Więcej...

Muzyczne podsumowanie 2018 roku (cz. II)

02.01.2019 
Muzyczne podsumowanie 2018 roku (cz. II) fot. https://thevinylfactory.com

Kontynuujemy nasze podsumowanie 2018 roku zarówno w polskiej jak i zagranicznej muzyce. W tej refleksji towarzyszą nam producenci, promotorzy oraz dziennikarze, którzy na co dzień poruszają się po terenie szeroko rozumianej muzyki niezależnej. Oto druga część naszego zestawienia.

Każdy z naszych gości wytypował 10 ulubionych płyt oraz 10 najlepszych kawałków z 2018 roku. Ponadto, zapytaliśmy jakie wydarzenie z tego czasu zapadło im szczególnie w pamięć a także czego spodziewają się po roku 2019. Nie zapomnijcie sprawdzić Muzyczne podsumowanie 2018 roku (cz. I) a także Muzyczne podsumowanie 2018 (cz. III).

Mateo PJ (pasjonat stylistyki pędzącej w tempie 160 BPM, założyciel i prowadzący oficynę Polish Juke)

1. Najlepsze albumy w 2018 roku

Lux Familiar - Microdosing
Scatta - Disquet EP
Teep - Track Game EP
Surly - Trip To Warsaw
RP Boo - I'll Tell You What!
DJ Taye - Still Trippin'
Philip D Kick - Pathways EP
HESK - 100TRAX
Boogie Mann - Who Is Next
Baby Meelo - Kush, Hoops, Rhymes & Pizza Places EP

2. Najlepsze utwory w 2018 roku

Kush Jones - TURH UHH feat. Swisha
Papi Squad - Woo Wooooo feat. AMEN the Producer and El Blanco Niño
DJ Lucky - Wat U Rolling Up feat. DJ Manny
Surly - Whispers Through The Wall
Booty Powder - FOUND MY (A.Fruit Remix)
EQ Why & Traxman - Pump Dat Jam
Philip D Kick - Vibe Off (feat. DJ Spinn)
Darren Keen - DoIHandleMyBiz
DJ Taye - Smokeout (ft DJ Lucky)
Deejay Compton - Bacc

3. Co z 2018 zostanie mi w pamięci?

Zdecydowanie wrześniowa impreza Just Jukin' w Warszawie. To była jedna z nielicznych okazji spotkać się z większością ekipy Polish Juke i mam nadzieję, że w przyszłym roku takich okazji będzie duuużo więcej.

4. Na co liczę w 2019 roku?

Liczę na więcej footworkowych imprez i więcej stricte "polskich" footworkowych wydawnictw - tu muszę wspomnieć, że już 30 stycznia wydajemy nowy materiał COMOC-a, EP-kę pt. "Gateways" i że w drodze jest też drugi winyl Rhythm Baboona, za którego wydanie odpowiedzialni będzie U Know Me Records. Obecnie pracuję również nad dwoma wydawnictwami autorstwa zagranicznych producentów - MoonDoctoRa oraz Darrena Keena, które planuję wydać kolejno w drugim i czwartym kwartale 2019 roku. Peace!

 

Rafał Samborski (dziennikarz muzyczny i producent, członek duetu Palmer Eldritch)

(fot. Nokta Festiwal)


To był kolejny bardzo dobry rok dla polskiej muzyki, która – zdaje się – nadal jest niesamowicie niedoceniana. Znając moje szczęście, tuż po publikacji sobie coś przypomnę, co powinno się tu znaleźć, a w przyszłym roku trafię albumy i single, których tu zdecydowanie zabrakło, a po prostu nie miałem okazji  nadrobić.

1. Najlepsze albumy w 2018 roku

Tęskno - Mi (za wspaniały klimat i najlepsze aranżacje smyczków, jakie od dawna słyszałem)

Kids See Ghosts - Kids See Ghosts (za przywrócenie Kid Cudiego do łask i wspaniałą eklektyczność bez niepotrzebnego szarżowania, co Kanye poczynił o kilka razy za dużo na „The Life of Pablo”)

Borixon - Mołotow (za to, że zamiast wchodzić w buty młodych jak Borygo czynił to na „Koktajlu”, pokazał młodym, jak to powinno się robić)

Naphta - Naphta and the Shamans (za to, że mam straszną słabość do Dark Souls i inklinacji etno, więc odnajduję się przy tej płycie idealnie)

Grabek - Day One (za niesamowitą ewolucję artystyczną i najlepszą w historii próbę trawestowania klimatu muzyki post-klasycznej na rodzimy grunt)

