferowania. Silnik dźwiękowy łączy analogową syntezę z samplingiem, pozwalając użytkownikowi miksować brzmienia źródłowe na każdej ścieżce, a to przekłada się na bardzo szerokie możliwości projektowania partii perkusyjnych. Według firmy Elektron, prawdziwa moc instrumentu pochodzi z sekwencera, wyposażonego w mnóstwo narzędzi losowych, probabilistycznych i warunkowych, co wraz z pełnym sekwencjonowaniem parametrów pozwala tworzyć wyjątkowo rozbudowane, ewoluujące sekwencje poza środowiskiem Eurorack. W sprzedaży od: 2017 (cena: 7.250 zł)

www.elektron.se
www.skylarkmusicstore.com

4.

IK Multimedia UNO Drum

UNO Drum to drugi po UNO Synth sprzętowy instrument IK. Trafił na rynek w 2019 roku i charakteryzuje się niemal identyczną konstrukcją. Jego cena jest wyjątkowo przystępna, co znajduje odbicie w lekkiej obudowie z plastiku. Jednakże, podobnie jak jego syntezatorowy kuzyn, skrywa w niej zaskakująco dużą moc. Silnik instrumentu bazuje na syntezie analogowej i samplingu PCM, oferując szeroki wybór brzmień grających na 12 ścieżkach. Mamy też analogowe nasycenie i kompresor, a także sekwencer z efektem stutter. W sprzedaży od: 2019 (cena: 1.199 zł)

www.ikmultimedia.com
www.audiostacja.pl

5.

Korg Volca Drum

Choć jesteśmy w przededniu dostępności nowego Drumlogue, to i tak aktualna oferta automatów perkusyjnych Korga robi wrażenie. Z całej kolekcji wybraliśmy Volca Drum, który wprawdzie nie dorównuje możliwościami żadnemu z Electribe’ów, ale swoim ezoterycznym cyfrowym silnikiem dźwiękowym i efektem rezonatora na każdym zrobi wrażenie. W porównaniu do najbliższej rodziny, wyprzedza Volca Beats i Sample pod względem oryginalności, oferując większą elastyczność, niż imponujący, ale wciąż jednogłosowy Volca Kick. W sprzedaży od: 2019 (cena: 649 zł)

www.korg.com
www.megamusic.pl

6.

Moog DFAM

To najbardziej niejednoznaczna pozycja w zestawieniu. Jak bowiem należałoby określić Moog DFAM – jako maszynę perkusyjną, czy półmodularny syntezator? Fakt, że literka „D” w nazwie znaczy „Drummer”, przemawia za pierwszą wersją, podobnie jak jego kąśliwe generatory obwiedni i krzykliwy silnik brzmieniowy. Ponieważ DFAM bazuje na dwóch synchronizowanych, analogowych oscylatorach FM, generatorze szumu i rezonansowym filtrze Mooga, można śmiało stwierdzić, że nie da się go jednoznacznie zaszufladkować ani jako automat perkusyjny, ani standardowy monosynth. W sprzedaży od: 2018 (cena: 3.199 zł)

www.moogmusic.com
www.audiostacja.pl

7.

Roland TR-8S

Roland zaprezentował w ostatnich latach sporo nowych modeli automatów perkusyjnych, głównie w stylu vintage w ramach serii Boutique. Chociaż maszyny Boutique z powodzeniem odtwarzają charakter klasycznego sprzętu, to najważniejszą pozycją w tym segmencie oferty producenta pozostaje seria Aira TR. TR-8S to urządzenie drugiej generacji, bazujące na silniku emulacji opartej na modelowaniu układów elektronicznych. Został on zastosowany także w oryginalnym TR-8 (i serii Boutique), ale tu wzbogacony o elastyczne funkcje próbkowania, podstawową syntezę FM, a także rozszerzony blok efektów i narzędzia do tworzenia sekwencji. W sprzedaży od: 2018 (cena: 2.800 zł)

www.roland.com

8.

SOMA Pulsar-23

Najdroższa, „butikowa”, pozycja w tym zestawieniu. Soma Pulsar-23 opisywana jest jako „organiczna maszyna perkusyjna". Na najbardziej podstawowym poziomie to czterokanałowy automat perkusyjny z kanałami stopy, basu/perkusjonaliów, werbla i talerzy. Jednakże cena urządzenia podpowiada, że można się po nim spodziewać o wiele więcej. Oprócz wszechstronnego sterowania CV mamy tu kilka looperów, procesor efektowy DSP i fantastyczny generator pseudolosowy. Urządzenie dostępne jest w trzech wersjach kolorystycznych – białej, czarnej i przyciągającej wzrok pomarańczowej, jak na widocznym powyżej zdjęciu. W sprzedaży od: 2020 (cena: 8.590 zł)

www.somasynths.com






















Poznaj swoją maszynę perkusyjną

Opisane tu automaty perkusyjne bazują na różnych silnikach brzmieniowych. Na czym konkretnie polega różnica? W istocie rzeczy chodzi tu o sposób generowania sygnału. Ogólnie można podzielić tzw. silniki brzmieniowe na kilka kategorii, w tym oparte na modelowaniu analogowym, samplingu i syntezie FM. Maszyny perkusyjne często łączą te metody, jedne brzmienia generując z użyciem sampli, inne w oparciu o syntezę analogową, a jeszcze inne, jak na przykład Analog Rytm, poprzez nakładanie warstw. Jakie korzyści niesie każda z tych metod? Przekonajmy się.

