Więcej...

Sokół - Wojtek Sokół

05.05.2019 
Nasza ocena:
6 /6

Nie jestem fanem takich śmiesznych porównań, ale jeśli ktoś w tym kraju zasługuje na miano „polskiego Jaya-Z”, to jest nim właśnie Sokół: spójna kariera, regularnie wydawane płyty bez słabszych momentów, sprawny biznesmen. Przez pewien czas była nawet Beyonce w postaci Marysi Starosty.

Żarty żartami, ale Wojtek Sokół to płyta wybitna pod każdym względem. Zachwyca koronkowa produkcja pozbawiona taniego blichtru i banalnych rozwiązań jakich pełno w innym „modnych” rapowych produkcjach. Podobają mi się eleganckie, długie pogłosy, subtelne podkłady i charyzmatyczny wokal Sokoła, który, również tekstowo, nie ma sobie równych. Nie ma tu ani jednej słabej linijki, za to jest melancholia, kopy trafnych obserwacji i nie mniej humoru. Nie sposób nie uśmiechnąć się przy fazach w rodzaju: To król melanżu, firany z futra w oknach, foki po bokach, szaszłyki na soplach / Zna się na sportach, na Copacabanie ograł półnagie panie w siatkę serwując czaszką morsa / Bywa, że wieloryba zgasi płotki, i nawet rekin nie powinien lekceważyć dorsza (Sprytny Eskimos). Najlepiej karierę Sokoła podsumowuje on sam, w piosence Pluszowy: I nagle nie pasuję tu, bo nie chcę błyszczeć / Gubisz brokat, przypnij tornister / Nie będę grał jak wszyscy, to żenada / To był rap, nie jebana maskarada / Mam 40 lat, jestem mężczyzną / Nowy hip-hop to pluszowy człowiek z blizną.

Jak więc robi się taki dojrzały hip-hop?

Sokół: Charakterystyka mojej pracy polega na tym, że nie siadam do tekstu, dopóki nie mam solidnego szkicu bitu. Te powstają u starannie wybranych przeze mnie producentów. Z niektórymi z nich wymieniałem wiele uwag i wprowadzaliśmy sporo zmian, innym oddałem całkowitą kontrolę nad warstwą muzyczną. To zależało od tego, co chciałem uzyskać. Na przykład w przypadku Hewry czy Problemu, zależało mi na wejściu w ich świat, to było dla mnie ciekawe. Nie brałem od Steeza ani Ostapa bitu na płytę, ja zapraszałem na nią cały stworzony przez nich ekosystem.

Steez83: Numery przeważnie zaczynam od melodii, a te zazwyczaj od komponowania akordów. W przypadku numeru Napad na bankiet natomiast historia była inna, bo zrobiłem bit w oparciu o jakiś niszowy sampel. Sampel był tak bogaty instrumentalnie, że uznałem, że potraktuję go tylko jako bazę pod dalszą kompozycję i finalnie, zastąpiony linią basu, wyleciał z sesji. Pracuję na styku analogowych i cyfrowych rozwiązań. Sercem wszystkich projektów jest Ableton, który stanowi hosta dla VST i sekwencer dla outboardu. Bit do kawałka Napad na bankiet powstał w oparciu o bębny i bas z Tempesta i Propheta 12, ale i te solidnie obrobiłem na poziomie DAW. Lead natomiast poszedł z efektem Haasa, żeby zrobić miejsce na wokale w środku.

Wowo: Od samego początku pracuję w FL Studio, nie ma schematu, którego się trzymam przy produkcji – jest to 100% freestyle. Zazwyczaj wygląda to tak, że staram się stworzyć najbardziej rozbudowaną pętlę, następnie poprzez odejmowanie jej poszczególnych elementów, tworzę aranż.

: Nie szkicuję utworów. Realizuję od razu, rozmytą, aczkolwiek gotową wizję, którą mam w głowie. Jeżeli na starcie nie jest jak należy, to najczęściej lepiej już nie będzie. Używam Live, jest w nim w zasadzie wszystko czego potrzebuję. Może czasem trzeba dłużej nad czymś posiedzieć niż w przypadku innych rozwiązań, ale Live plus jakieś pięć pluginów zewnętrznych, wystarczy mi do robienia piosenek. Natomiast do zabawy muzyką najczęściej używam zestawu Yamaha DFP9500, DigDrum, Roland TD-3, Machinedrum SMS-1UW+ Mk2. Do tego Yamaha TX81z i DSI Tetra przez Toft ATB08m z Lexiconem MX400 na wysyłkach i dbx na końcu. Niestety, z mojego punktu widzenia, łączenie hardware z komputerem póki co nie zdało egzaminu. Zawsze wynikają jakieś dodatkowe problemy nawet przy najlepszych edytorach. Dlatego jeżeli robię piosenkę, zdecydowanie wybieram wygodę i szybkość Macintosha.