Ten Typ Mes - RAPERSAMPLER (za ciągle kreatywną głowę i pozbawienie się tendencji do bycia ambitnym na siłę, co paradoksalnie czyni tę płytę najbardziej ambitnym dziełem Mesa)

Daughters - You Won't Get What You Want (za wspaniały brud i ukryte za nim zaskakujące melodie)

U.S. Girls - In a Poem Unlimited (za to, że już pierwszy numer zwiastuje wspaniały album, a kolejne utwory nie obniżają poziomu)

In Twilight’s Embrance - Lawa (za to, że mimo sukcesów Mgły, Furii oraz Entropii nagrać świeżo brzmiącą płytę black metalową wciąż wyzwanie , a tutaj się udało to w pełni

Bun B - Return of the Trill (za to, że bałem się, iż Bun B sobie nie poradzi z udźwignięciem UGK dziedzictwa po śmierci kolegi z zespołu, Pimpa C, a okazało się, że wystarczy wziąć do współpracy najbardziej utalentowanego południowca ostatnich lat, Big K.R.I.T-a)
 

2. Najlepsze utwory w 2018 roku
 
Tęskno feat. Duit - Razem
In Twilight’s Embrance - Krew
Ten Typ Mes feat. Emil Blef - Jeszcze
Bun B feat. Big K.R.I.T. - Outta Season
Aesop Rock & Tobacco are Malibu Ken - Acid King
Alias & Doseone - T.L.R
Borixon - Nic
Kids See Ghosts - Cudi Montage
U.S. Girls - Velvet 4 Sale
Ginger x Miły Atz x P.A.F.F. - Mordor Gra

 
3. Co z 2018 zostanie mi w pamięci?

Trudno uwierzyć, ale w tym roku po raz pierwszy w życiu byłem na OFF Festivalu. A jest to o tyle dziwne, że to wydarzenie jest najbardziej zbieżne z moim gustem muzycznym. W połączeniu ze świetnym towarzystwem (pozdrawiam!) OFF okazał się najlepszym wydarzeniem koncertowym na jakim byłem w całym swoim życiu. Nie przeszkadzała mi nawet niedyspozycja Ariela Pinka, którego jestem fanem, średni występ …And You Will Know Us by the Trail of Dead oraz kiepska forma uwielbianego przeze mnie The Brian Jonestown Massacre. Przez występ Mosesa Sumneya, który był jednym wielkim oczyszczeniem dla duszy, mogę wybaczyć sporo. Big Freedia z kolei rozkręciła imprezę, jakiej w życiu nie widziałem na oczy. A przecież grały tam jeszcze takie osobowości jak rodzima, niesamowicie energiczna Hańba, porywający Bishop Nehru, bezbłędni jak zawsze Lonker See (to ich trzeci koncert, jaki widziałem i chyba najlepszy, mimo 30-stopniowego upału), idealnie zgrany Skalpel Big Band oraz Legendarny Afrojax, który pozbawiony jest chyba wszelkich oporów względem tego, co mówić ze sceny i co pokazać. Na pewno będę za rok!
 
Jak zwykle nakupowałem sobie instrumentów z czego ten najważniejszy jest jednocześnie najbardziej niepozorny: KORG Monologue – mały, prosty monofoniczny syntezator analogowy o zaskakująco szerokich możliwościach i przyjemnym w obsłudze sekwencerze, bardzo przydatnym do grania live-actów. W tej cenie naprawdę trudno znaleźć coś lepszego. Jasne, suchy kanał potrafi być zbyt surowy, ale wystarczy wysyłka do DAW-a, prosty reverb albo delay i można z tym sprzętem zrobić cuda. Na kolejnej płycie Palmer Eldritch można będzie zresztą to często usłyszeć.
 
4. Na co liczę w 2019 roku?

Jeżeli chodzi o 2019, liczę na bardzo dobre ogłoszenia na festiwalach muzycznych i na to, że dostaniemy kilka fajnych propozycji zagrania koncertów – w tej chwili granie live-actów i konfrontowania tego z reakcjami publiczności to dla mnie chyba najprzyjemniejszy element działalności muzycznej Palmer Eldritch.