Zobacz także test wideo:
Modal SKULPTsynth SE - 4-głosowy syntezator cyfrowy
Modal SKULPTsynth SE - 4-głosowy syntezator cyfrowy
Modal SKULPTsynth SE to niedrogi, funkcjonalny i oryginalnie brzmiący syntezator należący do grupy budżetowych mini-instrumentów, doskonale sprawdzających się w warunkach studyjnych i koncertowych.

Metoda analogowa

Analogowe maszyny perkusyjne opierają się na syntezie subtraktywnej, tworząc brzmienia instrumentów perkusyjnych z wykorzystaniem prostych oscylatorów i generatorów szumu, które współpracują z filtrami i obwiedniami wysokości dźwięku bądź wzmocnienia. Brzmienie tych maszyn jest zazwyczaj ciepłe, mocne i głębokie, ale często brakuje mu złożoności i uniwersalności, jakie zapewniają odpowiedniki cyfrowe. Analogi wirtualne zaś, to nic innego, jak ich cyfrowa emulacja.

Sample

Maszyny perkusyjne bazujące na samplach generują dźwięk poprzez odtwarzanie nagranych próbek, które można kształtować, zmieniając ich wysokość i/lub stosując obwiednie. Oczywiście brzmienie takich automatów jest tak dobre, jak materiał źródłowy, z którego korzystają, ale generalnie rzecz biorąc, częstokroć okazuje się bardziej charakterne i realistyczne, niż to uzyskane metodami syntetycznymi.

Synteza FM

Synteza FM realizowana jest przy użyciu co najmniej dwóch oscylatorów działających z częstotliwościami audio, których wzajemna modulacja pozwala uzyskać złożony dźwięk. Jest to metoda rzadziej stosowana w przypadku brzmień perkusyjnych, choć w ostatnich latach zyskuje na popularności. Na niej opiera się silnik Model:Cycles Elektrona, funkcjonuje też w takich instrumentach jak TR-8S czy DrumBrute Impact. Ogólnie mówiąc, synteza FM kojarzona jest z metalicznymi brzmieniami i dźwiękami dzwonków, ale świetnie sprawdzi się także w przypadku mięsistej, mocno basowej stopy.

Maszyny perkusyjne w praktyce

Arturia DrumBrute Impact

W odróżnieniu od kilku innych urządzeń w naszym zestawieniu, DrumBrute Impact nie rości sobie pretensji do bezpośredniego naśladownictwa klasycznych instrumentów, a mimo to jego brzmienie jest zdecydowanie retro. Bazuje na całkowicie analogowym silniku, w pełni analogowe są też same brzmienia, jak i zniekształcenia w sygnale wyjściowym. Jednak w przeciwieństwie do syntezatorów, gdzie synteza analogowa jest często postrzegana jako Święty Graal, w tym przypadku podejście czysto analogowe ma swoje plusy i minusy.

Zalety to świetne brzmienie stopy i tomów – dźwięk jest mocny, pełny, szczególnie po zaaplikowaniu przesterowania. Jeśli jednak chodzi o werble i klaśnięcia, to choć w odpowiednim kontekście mogą zabrzmieć doskonale, pod względem różnorodności nie są w stanie dorównać barwom generowanym na bazie sampli. Podobnie w przypadku brzmienia talerzy i hi-hatu – wspaniałego, lecz mało zróżnicowanego. Niemniej Impact oferuje większą wszechstronność, niż niektóre analogowe automaty perkusyjne, a to dzięki wariacjom Color, które pozwalają uzyskać nieco zmodyfikowaną wersję każdego dźwięku (z wyjątkiem cowbella).

Impact nie oferuje natomiast sterowania parametrami dźwięku przez MIDI i ich automatyzacji. Dźwięki perkusyjne można wyzwalać przez MIDI lub USB, ale chcąc zmienić tonację, czas zanikania czy poziom dźwięku, trzeba użyć fizycznych regulatorów. Obszarem, w którym stanowi to największy problem, jest tu synteza brzmień FM, które ożywają dopiero po wprowadzeniu ruchu i modulacji. Aby więc w pełni wykorzystać możliwości, jakie daje ten instrument, trzeba zaprzyjaźnić się z regulatorami częstotliwości nośnej i modulatora.

Na szczęście istnieje kilka nowoczesnych narzędzi do programowania sekwencji, pozwalających m.in. na zapisywanie paternów i układanie ich w łańcuchy, edycję poszczególnych kroków, regulację swingu i automatyzację poszczególnych ścieżek. Jest też tryb Poly, w którym użytkownicy mogą ustawić długość sekwencji indywidualnie dla każdej ścieżki. Arturia DrumBrute Impact nie jest idealnie wintydżowy, ale i tak brzmi klasycznie.