Magiera: Ja pracuję na programie Sequoia. Do tworzenia perkusji używam próbek WAV zbieranych latami. Do basów i melodii wykorzystuję Elektron Analog Keys oraz Access Virus i Nord Lead 1. W moich kawałkach często pojawiają się też mikrosample.

Ogólne brzmienie albumu Wojtek Sokół

Brzmienie nowej płyty Sokoła można określić jako Hi-Fi - pełne, nasycone, ale bez nieprzyjemnej, jaskrawej góry, tak powszechnej na większości utworów z list przebojów. Jaka filozofia przyświecała procesowi miksowania Wojtka Sokoła?

Sokół: Początkowe wersje były jaśniejsze, jednak w miarę postępu prac nad płytą podjąłem decyzję, żeby ściemnić brzmienie. Brakowało mi ciepła, takiego solidnego fundamentu dającego w moim odczuciu przyjemność słuchania, zwłaszcza na słuchawkach i w samochodzie. Dla mnie referencyjny był przede wszystkim sprzęt, którego sam jestem użytkownikiem i świetnie go znam. To Meridian w moim Range Roverze, bo tam słucham muzyki najczęściej. Potem domowe Tannoy Mercury M2, które kupiłem niemal 20 lat temu od NOON-a. Na koniec głośniczek Bluetooth marki Sony i dwie pary słuchawek – proste, nauszne Shure SRH840 i douszne Sennheiser IE800, które uwielbiam. Od początku zakładałem, że to ma być płyta, której najlepiej się będzie słuchać w samochodzie i na słuchawkach, bo sam najbardziej lubię tak słuchać muzyki.

„RAFAŁ SMOLEŃ: Album został zmiksowany w Los Angeles przeze mnie. Miks w całości w Pro Tools, przy użyciu wtyczek UAD i FabFilter” (fot. Filip Blank)

Rafał Smoleń: Album został zmiksowany w Los Angeles przeze mnie. Miks w całości w Pro Tools, przy użyciu wtyczek UAD – głównie do kreacji brzmienia i FabFilter – głównie do pozbywania się problemów. Mastering był robiony etapami, bo hybrydowo – najpierw materiał został przygotowany w DAW i wstępnie poddany korekcji, natomiast nasycenia i ciepła nadał mu etap analogowy, głównie z użyciem Manley Vari-Mu, Manley Massive Passive EQ oraz Chandler Curve Bender. Monitory to Focal Twin Be6, ATC SCM45 oraz słuchawki do iPhona.

Wokal Sokoła

Uwagę zwraca też głos Sokoła, który ma naprawdę sporo dołu. Brzmi to prawie tak, jakby by na nim założony oktawer.

Sokół: Lubię naturalny dół swojego wokalu, ale przy zachowaniu światła w górnych częstotliwościach. Mam za to bardzo słyszalne sybilanty, z którymi walczymy indywidualnie w każdym kawałku. W utworze Za ręce nagrałem rozmyty wyższy wokal po całości, wielokrotnie używałem szeptów dla kontrastu, czasami stłumionych krzyków. W mostku kawałka Hybryda oraz w refrenie MC Hasselblad użyłem efektu „auto tune” wyłącznie jako tło, nie jako głównej linii.

„SOKÓŁ: Charakterystyka mojej pracy polega na tym, że nie siadam do tekstu, dopóki nie mam solidnego szkicu bitu”

Rafał Smoleń: Wokal Wojtka jest pełnopasmowy, z bogatym dołem, którego nasycenie i charakter starałem się zachować lub nawet wzmocnić, jednocześnie dbając o to, żeby dobrze skleił się z muzyką. To trudne zadanie, w szczególności w bogatych aranżacyjnie numerach, takich jak Skażony lub MC Hasselblad. Zbyt dużo dołu w wokalu może zabierać energię tego typu aranżom. Nie stosuję oktawera przy miksie, brzmi on sztucznie i na dłuższą metę męczy. Kluczem do zachowania pełnego pasma wokalu Wojtka była dobra rejestracja i dyskretna equalizacja i/lub kompresja pasmowa lub dynamiczny EQ, żeby pozbyć się problematycznych pasm i nasycić jego wokal tak, aby nie było słychać ani cięć ani twardej kompresji. Do precyzyjnej korekcji użyłem FabFilter Pro-Q2, do kompresji pasmowej Oxford Dynamic EQ. Elementem wymagającym uwagi były sybilanty, które u Wojtka pojawiają się zarówno w okolicach 5-6 kHz jak i 9-10 kHz, niezależnie. Nie znalazłem jeszcze uniwersalnego de-essera, który poradziłby sobie z każdym wokalem. Używam więc zamiennie Oxford Supresser, Oxford Dynamic EQ oraz Waves F6, bardzo delikatnie. U mnie zawsze głębokość zadziałania de-essera to maksymalnie 1-2 dB. A zanim użyję pluginu, zawsze ręcznie ściszam sybilanty za pomocą Clip Gain. Jeżeli chodzi o przestrzenie na wokalach, to dostawałem już ślady z efektami przygotowanymi przez Wojtka i Staszka w studiu, a tam, gdzie czułem, że można doprawić więcej, dorzucałem przestrzeń z Lexicona 224 lub 480 z UAD.