 

Hatti Vatti (producent, znany z projektów solowych ale też licznych kooperacji, m.in. z NOON-em czy Stefanem Wesołowskim w ramach duetu Nanook of the North)

fot. Rene Zieger (culture.pl)

1. Najlepsze albumy w 2018 roku

Thom Yorke - Suspiria
Syny - Sen
Yac - PLDE in Dub
Maciej Polak ‎- Exercises for Synthi AKS solo
Bartosz Kruczyński & Poly Chain - Pulses
Król ‎- Przewijanie Na Podglądzie
Caterina Barbieri - Born Again In The Voltage
Resina - Traces
Space Afrika - Somewhere Decent To Live
Orzeł i Reszka - Orzeł i Reszka

2. Najlepsze utwory w 2018 roku

Joe McBride - tx_333
Rosalía - Malamente
Tęskno - Wymówka
Pejzaż - Uważaj Jak Tańczysz
Nils Frahm - The Whole Universe Wants To Be Touched
яблоня - мысли
NOON - Rian
Djrum - Showreel, Pt. 3
Sokół - Chcemy Być Wyżej
Peggy Gou ‎- It Makes You Forget (Itgehane)


3. Co z 2018 zostanie mi w pamięci?

- koncert Yasuaki Shimizu na OFFie
- 2 albumy, 1 EP-ka i worek remixów oraz produkcji w których brałem udział (łącznie 6 winyli)
- cykl "Nowe Idzie Od Morza" w gdańskim klubie 100cznia
- sukcesy Trupa Trupa i innych trójmiejskich przyjaciół
- koncerty Coals

4. Na co liczę w 2019 roku?

Nowy album solowy, powrót nośników fizycznych, primetime dla polskich artystów na festiwalach, zaangażowanie muzyków w kwestie społeczno-polityczne w tych smutnych czasach dla Polski i Świata.

 

Maciej Sienkiewicz (promotor i DJ, założyciel oficyny Father And Son Records And Tapes)

(fot. TVP Kultura)

Bardzo to miłe, że zostałem poproszony o wybór swoich ulubionych płyt i utworów 2018. Miłe, bo gdybym miał wybierać “moim zdaniem najlepsze” wybór byłby o wiele trudniejszy, a uzasadnienia szczegółowe i skomplikowane. A tak - przygotowałem po prostu zestawienia rzeczy wydanych w mijającym roku, których słuchałem często i z przyjemnością. Oba zestawy różnią się nieco gatunkowo - ulubione albumy to te, których najczęściej słuchałem w całości, głównie wypełnione piosenkami, zaś ulubione utwory to głównie te, które najczęściej grywałem w setach DJ-skich - a jednocześnie polubiłem je na tyle, że wracam do nich i w domu.

1. Najlepsze albumy w 2018 roku

Die Wilde Jagd - Uhrwald Orange

Dla mnie bezdyskusyjnie najlepsza płyta 2018, a raczej płyta, która dostarczyła mi najwięcej satysfakcji na każdym poziomie. Sebastian Lee Philipp na swym drugim albumie konsekwentnie rozwija swą bardzo szczególną wizję spajającą rozmaite gatunki, łączącą przeróżne wątki sztuki muzycznej Starej Europy. Obrazowo i skrótowo mówiąc, jest to muzyka, która nagrana w jak najbardziej współczesnym, high-endowym studio ewokuje klimat opalanej torfem ziemianki zagubionej w borach wczesnego Średniowiecza. Bas, gitara, perkusja, syntezatory używane skromnie i z rozmysłem, niezwykle oryginalna fuzja krautrocka, zimnej fali, post-punka, industrialu, transowej elektroniki i muzyki dawnej. Można hipotetycznie wyobrazić sobie utwory von Reuenthala nagrywane w analogowym studio przez Einsturzende Neubauten w stylu New Wave na potrzeby klubów techno, ale byłoby to tylko bladym cieniem swoistej wizji muzyki totalnej proponowanej przez Die Wilde Jagd, idealnie balansującej pomiędzy chłodną maszynową precyzją a rozświetlanym smolistą pochodnią mrokiem nieokiełznanej (także ludzkiej) natury.


Charles Watson - Now That I’m A River
The Paper Kites - On The Corner Where You Live
Mr Fingers - Cerebral Hemispheres
Ryley Walker - Deafman Glance
Astronauts, etc. - Living In Symbol
The Babe Rainbow - Double Rainbow
Eleanor Friedberger - Rebound
V/A - Moments In Time (Compiled by Moonboots)
Joey Dosik - Inside Voice

2. Najlepsze utwory w 2018 roku

DJ Oil - Heritage

Spośród wielu działających od lat na szeroko rozumianej scenie klubowej producentów, wydawców i DJ-ów mam od dawna swoich faworytów, którzy nie zawodzą nigdy. Poza Andrew Weatherallem czy duetem Optimo należy do nich Ivan Smagghe, którego życiowe doświadczenie, kompetencje, erudycja i przewrotne poczucie humoru sprawiają, że każda jego inicjatywa jest co najmniej godna uwagi. W ostatnich latach praktycznie wszystkie płyty, które ukazały się nakładem jego wytwórni - Kill The DJ oraz Les Disques De La Mort - wykraczały, nierzadko śmiało, poza utarte schematy wszelkich odmian (post)klubowej elektroniki. “Heritage" to utwór, który dekonstruuje wszelkie "klubowe" klisze będąc jednocześnie maksymalnie skutecznym na parkiecie, który idealnie wpisuje się w obowiązujący coraz ściślej w świecie muzyki klubowej etos politycznej poprawności i jednocześnie go bezlitośnie nicuje, to pełna poważnych i ironicznych odniesień muzyka taneczna dla moli książkowych.