Behringer RD-8

Strategia wytwarzania bliskich przeróbek klasycznych instrumentów, jaką stosuje Behringer, wywołuje szereg kontrowersji, choć RD-8 jest jednym z mniej kontrowersyjnych produktów. Roland dał jasno do zrozumienia, że nie ma zamiaru wskrzeszać modelu 808, który był jednym z najczęściej samplowanych i emulowanych instrumentów wszech czasów już na długo przed wejściem Behringera na rynek. W rzeczywistości RD-8 różni się nieco od konstrukcji 808, ale tam, gdzie jest to szczególnie istotne, naśladuje go bardzo wiernie. Analogowy silnik brzmi mięsiście i ciepło, a stopa, tomy, rimshoty i werbel są niemal nie do odróżnienia od oryginału. Owszem, można dosłuchać się niewielkich różnic w tembrze i wysokości dźwięku blach, hi-hatu czy cowbella, ale nie znaczy to wcale, że brzmią one gorzej. RD-8 jest duży, co może być postrzegane jako niepraktyczne, ale nadaje mu autentycznego poczucia masywności, jakiej brakuje serii Boutique oraz, do pewnego stopnia, TR-8S. Jego gabaryty pozwoliły na zainstalowanie osobnych wyjść dla każdej z 11 ścieżek, a także – co podoba nam się szczególnie – wejścia powrotnego, pozwalającego na użycie zewnętrznej pętli efektów.

Ulepszenia w zakresie programowania sekwencji są całkiem dobrze przemyślane. Niektóre zmiany, takie jak dodanie przycisków wyboru ścieżek zamiast oryginalnego pokrętła, dostrajanie stopy, powtarzanie nut oraz wprowadzenie funkcji wyciszenia i solo, są dość proste. Inne funkcje, jak odświeżony system zarządzania songami, programowanie prawdopodobieństwa kroków, wypełnienia i flamy stanowią miły dodatek, ale nie są tak dobrze zaimplementowane, jak w niektórych konkurencyjnych automatach perkusyjnych. Pomijając wszelkie drobne wątpliwości i biorąc pod uwagę brzmienie, wrażenia dotykowe i wygodę pracy, można powiedzieć, że jest to klon najbliższy oryginalnemu 808 spośród dostępnych dziś na rynku, co jest niezwykłe tym bardziej, gdy weźmie się pod uwagę jego cenę. Ta autentyczność ma jednak minus – pod względem brzmieniowym to najmniej wszechstronna maszyna perkusyjna w naszym zestawieniu. ...natomiast Behringer RD-8 wypełnia niszę, której Roland nie chce zagospodarować, reinkarnując 808.

Elektron Analog Rytm MkII

Pomimo słowa na literę „A” w nazwie, jest to w dużej mierze maszyna hybrydowa. Same kanały perkusyjne działają w oparciu o w pełni analogowe tory sygnałowe, bazujące na generatorach z klasycznych syntezatorów perkusyjnych, ale każdą z nich uzbrojono także w silnik odtwarzania sampli i pełne cyfrowe sterowanie/przywoływanie parametrów. Połączenie obu tych światów niesie ze sobą oczywiste korzyści. Pod względem brzmieniowym Rytm oferuje wszystko, co kojarzy nam się z najlepszymi analogowymi automatami perkusyjnymi, ale także całą różnorodność wynikającą z zastosowania sampli. Użytkownicy mogą importować własne dźwięki źródłowe przez USB lub samplować je bezpośrednio przez wejścia sprzętowe, co oznacza, że możliwościom nie ma końca.

Każda pojedyncza ścieżka wyposażona została w specjalnie skonfigurowany syntezator perkusyjny, z możliwością warstwowego nakładania sampli, a także stereofoniczny VCA, 12-decybelowy filtr wielofunkcyjny, nasycenie, LFO i dwie obwiednie ADSR. Oprócz tego na pokładzie znajdziemy pogłos i delay, globalny przester i kompresor – ten ostatni przydaje brzmieniu energii i świetnie skleja rytm. Prawdziwa moc drzemie jednak w sekwencerze. Jest to rozwiązanie w standardowym stylu Elektrona, z funkcją Parameter Lock, umożliwiającą pełną automatyzację wprowadzania dźwięków dla każdego kroku sekwencera. To pozwala nie tylko na tworzenie ruchu, ale także całkowitą zmianę brzmienia perkusji z jednego kroku na drugi, w ramach jednej ścieżki. Do tego dochodzi szereg kreatywnych funkcji rytmicznych, w tym wyzwalacze warunkowe i probabilistyczne, a także regulacja mikro-timingu.