Staszek Koźlik: Wokal Wojtka jest bardzo charakterystyczny. Ma dużo naturalnego dołu i sporo góry. Nagrywałem go klasycznie – lampowy mikrofon pojemnościowy AKG C12 (a właściwie jego customowa kopia, ostatnio jeszcze podrasowana na potrzeby tych sesji), preamp SSL i zazwyczaj kompresor dbx 160A, który redukował sygnał maksymalnie o jakieś 2-3 dB. Ten mikrofon sprawdzał się na głosie Sokoła już na wcześniejszych albumach. Za to mikrofony typu U87 nie przechodziły – barwa głosu stawała się kartonowa, bez życia w dole i górze pasma. Sporo pracy na etapie nagrań włożono w opanowanie dynamiki wokali – mówię tu nawet nie o kompresji, ale o automatyce i pracy nad poziomami, aby każde słowo czy głoska była wyraźna, dobrze zrozumiała. Bardzo wiele decyzji odnośnie efektów na wokalach typu pogłos, delay, przester, wokoder, pitch, lo-fi, filtry itp. było podejmowanych już w trakcie sesji nagraniowych i w tej formie ślady były wysyłane na miks do Rafała Smolenia. Wojtek również ma ciekawe i kreatywne podejście do efektów oraz pogłosów i efektu typu delay. Sokół nie lubi rutyny i szablonów. Kombinowaliśmy więc z różnymi rozwiązaniami. Podbitki często były rozstawiane skrajnie po kanałach, przesuwane w czasie o wybraną wartość nuty, np. szesnastkę, a następnie wyciszane i wysyłane w trybie przed tłumikiem na delay założony na skrajnie przeciwnym kanale. Ten patent pojawia się na albumie kilkukrotnie. Z tej opcji wysyłki korzystaliśmy również w przypadku pogłosów, gdzie właściwie słychać sam pogłos bez źródła. Korzystaliśmy także z mniej standardowych efektów, zwłaszcza na głosach gości – reverse reverb na wokalu Leny czy rytmicznie pulsujący Tremolator na głosie Marcina Pyszory.

Pogłosy na płycie Wojtek Sokół

Kolejnym elementem, który rzuca się w uszy już od pierwszych minut odsłuchu płyty, są długie, eleganckie przestery i dość oszczędne aranże, jak na hip-hopowe standardy.

: Czytałem gdzieś, że reverb z Live, w szczególności w trybie Eco, to jakiś producencki przypał, więc to chyba nie o mój bit chodzi, choć na pewno jest on skąpany w pogłosie i delayu. Najczęściej wybieram ten właśnie tryb i to nie ze względu na moc obliczeniową.

Magiera: Wstyd się przyznać, ale ja korzystam z najprostszych efektów z mojego DAW – odpowiednio wykorzystane robią robotę.

Wowo: Ja użyłem pogłosów, które są na wyposażeniu wszystkich wersji FL Studio, dodatkowo posiłkując się pakietem od firmy Lexicon.

Steez83: Jeżeli chodzi o pogłosy, to korzystam w 90% z własnej biblioteki odpowiedzi impulsowych zebranych z różnych źródeł, aktywowanych w Convolution Reverb Pro z zestawu Max for Live.

Rafał Smoleń: Wiele przestrzeni pochodzi bezpośrednio od producentów. Ja natomiast lubię poeksperymentować z nasycaniem gotowych pogłosów, tak też zdarzało się w przypadku tej płyty. Użyłem do tego celu rozmaitych przesterów, emulatorów taśmy (UAD Studer A800) czy nawet bitcrusherów.

„SOKÓŁ: Początkowe wersje były jaśniejsze, jednak w miarę postępu prac nad płytą podjąłem decyzję, żeby ściemnić brzmienie”