Stubb - Love Not Sex (Mori Ra Texas Hitters Remix)
unknown - Honey (Boot & Tax Rework)
Pletnev - Aztec Code
GILA - Trench Cadence
Pangaea - Bone Sucka
Janka  - Zmiennicy dub
Josefin Ohrn & The Liberation - Rushing Through My Mind - Mang Dynasty Extended Version
Voiron - Generation Voiron
Mount Liberation Unlimited - Body Language (Swedish Version)

3. Co z 2018 zostanie mi w pamięci?

Przede wszystkim - ale to przecież można napisać pod koniec każdego roku - cieszy ogromna ilość świetnych płyt, doskonałej muzyki, wspaniałych wykonawców - od niszowych szumów z bandcampa po przebojowe piosenki z dużych wytwórni. Nigdy nie zrozumiem narzekań, że "nie ma czego słuchać" - jest, i to w nadmiarze, jeśli czegoś brakuje to czasu, aby cieszyć się wszystkim, co pojawia się z częstotliwością chyba kilku płyt dziennie. Obecnie już naprawdę trudno o szokująco nowe trendy, ale i recykling dotąd istniejących potrafi zaskoczyć świeżością. Wydawcy pokroju Timedance czy Livity Sound sprawili mi dużo przyjemności odświeżeniem formuły techno poprzez jej high-tech fuzję z najlepszymi elementami brytyjskiej "bass music", zaś Malka Tuti, Disco Halal czy Multi Culti zaproponowały szereg wybornych płyt na styku niespiesznej muzyki (post)klubowej, etnicznej i nowofalowej. Cieszy moda na jazz, zapewne w dużej mierze pokłosie sukcesu Kamasi Washingtona i pokrewnych artystów, choć w wielu wypadkach wirtuozerstwo i aranżacyjny i edytorski rozmach zdają się maskować brak istotnej oryginalności.

Pozamuzycznie, tak w Polsce jak i na świecie, z żalem należy odnotować przenoszenie się politycznych i światopoglądowych podziałów na scenę muzyczną - szczególnie widoczne to było w mikroskali światka klubowego. Na politycznym zaangażowaniu nawet wybitnych artystów zawsze ostatecznie traciła sama muzyka, a w minionym roku mieliśmy do czynienia ze zjawiskami wręcz karykaturalnymi, całkowicie wypaczającymi najszlachetniejsze nawet intencje. Nie lubię określenia "bańka informacyjna", ale wiele z kontrowersyjnych czy wręcz szkodliwych postaw czy działań wynikło, wydawać się może, nie tyle z braku zróżnicowania źródeł pozyskiwania rzetelnych informacji, co raczej ze świadomego braku chęci do zapoznawania się ze źródłami alternatywnymi dla swej "bańki", co smuci i nie rokuje najlepiej. Z mojej perspektywy mogę się jedynie pocieszać, że z wiekiem większość zaangażowanych wyrasta z sympatii to takich czy innych ekstremizmów.

4. Na co liczę w 2019 roku?

Jako wydawca zamierzam nieco nadgonić przestoje w FASRAT - w styczniu ukazuje się kaseta (i digital) DJ Stoner Dad (znanego m.in. ze świetnej płyty na Transatlantyk), w lutym kaseta (i digital) Piotra Połoza (znanego jako Deuce, Tsar Poloz czy basista łódzkiego bandu Psychocukier), w marcu zapewne debiut niezwykle utalentowanego Antoniego Krenza. To będą niejako remanenty, płyty, które gotowe były już od jakiegoś czasu. W międzyczasie pojawi się trzecia część "FASRAT Compilation" (CD, digital), z kilkoma naprawdę zaskakującymi utworami. Co dalej - zobaczymy, może w drugiej połowie roku wrócą znowu winyle. Jako słuchacz, odbiorca, meloman - po prostu czekam na kolejny rok pełen świetnych płyt i doskonałych piosenek.

Jako zaś obywatel Polski, Europy i świata życzę zaś swym współbraciom przede wszystkim namysłu i refleksji pozbawionej uprzedzeń, gdyż zbytnie zideologizowanie, nieistotne, w którą stronę prowadzące, potrafi nieładnie wypaczyć radość ze wspólnego cieszenia się muzyką.