Można jednak narzekać, że to bogactwo funkcjonalne zostało okupione obniżoną szybkością pracy. Niektóre z maszyn ujętych w naszym zestawieniu obsługuje się bardzo intuicyjnie, natomiast zrozumienie sposobu pracy Elektrona wymaga przyswojenia instrukcji obsługi. Mimo to niektóre elementy, takie jak dość nieporęczny system + Drive, wciąż wydają się niepotrzebnie skomplikowane. W tym samym czasie rozbudowany system operacyjny urządzenia udostępnia szereg narzędzi przyspieszających pracę, takich jak bogata oferta presetów czy ścisła integracja z DAW dzięki wtyczce Elektron Overbridge. Elektron Analog Rytm MkII – nie tak do końca analogowy, jak mówi jego nazwa.

IK Multimedia UNO Drum

Podobnie jak Rytm, UNO Drum prezentuje hybrydowe podejście do syntezy brzmień perkusyjnych, łącząc sześć generatorów analogowych z silnikiem próbkowania PCM. W przeciwieństwie do Elektron Rytm, UNO nie pozwala nakładać brzmień warstwowo na jednej ścieżce. Można mu to jednak wybaczyć, jeśli weźmie się pod uwagę, że jest dziesięć razy tańszy, niż Rytm.

W kontekście swojej ceny, UNO Drum oferuje imponującą funkcjonalność. Ma 12 ścieżek perkusyjnych, z których 6 zawiera analogowe generatory, a wszystkie pozwalają na ograniczone modyfikowanie i kształtowanie syntetyzowanego dźwięku. W większości przypadków mamy możliwość strojenia, regulacji poziomu i zanikania, ale dla analogowej stopy i werbla dostępne są parametry dodatkowe. Ponadto znajdziemy tu globalne analogowe efekty nasycenia i kompresji, brzmiące naprawdę atrakcyjnie, a paletę dźwiękową można rozszerzyć poprzez wykorzystanie darmowych bibliotek, zawierających brzmienia z wielu maszyn starszej daty. Sekwencer ma w zanadrzu kilka własnych narzędzi, takich jak efekty stutter, roll i humanizacji, a także możliwość głębszej edycji paternów za pomocą bezpłatnego edytora, dostępnego w wersjach dla komputerów i urządzeń mobilnych.

Gdzie kryją się kompromisy? Podobnie jak w przypadku UNO Synth, urządzenie wydaje się niezwykle tanie. Jest w całości plastikowe i dość lekkie. Rodzi się więc obawa, że dość łatwo można je uszkodzić, gdyby ktoś przypadkowo usiadł lub nadepnął na UNO. Z drugiej strony, brak ruchomych części daje pewną gwarancję trwałości w dłuższej perspektywie. Jak widać na przykładzie nieco tańszego Korga Volca Drum, jedną z głównych wad sprzętowych jest tylko jedno wyjście TRS 3,5 mm. To bardziej uciążliwe niż w syntezatorze UNO, ponieważ pozbawia nas możliwości zewnętrznego przetwarzania i miksowania 12 ścieżek perkusyjnych. UNO Drum góruje jednak nad instrumentem Volca dostępnością złącza USB MIDI i wejścia audio, poprzez które można podać sygnał zewnętrzny do pokładowego kompresora. IK Multimedia UNO Drum – kolejne hybrydowe cudeńko w cenie, którą trudno będzie przebić.

Korg Volca Drum

Najtańszy w naszym zestawieniu model Volca pod względem gabarytów i masy jest podobny do UNO Drum, choć wydaje się być urządzeniem trwalszym i – przynajmniej w naszym odczuciu – sprytniej skonstruowanym. Łączą je też inne cechy – wspomniane już pojedyncze wyjście, a także zasilanie bateryjne. Ponadto Volca wyposażona jest we wbudowany głośnik, choć jego dźwięk nadaje się wyłącznie do uzyskiwania efektów retro lo-fi.

Wewnętrznie są to jednak dwa zupełnie inne urządzenia. Podczas gdy Volca znana jest głównie jako seria budżetowych wersji klasycznych instrumentów, Volca Drum wyróżnia się unikalnym i nowoczesnym silnikiem brzmieniowym, oferując 6 ścieżek. Każda wyposażona jest w dwuwarstwowy silnik cyfrowy, a poszczególne warstwy to odrębne syntezatory perkusyjne z regulacją przebiegu wejściowego, modulacją stroju i obwiednią wzmocnienia. Proporcje warstw można kształtować za pomocą regulatorów poziomu, poddając sygnał działaniu efektów redukcji bitowej, odkształcania fali i ograniczania wierzchołków. To całkiem spore możliwości, jak na tak skromne urządzenie. Ponadto jego interfejs, mimo że funkcjonalnie ograniczony, daje zaskakująco duże możliwości kreowania brzmienia.

Prawdziwym atutem Volca Drum jest Wave Guide. To wysyłkowy efekt rezonatora z dwoma trybami fizycznego modelowania rezonansu – rurowym i strunowym. Dostępne kontrolki pozwalają regulować strój, zanikanie i poziom efektu, a zmiany tych parametrów mogą dać rozmaite rezultaty – od przypominających filtrowanie grzebieniowe po zbliżone do przestrajanego delaya. To fantastyczne narzędzie do zabawy dźwiękiem, nadające temu instrumentowi unikalny charakter.

To naprawdę niezwykłe, że w tej cenie można kupić coś tak potężnego i unikalnego. Pozostaje pewien niedosyt, że cały ten potencjał zamknięto w tak skromnym, budżetowym urządzeniu. Niektórzy użytkownicy chętnie zapłaciliby nawet dwukrotnie więcej za ten sam silnik brzmieniowy, ale w większej obudowie i z większą liczbą wyjść. W Korgu Volca Drum szczególnie przypadło nam do gustu narzędzie Wave Guide.

Moog DFAM

DFAM – czyli Drummer From Another Mother, jak brzmi pełna nazwa – to jedna wielka niejednoznaczność w tym zestawieniu. Technicznie rzecz biorąc, jest to dwuoscylatorowy syntezator półmodularny, nie bardzo pasujący do definicji automatu perkusyjnego. Choć DFAM można wykorzystać na różne sposoby, jako syntezator barw basowych, prowadzących, a nawet dronów, sądzimy, że najlepiej sprawdza w roli maszyny perkusyjnej. Biorąc pod uwagę nazwę, jesteśmy przekonani, że i sam Moog zgadza się z nami w tej opinii.

Co czyni go urządzeniem odpowiednim do generowania brzmień perkusyjnych? Jego dwa oscylatory mogą pracować w szerokim zakresie częstotliwości, z twardą synchronizacją i wzajemną modulacją. W połączeniu z szumem i możliwością modulacji filtru częstotliwościami audio daje to DFAM-owi szerokie możliwości wytwarzania kąśliwych, atonalnych odgłosów, dziwacznych, metalicznie brzmiących poszumów i rozbudowanych, bogatych dźwięków. Obwiednie sterujące strojem VCO 2, odcięciem filtru i VCA pozwalają nadać brzmieniu siły i perkusyjnego charakteru, a do regulacji wystarczą potencjometry zanikania i przełącznik Fast/Slow dla VCA.

Mamy tu również ośmiokrokowy sekwencer, z osobnymi torami regulacji zmian stroju i głośności. Pokrętła działają cokolwiek opornie i nieprecyzyjnie, co czyni proces programowania melodii dość frustrującym, ale dają dużo frajdy przy tworzeniu rytmów perkusyjnych. Zastosowanie półmodularnego syntezatora w charakterze automatu perkusyjnego ma swoje zalety i wady. Warto tu wspomnieć, że DFAM jest monofoniczny, a zatem w jednym czasie może generować tylko jedno brzmienie. Sekwencer można zaprogramować jedynie do naprzemiennego wyzwalania stopy, werbla czy też melodycznych akcentów, ale prawdziwa zabawa wiąże się z obchodzeniem tych ograniczeń. Dzięki 24 punktom krosowania DFAM świetnie dogaduje się z innymi modularami. Nie ma natomiast złączy USB ani MIDI, co niekiedy może być mocno uciążliwe. Jednak wiele nowoczesnych instrumentów, DFAM wyposażony jest w analogowe zegar taktujący, co ułatwia integrację ze światem zewnętrznym. Moog DFAM: znalazł się w naszym teście z uwagi na rozwiązania techniczne.

Roland TR-8S

Pierwsza generacja TR-8 była zasadniczo maszyną emulującą, ze wspaniałymi cyfrowymi modelami ikonicznych TR-909, TR-808 i TR-707, bazującymi na firmowym silniku Analog Circuit Behavior. To wszystko znajdziemy na pokładzie TR-8S, ale uzupełnione o zasoby sampli, co daje olbrzymie możliwości edycji i tworzenia rozmaitych efektów. Najpierw zajmijmy się emulacjami – są to takie same brzmienia, jakie oferuje TR-8, a także TR-08, TR-09 i TR-06 z serii Boutique. Są cyfrowe, ale w niczym im to nie ujmuje, bo charakteryzują się wysoką jakością i wiarygodnością, oferując przy tym znacznie większą uniwersalność, niż w przypadku oryginałów czy ich analogowych emulacji.

W TR-8S wzbogacono je o bogatą bibliotekę brzmień samplowanych – które można wczytywać za pomocą slotu na kartę SD – a także prosty silnik syntezy FM, całkiem przydatny w generowaniu dziwacznych i metalicznie brzmiących barw. Instrument oferuje ponadto szereg narzędzi do kształtowania brzmienia, w tym niezależne efekty i LFO dla poszczególnych ścieżek, a także szczegółowe parametry regulacyjne. Sposób programowania sekwencji jest zasadniczo ewolucją systemu pracy na 808. Zmodernizowana wersja wprowadza szereg nowoczesnych dodatków, jak rejestracja zmian wielu parametrów, flamy i sub-kroki, a także elastyczny system wariacji i automatyczne wypełnienia.

To wszystko razem sprawia, że TR-8S daje ogromne możliwości twórcze. Może posłużyć nawet jako interfejs audio, ze strumieniową transmisją sygnałów wejściowych i wyjściowych przez USB – samo urządzenie oferuje osiem przypisywalnych wyjść audio. Wprawdzie Roland nie dorównuje modelowi Analog Rytm pod względem elastyczności i nie jest maszyną czysto analogową, ale charakteryzuje się wyjątkową funkcjonalnością. Zwłaszcza w kontekście tego, że za TR-8S zapłacimy połowę ceny Elektrona. TR-8S: faworyt w kategoriach ceny i elastyczności.

SOMA Electronics Pulsar-23

Pulsar-23 to prawdziwy wariat, i to nam się ogromnie podoba! Podobnie jak DFAM, Pulsar-23 jest półmodularnym instrumentem analogowym, czymś pomiędzy maszyną perkusyjną a syntezatorem. W odróżnieniu od DFAM-a jest wielogłosowy, z czterema generatorami brzmień perkusyjnych, z których dwa mają syntezatorową naturę, generując strojone brzmienia stopy i tomów, ale także basowe i melodyczne. Dwa kolejne służą do generowania brzmień raczej atonalnych, szczególnie hi-hatów, talerzy i perkusjonaliów.

Pulsar wyróżnia się mnogością szpilek krosowniczych, które służą do łączenia poszczególnych bloków. Można je zwierać kablami zakończonymi krokodylkami lub po prostu palcami. Maszyna aż się prosi, by zaprząc ją do działań eksperymentatorskich, a największą frajdę daje losowe krosowanie. To urządzenie z natury nie daje „złych wyników” i potrafi dostarczyć inspirujące brzmienia i paterny, zwłaszcza gdy użyjemy generatora pseudolosowego SHAOS. W miejsce standardowego sekwencera krokowego mamy cztery generatory z rejestratorami pętli, przechwytujące i odtwarzające powtarzalne paterny sygnałów wyzwalających. Narzędzie to doskonale sprawdza się przy tworzeniu polirytmów i niezwykłych sekwencji perkusyjnych. Możliwe jest też bardziej konwencjonalne sterowanie z zewnątrz, za pośrednictwem CV lub MIDI.

Pulsar-23 to maszyna, która błyszczy w pracy eksperymentatorskiej. Pod względem sonicznym z pewnością zadowoli twórców techno, EBM, osoby stosujące brzmienia dronowe, a także każdego, kto lubi pracę w środowisku modularnym. Dzięki wyposażeniu w liczne wejścia CV, tłumiki, inwertery i dzielniki sygnałów zegarowych Pulsar jest poręczną, samodzielną stacją roboczą. To jednocześnie najdroższy model w naszym zestawieniu, a jego cena odzwierciedla stopień złożoności konstrukcji i butikową naturę. Mówiąc bardziej ogólnie, Pulsar to jakby cztery DFAM-y w jednym, ale z dodatkiem efektów i narzędzi kreatywnych, co po części usprawiedliwia jego cenę. Jest to też maszyna mogąca z powodzeniem stanowić trzon całej konfiguracji muzycznej. Pośród przedstawianych tu instrumentów Pulsar-23 jest zdecydowanie najbardziej inspirującym, choć z pewnością nie dla każdego. SOMA Pulsar-23: inspirujący, nietuzinkowy syntezator butikowy.

Czego zabrakło?

Jak już wspomniano we wstępie, przyjęliśmy zasadę zgodnie z którą każda marka powinna być reprezentowana tylko przez jeden model. Dlatego do zestawienia nie trafiło kilka znaczących konstrukcji, wartych choćby wzmianki. Jeśli chodzi o markę Elektron, do testu wybraliśmy flagowy Analog Rytm, ale dwa modele ze średniej półki, Model:Cycles oraz Model:Samples, również zrobiły na nas bardzo korzystne wrażenie. W pierwszym zastosowano ten sam silnik FM, co w syntezatorze Digitone, natomiast drugi bazuje na silniku samplingu w stylu Digitakta. Oba mają unikalny charakter brzmieniowy, a co niezmiernie istotne, wyposażono je w szereg zaawansowanych narzędzi do programowania sekwencji, jakie znaleźć można we flagowym sprzęcie Elektrona, w tym system automatyzacji P-Lock i funkcje losowe/warunkowe.

W przypadku Rolanda skoncentrowaliśmy się na topowym modelu TR-8S, a to oznaczało pominięcie serii Boutique i niewielkiego TR-6S. Boutique TR-08, TR-09 i TR-06 to miniaturowe emulacje bazujące na tym samym silniku brzmieniowym ACB, co modele 8S i 6S, ale ich interfejsom bliżej do pierwowzorów – często ze szkodą. Są zbyt małe i trochę niewygodne, dlatego pod względem obsługi preferujemy TR-8S. Z drugiej strony TR-6S był jedną z najlepszych maszyn perkusyjnych 2020 roku i polecamy go zdecydowanie. Mówiąc wprost, to mniejszy kuzyn imponującego TR-8S pod względem gabarytów, liczby ścieżek oraz ceny, ale mimo to oferujący bogaty zestaw narzędzi do kształtowania brzmienia i usprawniających przebieg pracy.

Jeśli chodzi o rodzinę Volca, zdecydowaliśmy się wybrać model Drum, jedną z najświeższych pozycji w serii i z pewnością najbardziej w niej unikalnym. Wysoko cenimy też Volca Kick; jest to monofoniczny syntezator perkusyjny, wykorzystujący analogowy filtr rezonansowy i obwiednię wysokości dźwięku, przy użyciu których generuje masywne brzmienia stopy i basu. Do zestawienia wybraliśmy też DrumBrute Impact zamiast flagowego DrumBrute. Wolimy jednak Impacta, bo jak sugeruje nazwa, brzmienie jest mocniejsze, a samo urządzenie bardziej kompaktowe i tańsze. Nie oznacza to jednak, że oryginalnego DrumBrute nie da się lubić – podwójna stopa brzmi w nim fantastycznie, a ze swoimi 17 ścieżkami jest bardziej wszechstronny. Choć do naszego zestawienia trafił Rytm, to zarówno Model:Samples jak i Model:Cycles są dwoma równie wyśmienitymi automatami perkusyjnymi.

Podsumowanie

Trudno jest dokonać bezpośredniego porównania przedstawionych tu instrumentów. Ich różnorodność, zarówno w kwestii stylu jak i brzmienia oraz ceny, sprawia, że każdy twórca muzyki elektronicznej znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Ktoś, dla kogo liczy się klasyczna autentyczność, z pewnością wybierze kosztującego ok. 1.500 zł Behringera RD-8, choć DrumBrute Impact jest prawdopodobnie lepszą, również zorientowaną na starsze brzmienia, maszyną perkusyjną.

Spośród dwóch modeli w kategorii poniżej 1.000 zł nasz wybór padłby na Volca Drum. Jego brzmienie jest cyfrowe, choć unikalne i z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. UNO Drum z kolei ma więcej tradycyjnego polotu, a dzięki możliwości wgrywania sampli oferuje większą uniwersalność. Oba dałoby się kupić za kwotę łączną mniejszą niż 1.500 zł i stworzyć całkiem interesujący tandem łączący solidne brzmienia bębnów z UNO z bardziej nietypowymi i wyrazistymi dźwiękami produkowanymi przez Volca. DFAM i Pulsar-23 działają na nieco innych terenach, niż reszta stawki. Nie są tak uniwersalne, jak niektórzy z przedstawionych tu konkurentów, ale oferują charakterystyczny sposób pracy. Brak im wszechstronności i wygody obsługi, jaką mają Analog Rytm i TR-8S, ale nadrabiają to znacznie bardziej kreatywnymi i często inspirującymi możliwościami. Zapewne trudno byłoby znaleźć na rynku instrument dający równie wiele frajdy i inspiracji, co Pulsar-23.

Zostawiając na boku indywidualny styl i autentyczność, który z tych automatów perkusyjnych brzmi najlepiej? W naszej opinii, Analog Rytm. Jego hybrydowa natura, łącząca analogową syntezę brzmień perkusyjnych z rozbudowanymi narzędziami do samplingu, oznacza, że każda ścieżka brzmi ciepło, potężnie i z charakterem. Ostatecznego blasku przydają brzmieniu wysokiej klasy efekty, i można przyjąć, że ten instrument w największym stopniu pośród wszystkich w naszym zestawieniu może się obejść bez zewnętrznej obróbki.

Gdybyśmy zaś mieli ukoronować którąś z opisanych tu maszyn perkusyjnych jako „najlepszą”, byłby nią Roland TR-8S. Choć nie jest najbardziej rozbudowany ani inspirujący, to nie da się zaprzeczyć, że charakteryzuje się ogromną mocą i wszechstronnością w kontekście ceny. Jego emulacje ACB potrafią przekonująco naśladować klasyczny sprzęt – nie są analogowe, a mimo to mogą śmiało konkurować z RD-8 – a silniki samplingu i FM są w stanie wykrzesać nowoczesne i niestandardowe brzmienia, z których zbudujemy akordy czy partie basowe. Konstrukcja jest solidna, sposób obsługi dogłębnie przemyślany, co gwarantuje niezawodność i elastyczność niezbędne podczas pracy na żywo.

Arturia DrumBrute Impact

PLUSY

+ Wspaniale brzmiące bębny basowe, tomy i hi-haty
+ Wariacje Color przydają wszechstronności
+ Swing, randomizacja i polirytmy na każdej ścieżce

MINUSY

- Werble mogą brzmieć nieco niemrawo
- Brak sterowania MIDI CC i automatyzacji parametrów dźwięku

OCENA

DrumBrute Impact łączy klasyczne analogowe brzmienia perkusyjne i praktyczność z nowoczesnymi elementami, co pozwala mu zadowolić współczesnych twórców muzyki.

ZASTOSOWANIA

Analogowe brzmienia wintydżowe, choć nie w postaci emulacji. Klasyczny klimat z nowoczesnymi, kreatywnymi narzędziami

Behringer RD-4

PLUSY

+ Emulacja 808, przekonująca we wszystkich aspektach, które mają znaczenie
+ Zadziwiająco tani
+ Zazwyczaj dobrze przygotowane aktualizacje

MINUSY

- Brakuje mu wszechstronności nowoczesnych automatów perkusyjnych
- Niektórzy użytkownicy zgłaszali problemy z oprogramowaniem

OCENA

To najlepsze rozwiązanie, gdy szukasz brzmienia 808, ale nie stać Cię na zakup oryginału

ZASTOSOWANIA

Tworzenie mocnych rytmów z użyciem masywnej stopy i funkcjonalnego sekwencera daje ogromnie satysfakcjonujące rezultaty

Korg Volca Drum

PLUSY

+ Potężny, dwuwarstwowy silnik brzmieniowy
+ Efekt rezonatora, świetny do tworzenia dziwacznych brzmień i efektów
+ Tani i przenośny

MINUSY

- Pojedyncze wyjście mini-jack

OCENA

Unikalny i z charakterem Volca Drum wykorzystuje potęgę syntezy cyfrowej i jest w tym naprawdę dobry

ZASTOSOWANIA

Dwuwarstwowy silnik i charakterystyczny efekt Wave Guide pozwalają tworzyć najnowocześniejsze brzmienia dla muzyki tanecznej

Moog DFAM

PLUSY

+ Oscylatory o bogatym brzmieniu i wspaniały filtr rezonansowy
+ Obwiednie idealne dla brzmień perkusyjnych
+ Potrafi wytwarzać dźwięki melodyczne

MINUSY

- Monofoniczny
- Brak synchronizacji MIDI

OCENA

Czy nazwiemy go automatem perkusyjnym, czy też nie, DFAM jest inspirującym źródłem paternów perkusyjnych

ZASTOSOWANIA

Potrafi zagrać mocnym basem i wyrazistą perkusją w jednej sekwencji. Świetnie sprawdza się w nowoczesnym techno

Elektron Analog Rytm

PLUSY

+ Łączy analogowego ducha ze wszechstronnością, jaką daje sampling
+ Rozbudowane, kreatywne narzędzia do programowania sekwencji
+ Nowoczesny system operacyjny i ścisła integracja z DAW

MINUSY

- Obsługa jest chwilami nadmiernie skomplikowana

OCENA

To bez wątpienia najbardziej rozbudowany i najlepiej wyposażony automat perkusyjny na rynku

ZASTOSOWANIA

Dzięki gotowym brzmieniom, rozbudowanemu sterowaniu i wygodnym funkcjom zapisu/przywoływania brzmień, Rytm jest świetny w pracy na żywo

IK Multimedia UNO Drum

PLUSY

+ Ciepłe i mięsiste brzmienia analogowe
+ Biblioteka sampli z możliwością rozszerzenia
+ Bezpłatny edytor na komputery/urządzenia mobilne

MINUSY

- Sprawia wrażenie delikatnego
- Pojedyncze wyjście mini-jack

OCENA

UNO Drum wygląda nieco „konsumencko”, ale nie daj się zwieść, bo brzmi niesamowicie, zwłaszcza gdy wziąć pod uwagę jego wymiary i cenę

ZASTOSOWANIA

Dzięki ciepłemu analogowemu brzmieniu i zasobom sampli jest to świetna, budżetowa maszyna do wytwarzania klasycznych dźwięków perkusyjnych

Roland TR-8S

PLUSY

+ Sprawia wrażenie klasycznego sprzętu...
+ ... i generuje wiarygodne brzmienia perkusyjne, samplowane i FM
+ Wszechstronne efekty i narzędzia do programowania sekwencji

MINUSY

- Nie jest analogowy (czy ma to jednak jakieś znaczenie?)

OCENA

Choć nie jest to prawdziwy analog, TR-8S generuje wiarygodnie brzmiące dźwięki o wintydżowym charakterze, a do tego nowoczesne brzmienia perkusyjne, basowe, akordowe i inne

ZASTOSOWANIA

Jeśli szukasz automatu perkusyjnego, który spełni wszelkie wymagania, to ten jest głównym kandydatem

Soma Pulsar-23

PLUSY

+ Mięsiste, charakterne brzmienia
+ Wyjątkowo unikalny sposób działania
+ Inspirujący i zachęcający do eksperymentowania

MINUSY

- Bywa nieprzewidywalny
- Brak standardowego sekwencera krokowego

OCENA

Unikalny, inspirujący, dostarczający masę frajdy; niczego podobnego do Pulsara-23 nie znajdziesz

ZASTOSOWANIA

Niesamowita maszyna, generująca pokręcone brzmienia, rytmy i paterny

Artykuł pochodzi z
Nowe wydanie Estrada i Studio
Estrada
i Studio
kwiecień 2021
Kup teraz
Star icon
Produkty miesiąca
Antelope Zen Go Synergy Core - interfejs audio
DNA PODCAST 700 – zestaw z mikrofonem pojemnościowym USB
MIPRO MI 58 — cyfrowy system bezprzewodowy IEM
Close icon
Poczekaj, czy zapisałeś się na nasz newsletter?
Zapisując się na nasz newsletter możesz otrzymać GRATIS wybrane e-wydanie jednego z naszych magazynó
Copyright © AVT 2020 Sklep AVT